05 12.18 00:27
Nowszy wpis Starszy wpis

Klimala: Przez cały mecz walczyłem o tę bramkę

- Dobrze, że pobiegliśmy w tej sytuacji na bramkę, a nie próbowaliśmy się tylko utrzymać przy piłce. Przez cały mecz walczyłem o to, żeby strzelić tę bramkę. Powoli już się frustrowałem, że pomimo czasem niezłej gry nic nie wpada. Myślałem już, że wolę zagrać źle i strzelić tego gola. Ten mecz taki był i ta bramka w końcu wpadła, z czego jestem bardzo zadowolony – mówił po zwycięstwie z Arką Gdynia w Pucharze Polski Patryk Klimala.

Napastnik Jagi strzelił w tym meczu swojego pierwszego gola dla pierwszej drużyny Żółto-Czerwonych. Jeszcze wcześniej miał jednak inną bardzo dobrą sytuację do trafienia do siatki.

- Ciężko powiedzieć, czemu jej nie wykorzystałem. Do samego strzału zrobiłem wszystko idealnie. Przyjąłem piłkę, odwróciłem się z nią i miałem przed sobą tylko bramkarza. Najgorsze jest to, że widziałem, że kładzie się na swój prawy bok, a mimo to tam mu uderzyłem. Moja głupota, ale ważna, że drugiej sytuacji już wpadło – opowiadał 20-letni zawodnik, który praktycznie nie cieszył się z debiutanckiego trafienia. Dlaczego?

- To wszystko wynikało ze zmęczenia. Rozmawiałem z trenerem od przygotowania fizycznego, który powiedział mi, że te wyniki biegowe były już dość konkretne, dlatego wtedy już nie było sił na to, żeby się cieszyć – tłumaczył Klimala, który nie zgodził się z trenerem gospodarzy, którego zdaniem do czerwonej kartki kwestią minut było to, kiedy to Arka strzeli gola.

- Każdy ma swoje zdanie. Ja uważam, że graliśmy dziś naprawdę dobre spotkanie, ale nie chcę w żaden sposób negować słów trenera Arki. Myślę jednak, że ten mecz nie skończyłby się naszą porażką – zaznaczał napastnik Jagiellonii.

Żółto-Czerwoni przez długi czas mieli problem ze stwarzaniem sobie sytuacji bramkowych. - Arka jest zespołem, który broni wąsko i dobrze. Ciężko było nam stworzyć sobie sytuacje, aczkolwiek w pierwszej połowie nie trafiłem w piłkę po podaniu Przemka Frankowskiego. Wygraliśmy jednak i nie ma co się nad tym rozwodzić, bo to my gramy dalej – zakończył Klimala.