06 12.17 14:52
Nowszy wpis Starszy wpis

Kolejny rywal – Sandecja Nowy Sącz

W piątek Jagiellonia Białystok zmierzy się w Niecieczy z Sandecją Nowy Sącz. Oto krótkie przedstawienie naszego najbliższego przeciwnika, który rozgrywa swój historyczny, pierwszy sezon w Ekstraklasie.

Sandecja została założona już w 1910 roku, ale przez zdecydowaną większość swojej historii tułała się po niższych ligach. Gdy udawało się jej awansować na drugi poziom rozgrywkowy w Polsce, to za każdym razem miała okazję mierzyć się z Jagiellonią. Tak było i w sezonie 1986/87, i w 1991/92. Co ciekawe, wszystkie cztery mecze Jagą Biało-Czarni przegrali, nie strzelając w nich ani jednego gola. W obu tych sezonach też spadali do niższej ligi, podczas gdy białostoczanie notowali awans do ekstraklasy.

Zła seria Sandecji zakończyła się dopiero w 2009 roku, gdy potrafiła ona ponownie awansować do obecnej I ligi, ale tym razem już na dobre kilka lat. Już w pierwszych dwóch sezonach Sączersi plasowali się w czołówce, ale nie udało im się uzyskać promocji do najwyższej klasy rozgrywkowej. Raz skończyli sezon na trzecim, a raz na czwartym miejscu. Później przez długi czas byli zespołem środka pierwszoligowej tabeli, a przełom nastąpił dopiero w ubiegłych rozgrywkach. Choć pod wodzą Radosława Mroczkowskiego drużyna po jesieni zajmowała dopiero piątą pozycję, to zanotowała tak efektowną rundę wiosenną, że awans przypieczętowała już na trzy kolejki przed końcem sezonu, pewnie wygrywając też całą ligę.

Beniaminek w swoim historycznym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej rozpoczął naprawdę dobrze i po siedmiu kolejkach zajmował w ligowej tabeli siódme miejsce. Swoje pierwsze zwycięstwo w Ekstraklasie Sandecja odniosła w sierpniu 2017 roku, kiedy to pokonała w Białymstoku Jagiellonię 3:1. Ostatnie tygodnie dla zespołu z Nowego Sącza nie są już zbyt dobre. Drużyna Radosława Mroczkowskiego nie wygrała ani jednego z ostatnich dziewięciu spotkań ligowych, zdobywając w nich zaledwie cztery punkty. Blisko przełamania nowosądeczanie byli w ostatnim meczu z Legią Warszawa, kiedy to jeszcze w doliczonym czasie gry prowadzili 2:1 i grali z przewagą jednego zawodnika. Pojedynek ten zakończył się jednak remisem 2:2, a Sandecja uwikłała się na poważnie w walkę o utrzymanie, bowiem obecnie jest w tabeli trzynasta z przewagą zaledwie jednego punktu nad strefą spadkową.

W drużynie z Nowego Sącza nie ma wielkich nazwisk, ale za to jest wielu bardzo doświadczonych ligowców. Tomasz Brzyski, Maciej Korzym, Grzegorz Baran i Mateusz Cetnarski mają na swoim koncie powyżej 200, a Patrik Mraz, Bartłomiej Dudzic i Maciej Małkowski ponad 100 meczów w Ekstraklasie. Najlepszym strzelcem Sandecji jest jednak Bułgar Aleksandar Kolew, który strzelił cztery gole. Występ bułgarskiego napastnika w piątek jest jednak niepewny ze względu na jego kontuzję, której doznał dwa tygodnie temu w meczu z Arką Gdynia (0:5). Na pewno nie zagra za to Bartłomiej Dudzic, który musi pauzować za żółte kartki.

W pierwszej lidze liderem ofensywy Sandecji był Maciej Małkowski, ale w obecnych rozgrywkach z racji jego kontuzji więcej drużynie dali tacy zawodnicy, jak Wojciech Trochim, Adrian Danek czy Filip Piszczek. Drużyna Radosława Mroczkowskiego pod względem liczby strzelonych goli (16) ma drugi najgorszy atak w Lotto Ekstraklasie, lepszy tylko od Pogoni Szczecin (14). Zdecydowanie lepiej spisuje się za to defensywa Sandecji, głównie za sprawą bardzo wysokiej formy bramkarza Michała Gliwy. Podsumowując, mecz z tym zespołem w Białymstoku pokazał, że w piątek trzeba będzie zagrać na maksimum swoich możliwości, aby pokonać beniaminka.

Przewidywany skład Sandecji: Gliwa – Basta, Szufryn, Kraczunow, Brzyski – Kasprzak, Piter-Bucko – Danek, Trochim, Małkowski – Kolew (Piszczek).