21 04.17 00:39
Nowszy wpis Starszy wpis

Gwiazda rywali – Gerard Badia

Za kadencji trenera Dariusza Wdowczyka wiosenne wyniki Piasta Gliwice się zdecydowanie poprawiły. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest eksplozja formy hiszpańskiego pomocnika Gerarda Badii, który stał się liderem ofensywy gliwiczan.

27-letni Badia to piłkarz o charakterystyce bardzo podobnej do dobrze nam znanego Daniego Quintany. Mały, sprytny, bardzo dobrze wyszkolony technicznie i potrafiący swoją lewą nogą wiązać krawaty – skąd my to znamy, prawda? I choć Katalończyk w Ekstraklasie na razie nie dominuje aż tak bardzo, jak Dani, to w ostatnich tygodniach jest prawdopodobnie najważniejszym zawodnikiem Piasta. Świadczy o tym też tytuł piłkarza miesiąca w naszej lidze, jaki otrzymał przed kilkoma tygodniami.

Co ciekawe, przed pojawieniem się w Polsce, Badia osiągnął więcej w swoim kraju od Quintany. Miał bowiem okazję grać przez dwa sezony w Segunda Division A w barwach CD Guadalajara. Z tym klubem filigranowy pomocnik wywalczył awans na hiszpański drugi poziom rozgrywkowy w sezonie 2010/11, a następnie grał na zapleczu La Liga w sezonach 2011/12 i 2012/13, rozgrywając w tym czasie 39 spotkań (2 gole, 2 asysty).

Swoją karierę zawodnik Piasta rozpoczynał w klubie Tortosa, skąd przeszedł do grających w Segunda B (trzeci poziom rozgrywek) Gavy (2008-09) oraz Realu Murcia B (2009/10). To właśnie w tym drugim klubie doznał bardzo poważnej kontuzji kolana, przez którą pauzował przez osiem miesięcy, a za leczenie zapłacił z własnej kieszeni. Choć lekarze mieli wątpliwości, czy Badia kiedykolwiek wróci na boisko, to mu się udało i to z naprawdę niezłym skutkiem.

Tuż przed transferem do Piasta w styczniu 2014 roku, Badia spędził pół roku w trzecioligowym klubie Noja, ale już na początku przygody z klubem z Gliwic pokazał, że drzemią w nim naprawdę spore umiejętności. Jego siedem asyst w decydujących 15 meczach sezonu 2013/14 pozwoliło Piastowi utrzymać się w Ekstraklasie. W kolejnych rozgrywkach Hiszpan również był absolutnie podstawową postacią swojej drużyny. Rozegrał ponad 2 tysiące minut w 31 spotkaniach, notując w nich cztery bramki i sześć asyst.

Dopiero za kadencji Radoslava Latala bohater naszego artykułu zaczął mieć problemy z własną dyspozycją oraz miejscem w podstawowym składzie. Niejednokrotnie musiał godzić się z rolą rezerwowego, ale nie mógł mieć do czeskiego szkoleniowca większych pretensji. Wszystko dlatego, że Piast w Lotto Ekstraklasie spisywał się fantastycznie – przez długi czas był liderem, a ostatecznie został wicemistrzem Polski, ustępując jedynie warszawskiej Legii. Badia w tym czasie rozegrał 30 meczów, a jego dorobek (2 gole + 3 asysty) był mniejszy, niż w samym marcu 2017 roku (5 goli + 2 asysty), po przyjściu trenera Wdowczyka.

To właśnie obecny szkoleniowiec Piasta sprawił, że hiszpański pomocnik wyraźnie odżył, bowiem wcześniej, podobnie jak całej drużynie, szło mu bardzo przeciętnie. Fantastyczny marzec z genialnym meczem ze Śląskiem Wrocław (3 gole + asysta) sprawił jednak, że obecnie Badia ma już na swoim koncie osiem goli i dwie asysty, będąc prawdziwym liderem ofensywy walczącego o utrzymanie Piasta. To właśnie na niego Żółto-Czerwoni z pewnością będą musieli najbardziej uważać w sobotnim pojedynku 30. kolejki Lotto Ekstraklasy.

Badia, jak sam przyznaje, w Polsce czuje się już bardzo dobrze. W takim samym stopniu też nauczył się języka polskiego, a ostatnio dał prawdziwe show w magazynie Liga+ Extra. Fragment tego programu można zobaczyć w linku poniżej.