06 12.17 14:59
Nowszy wpis Starszy wpis

Gwiazda rywali – Michał Gliwa

Jednym z najważniejszych zawodników Sandecji Nowy Sącz, piątkowego przeciwnika Jagiellonii, jest z pewnością jej bramkarz, Michał Gliwa. 29-latek w tym sezonie swoimi bardzo dobrymi interwencjami uratował już niejeden punkt drużynie Radosława Mroczkowskiego.

Urodzony w 1988 roku w Rzeszowie Gliwa wychował się piłkarsko w miejscowej szkółce Orłów, ale już w wieku 16 lat przeniósł się do Cracovii. Jednak ani Krakowie (2005-06), ani później w Groclinie Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski (2007-08, grał tylko w Pucharze Polski i Pucharze Ekstraklasy) nie zdołał zadebiutować w Ekstraklasie. Udało mu się to dopiero, gdy Dyskobolia połączyła się z Polonią Warszawa, a klub przeniósł się do stolicy.

Debiut Gliwy nastąpił 8 sierpnia 2008 roku, w najbardziej prestiżowym meczu dla Czarnych Koszul – derbach Warszawy z Legią, zakończonych remisem 2:2. W latach 2008-11 Gliwa notował co sezon po kilka ligowych występów w Polonii, ale generalnie był tylko zmiennikiem Sebastiana Przyrowskiego. Więcej meczów – 12 – zdołał rozegrać dopiero w rozgrywkach 2011-12 i co ciekawe, został wówczas również powołany na zimowe zgrupowanie reprezentacji Polski, przeznaczone dla zawodników grających w Ekstraklasie. 16 grudnia 2011 roku Michał Gliwa zanotował swój jedyny występ w kadrze narodowej, broniąc w spotkaniu towarzyskim z Bośnią i Hercegowiną (1:0).

Po sezonie 24-letni wówczas bramkarz odszedł z Polonii, by latem 2012 roku związać się z Zagłębiem Lubin. Choć Gliwa był przez półtora roku podstawowym golkiperem Miedziowych, to nie ustrzegał się prostych błędów, które niejednokrotnie kończyły się bramkami dla rywali Zagłębia, a to z kolei powodowało wściekłość ze strony fanów drużyny z Lubina. Wraz z gorszymi wynikami Miedziowych, przeradzała się ona w chuligańskie wybryki, a Gliwa stał się ofiarą jednego z nich, gdy w grudniu 2013 roku zdemolowano mu samochód.

Między innymi po tym incydencie Gliwa miesiąc później rozwiązał swój kontrakt z Zagłębiem i trafił do rumuńskiego Pandurii Targu Jiu, ówczesnego wicemistrza kraju. Przez półtora roku gry w Pandurii aktualny golkiper Sandecji miał okresy lepsze i gorsze, ale to właśnie z nim w bramce drużyna potrafiła awansować do finału Pucharu Rumunii w sezonie 2014/15, w którym lepsza okazała się jednak Steaua Bukareszt. W samej lidze wychowanek Orłów Rzeszów zanotował z kolei 24 występy, sześciokrotnie zachowując czyste konto.

Po sezonie Michał Gliwa rozwiązał za porozumieniem stron swój kontrakt z rumuńskim klubem, który zaczął mieć problemy finansowe. W ten sposób, po półrocznej przerwie, doświadczony bramkarz w przerwie zimowej sezonu 2015/16 trafił do pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz, ale, co ciekawe, przez półtora roku pobytu w zespole Radosława Mroczkowskiego był tylko zmiennikiem Łukasza Radlińskiego. Doszło nawet do tego, że w czerwcu 2016 roku Gliwa rozstał się z Sandecją, by tuż przed końcem letniego okna transferowego do niej wrócić.

Pierwszoligowe rozgrywki, w tym awans Sandecji Nowy Sącz do Ekstraklasy w poprzednim sezonie, Gliwa obserwował głównie z perspektywy ławki rezerwowych i mimo że po przerwie zimowej było już tego blisko (przeszkodziła mu jednak kontuzja), do bramki wskoczył dopiero na ostatnie trzy kolejki, gdy nowosądeczanie byli pewni promocji do najwyższej klasy rozgrywkowej. Paradoksalnie jednak to właśnie 29-latek rozpoczął pierwszy, historyczny sezon Sandecji w Lotto Ekstraklasie w podstawowej jedenastce. Choć dla kibiców Sączersów było to zaskoczeniem, o takiej decyzji Radosława Mroczkowskiego zadecydowała dobra dyspozycja Michała Gliwy w trakcie letniego okresu przygotowawczego.

Już w meczu pierwszej kolejki z Lechem Poznań (0:0) Gliwa spisał się doskonale, kilkoma świetnymi interwencjami zapewniając swojej drużynie w Poznaniu cenny punkt. Dzięki swojej formie były bramkarz Zagłębia i Polonii jest podstawowym golkiperem i pewnym punktem Sandecji do dzisiaj. 29-latek uratował w tej rundzie sporo punktów zespołowi Radosława Mroczkowskiego i jest jednym z powodów, dlaczego od samego początku debiutanckiego sezonu w Lotto Ekstraklasie utrzymuje się ona ponad strefą spadkową.