04 12.18 23:18
Nowszy wpis Starszy wpis

Smółka: Zadecydowały drobne detale

- W takich momentach ciężko cokolwiek powiedzieć, ale taka jest moja rola. Muszę pogratulować drużynie naprawdę dobrego spotkania. Mimo trudnego boiska, do momentu kretyństwa, które się wydarzyło, graliśmy bardzo dobry mecz – mówił po porażce z Jagiellonią trener Arki Gdynia Zbigniew Smółka.

- Mieliśmy bardzo dużą przewagę i było widać, że kwestią czasu jest to, kiedy padnie bramka. Wszyscy przegrywamy, wszyscy popełniamy błędy i muszę przeprosić kibiców za zachowanie Adasia. To jest jeszcze w miarę młody zawodnik, ale na pewno tak tej sytuacji nie zostawię. To jest historia, to są marzenia, to są bardzo ważne sprawy i choć na gorąco trudno cokolwiek powiedzieć, chciałbym poprosić kibiców, aby byli z nami, żeby ta drużyna z ich wsparciem się rozwijała. Myślę, że to jest bardzo trudny moment i dla mnie, i dla zespołu, i dla Adama Dei. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Musimy sobie poradzić z taką sytuacją i dalej ciężko pracować – analizował szkoleniowiec gospodarzy.

- Nie mogę mieć pretensji do zespołu, muszę mieć pretensje do jednostki. Wszyscy widzieli i nie wiem, czy ktokolwiek dzisiaj się wstydził za Arkę. Ja na pewno nie. Wstydzę się za to za piłkarza, którego chciałem mieć w tym klubie. Będą wyciągnięte wobec niego grube konsekwencje, bo to jest bardzo poważna sprawa – kontynuował opiekun Żółto-Niebieskich.

- Piłka nożna polega na koncentracji, myśleniu i wielu szczegółach. Dzisiaj jednego zabrakło. Przegrywamy trzeci mecz z Jagiellonią. Z zespołem, który ma bardzo szeroką kadrę i walczy o mistrzostwo Polski. To wszyscy wiemy i nie musieliśmy się niczego wstydzić. Drobne detale, nad którymi musimy pracować, eliminując m.in. głupotę, zadecydowały o tym, że marzenia prysły i trudno cokolwiek więcej powiedzieć. Mówiłem to, co czułem i co myślałem. Dzisiaj my wszyscy zrobiliśmy bardzo wiele, żeby przejść do kolejnej rundy, ale niestety jednostka zawiodła i to jest bardzo przykre. To jest jednak część zespołu i zapewniam, że Adam takiego błędu nigdy więcej nie popełni. To będzie jego ostatni taki błąd w Arce – zakończył Zbigniew Smółka.