22 02.18 16:18
Nowszy wpis Starszy wpis

Łukasz Sekulski zawodnikiem SKA Chabarowsk

Łukasz Sekulski odchodzi z Jagiellonii. 27-letni napastnik przenosi się na zasadzie transferu definitywnego do klubu rosyjskiej Premier Ligi - SKA Chabarowsk. - Trochę szkoda, bo nie dokończę projektu i nie zrealizuję marzeń, które zakładały sięgnięcie po mistrzostwo Polski z Jagiellonią - mówi w pożegnalnej rozmowie Łukasz Sekulski.

Sekulski był zawodnikiem Jagi od lata 2015 roku, kiedy to przeprowadził się do Białegostoku ze Stali Stalowa Wola. W tym czasie był również na dwóch wypożyczeniach – rocznym w Koronie Kielce i sześciomiesięcznym w Piaście Gliwice.

W żółto-czerwonych barwach rozegrał 34 spotkania (11 od pierwszej minuty), w których strzelił sześć goli, do których dołożył cztery asysty. 20 z tych meczów miało miejsce już w obecnym sezonie, gdy Sekul pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców, będąc jednym z lepszych strzelców drużyny Ireneusza Mamrota. Nowy klub Sekulskiego to aktualnie ostatni, szesnasty zespół rosyjskiej Premier Ligi.

Jagiellonia.pl: Twój pobyt w Jagiellonii był trochę zakręcony. Z jednej strony pograłeś w eliminacjach do europejskich pucharów, z drugiej będąc zawodnikiem Jagi pograłeś też w innych klubach z Ekstraklasy.

Ł.S.: - Byłem zawodnikiem Jagi przez dwa i pół roku, ale z tego półtora spędziłem na wypożyczeniu. Rok spędziłem w Koronie i później po kontuzji przez pół roku byłem wypożyczony jeszcze do Piasta Gliwice. Do klubu wróciłem latem i teraz trochę niespodziewanie opuszczam Białystok. Trochę szkoda, bo nie dokończę projektu i nie zrealizuję marzeń, które zakładały sięgnięcie po mistrzostwo Polski z Jagiellonią.

Przenosisz się do rosyjskiej ekstraklasy, ale media donosiły także o zainteresowaniu Tobą ze strony innych klubów, możliwy był też chyba powrót do Piasta Gliwice.

- Rzeczywiście był taki moment, że wydawało się, że nawet jeśli opuszczę Jagiellonię, to zostanę w ekstraklasie. Później jednak pomyślałem, że już mam trochę lat i może to dobry moment, żeby spróbować swoich sil za granicą. Wyszło, że za wschodnią, choć możliwych kierunków było jeszcze kilka. Przewijał się temat Rumunii, czy Grecji chociażby i Panioniosu, a nawet Kazachstanu.

Ostatecznie padło na Chabarowsk. Z jednej strony liga rosyjska jest silna, z drugiej strony Ciebie czeka akurat walka o utrzymanie.

- Mimo wszystko patrząc z szerszej perspektywy będę rywalizować w bardzo silnej lidze i to jest najważniejsze. Nie uważam więc, że sportowo robię krok w tył. Oczywiście sytuacja zespołu nie jest łatwa, bo jest na ostatnim miejscu w tabeli, ale w piłce zdarzały się już różne rzeczy. Ważny będzie początek sezonu, kilka dobrych meczów może dodać wiatru w żagle i pomóc dobić do bezpiecznego miejsca.

Czego najbardziej będzie Ci brakowało po wyjeździe?

- Wszystko dzieje się tak szybko, że nawet nie miałem jeszcze czasu spokojnie usiąść i pomyśleć nad tym. Nie jest łatwo wyjeżdżać, szczególnie dla mnie, kiedy całe życie pracowałem i grałem w piłkę w Polsce. Chciałem jednak spróbować czegoś innego, zobaczyć jak to jest grać w innej lidze. Mam nadzieję, że zawsze jakaś furtka do powrotu zostanie. Z drugiej strony może być też tak, że uda mi się w Rosji zbudować na tyle dobrą pozycję, że mój los później spowoduje, że będę się kręcić na wschodnim rynku.

Udało Ci się zrobić jakiś mały rekonesans? Wiesz co Cię czeka na miejscu?

- Jak już mówiłem czasu nie było za dużo. Zdążyłem zadzwonić do Fiedzi, on podpytał swoich kolegów i dostałem informacje, że to bardzo dobrze zorganizowany klub, że wszystko co mnie czeka na miejscu jest w porządku. Dowiedziałem się też, że nawet jeśli nie udałoby się uniknąć degradacji, to w kolejnym sezonie zespół będzie walczył o szybki powrót do najwyższej ligi.

Rozstanie łatwe chyba nie będzie, szczególnie, że zespół wygląda dobrze nie tylko na boisku, ale również poza nim. Sporo kolegów zostanie w szatni.

- Na pewno w jakiś sposób będę tęsknić za zespołem i miastem. Zostawiam tu bardzo dobrych kolegów, bardzo dobrą drużynę i wspaniałe miasto. Zawsze podkreślałem, że świetnie się czułem w Białymstoku. Żałować mogę jedynie tego pierwszego okresu. Podpisując kontrakt liczyłem, że złapię stabilizację i przebiję się w świadomości ludzi śledzących ekstraklasę. Może trochę takiego spokoju mi zabrakło, bo byłem cały czas w najwyższej lidze, ale trochę tak skakałem z kwiatka na kwiatek. Trochę też zdrowie komplikowało sprawy, ale teraz czuję się bardzo dobrze. Przepracowałem solidnie zimę i do Rosji jadę walczyć o miejsce w składzie.

Słowo na pożegnanie.

- Na pewno chciałbym wszystkim związanym z klubem mocno podziękować za wspólny czas. Kolegom i trenerom za wspólny czas w szatni i na boisku. Działaczom za danie mi szansy, ludziom z klubu za bardzo fajne podejście i współpracę. Przede wszystkim jednak tym ludziom, dla których gramy. Kilkukrotnie było mi dane wystąpić przed kapitalną publicznością w Białymstoku. Kibice przy Słonecznej zawsze robili kapitalną robotę, nie opuszczali też nas na wyjazdach. Dzięki za wszystko!

Łukasz, dziękujemy za grę w Jagiellonii i życzymy powodzenia w nowym klubie!