21 04.17 11:56
Nowszy wpis Starszy wpis

Tomasik: Będę trzymał kciuki za chłopaków

- Nikt nie lubi takich sytuacji. Nie znam nikogo, kto lubi oglądać swój zespół w telewizji. Nic jednak nie poradzę. Pozostaje mi siedzieć przed telewizorem, oglądać i starać się nie denerwować. Grać nie mogę, ale na pewno będę trzymał kciuki za chłopaków – mówi Piotrek Tomasik, który z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagra z Piastem Gliwice.

Piast nie jest już tym zespołem, którym był w poprzednim sezonie. Wówczas gliwiczanie nieoczekiwanie urośli do miana jednego z faworytów do mistrzostwa Polski. Ostatecznie w tym wyścigu zajęli drugie miejsce, ale dało im to możliwość gry w europejskich pucharach. W tym sezonie jednak już tak dobrze nie jest i Piast będzie zmuszony do gry w dolnej ósemce. - Piast bardzo potrzebuje punktów, dlatego będą chcieli zrobić wszystko, żeby zdobyć je w meczu z nami. My też jednak bardzo chcemy sięgnąć po pełną pulę. Oba zespoły mają teraz inne cele. Zespół Piasta walczy o jak najlepszą pozycję startową w grupie spadkowej. My zaś chcemy utrzymać pierwsze miejsce w tabeli i z jak największym dorobkiem punktowym rozpocząć grę w grupie mistrzowskiej – przyznaje obrońca Jagiellonii Białystok.

Wiosna w wykonaniu Piasta nie jest najlepsza. 5 porażek, 2 remisy i tylko 2 zwycięstwa. Dorobek zespołu ze Śląska w rozgrywkach ligowych w tym roku nie powala na kolana. - Nie patrzymy na ich poprzednie wyniki. Mecz meczowi nie jest równy. Na nasze ostatnie wyniki też nie zwracamy już uwagi. Liczy się tylko to, co przed nami. Najbliższą przeszkodą do pokonania jest Piast. Nastawiamy się na trudny mecz. Nie lekceważmy rywali i mam nadzieję, że ta postawa przyniesie nam zamierzony rezultat – tłumaczy Tomasik.

Mecz w Gliwicach Piotrek obejrzy jednak tylko w telewizji. Lewy obrońca naszej drużyny musi bowiem pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek. - To normalne. Właśnie po to kadra w zespole musi być szeroka, żeby w takich sytuacjach trenerzy mieli większe pole manewru. Kartki czy kontuzje, tego nie da się wyeliminować. Z drugiej strony może to i lepiej, że przytrafiło mi się to teraz, niż gdyby miało się to stać w kolejnej rundzie – zakończył Piotrek Tomasik.