13 09.18 11:03
Nowszy wpis Starszy wpis

Mamrot: Przed meczem miejsca w tabeli nie mają znaczenia

- Wiemy, jakie atuty ma Cracovia. Jest to zespół bardzo groźny przy stałych fragmentach gry, bardzo agresywny i z tym musimy sobie poradzić. Potencjał tej drużyny jest duży i przeciwko niej gra się naprawdę trudno. Pamiętamy, że jeszcze wiosną Cracovia była w ścisłej czołówce, jeśli chodzi o zdobywane punkty – mówił przed piątkowym meczem z Cracovią Ireneusz Mamrot.

W piątkowy wieczór wicemistrz Polski zmierzy się z aktualną „czerwoną latarnią” LOTTO Ekstraklasy.

- To nie jest liga hiszpańska, w której Real i Barcelona wszystko wygrywają, czy też Bundesliga, w której zawsze zwycięża Bayern. Poziom naszej ligi jest bardzo wyrównany. Pomiędzy poszczególnymi zespołami są tak małe różnice, że miejsca w tabeli przed kolejnymi meczami nie mają żadnego znaczenia. Pracuję w Ekstraklasie przez rok i nie przypominam sobie meczu, który zostałby przez nas wygrany łatwo. Nawet w tym spotkaniu z Koroną, które wygraliśmy 5:1, był moment, gdy remisowaliśmy 1:1 i też wcale nie było tak, że zdominowaliśmy przeciwnika. Po prostu w pewnym momencie byliśmy skuteczni i mecz się dla nas dobrze ułożył. Każdy pojedynek jest jednak bardzo trudny i w każdym trzeba się nabiegać, aby ostatecznie wyszarpać zwycięstwo – zaznaczał szkoleniowiec Jagiellonii.

- Zupełnie nie patrzymy na aktualne statystyki Cracovii. Wiemy, jaka jest to drużyna. Graliśmy z nią w poprzednim sezonie dwukrotnie i były to dwa bardzo trudne spotkania. Nie inaczej będzie tym razem. Nie mamy prawa patrzeć na aktualną tabelę, tym bardziej, że nie rozegraliśmy jeszcze zbyt wielu kolejek. Czasami poprzez jedno zwycięstwo zespół odbija się od dna i zaczyna marsz do góry. Być może tak też będzie w przypadku Cracovii, byle tylko już po meczu w Białymstoku – dodawał trener Mamrot.

Jak przedstawia się sytuacja kadrowa Żółto-Czerwonych? - Wszyscy wiedzą, że z Cracovią nie zagra Taras Romanczuk, a kilku innych zawodników staramy się doprowadzić do stuprocentowej dyspozycji. Trzeba też brać pod uwagę, że część piłkarzy grała w reprezentacjach, ale monitorujemy ich. Ci, co zostali, mogli solidnie popracować. Ci, co wyjechali, grali w barwach swoich kadr narodowych. Poza Arvydasem Novikovasem nikt nie zagrał jednak dwóch pełnych meczów, więc ci zawodnicy nie wracają do klubu wyeksploatowani, choć z drugiej strony nie trenowali też z zespołem. Tylko Ara ma w nogach 180 minut oraz podróże, ale plusem jest to, że ostatni mecz grał w poniedziałek i te cztery dni to wystarczający czas, aby się zregenerować na następne spotkanie – tłumaczył 47-letni opiekun naszej drużyny.

Kto zastąpi kontuzjowanego Tarasa Romanczuka, jednego z liderów drużyny? - Decyzji jeszcze nie podjąłem. Mieliśmy czas na oswojenie się z tą wiadomością. Na pewno nie jest ona łatwa do przyjęcia, bo Taras wszystkie nasze mecze grał od pierwszej do ostatniej minuty i znajdował się w bardzo dobrej formie, będąc pewnym punktem naszego zespołu. W kadrze mamy jednak też innych zawodników i za ich sprawą musimy zrobić wszystko, aby mimo jego absencji drużyna funkcjonowała na dobrym poziomie – zakończył Ireneusz Mamrot.