07 12.18 12:00
Nowszy wpis Starszy wpis

Mamrot: Wisła u siebie jest groźna dla każdego

- Skupiamy się tylko na boisku. Oni u siebie są groźni dla każdego, zechcą odwdzięczyć się kibicom za otrzymywane wsparcie. Mamy charakterny zespół. Na tym etapie rundy wszyscy musimy pokonać własne zmęczenie i dać „z wątroby”. Do końca roku są jeszcze trzy mecze i trzeba zrobić wszystko, aby po ostatnim gwizdku móc spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co było możliwe - powiedział przed meczem z Wisłą Kraków trener Jagiellonii, Ireneusz Mamrot.

Przed naszym zespołem jeden z ostatnich meczów w tym roku. - W sobotę kończymy swoisty „Tour de Pologne”. Zaczęliśmy tydzień temu w Białymstoku, we wtorek byliśmy w Gdyni, a kończymy w Krakowie. Trochę przejechaliśmy, więc dobrze było zwieńczyć naszą podróż wygraną. Z drugiej strony taki sam cel przyświeca piłkarzom Wisły. Spotkanie z Arką kosztowało nas trochę sił, ponieważ boisko było grząskie, więc musieliśmy poświęcić trochę czasu na regenerację, a przecież pokonaliśmy jeszcze ponad 600 kilometrów z Wybrzeża do Małopolski. Z pewnością przy Reymonta czeka nas trudny mecz. Do zespołu „Białej Gwiazdy” wraca Basha, wielu zawodników gospodarzy zechce pokazać się z dobrej strony, nawet w kontekście swojej przyszłości i ewentualnego transferu, dlatego czeka nas trudne zadanie – analizuje szkoleniowiec Jagiellonii.

W kontekście „Białej Gwiazdy” dużo mówi się o problemach organizacyjno-finansowych. - Oczywiście nie da się uciec od informacji, które ostatnio docierają do nas z Krakowa, ale my skupiamy się tylko na boisku. Nieraz w piłce klub zmagający się z problemami finansowymi potrafił zdobywać punkty. Od początku sezonu Wisła zmaga się z kłopotami, a mimo to potrafili zdobyć 25 punktów, wysoko ograć Lecha, Lechię, zremisować na stadionie Legii Warszawa. Oni u siebie są groźni dla każdego, zechcą odwdzięczyć się kibicom za otrzymywane wsparcie. Dlatego w trakcie spotkania musimy zachować maksymalną koncentrację – przestrzega szkoleniowiec.

W sobotę w Wiśle prawdopodobnie zabraknie Jesusa Imaza. - Nie znam drużyny, która na tym etapie rozgrywek dysponowałaby pełną kadrą. To jest normalne, że w trakcie sezonu pojawiają się wykluczenia spowodowane kartkami lub kontuzjami. Oczywiście Jesus Imaz to świetny zawodnik, jeden z filarów wiślackiej ofensywy, ale z drugiej strony Hiszpana ktoś może zastąpić. Trener Stolarczyk posiada duże pole manewru. Poza tym do drużyny wracają Wasilewski oraz wspomniany Basha. Zawsze powtarzam, że problemem jest brak dwóch, trzech zawodników z jednej formacji. Jeżeli wypadają jednostki, to znacznie łatwiej jest je zastąpić – ocenia trener.

Jak wygląda nasza sytuacja kadrowa? - Wszyscy mówią o kłopotach Wisły i absencji Imaza, a nikt nie mówi o nas. My mamy duże problemy kadrowe. Nie jest już tajemnicą, że do końca roku wypadli nam Ivan Runje oraz Roman Bezjak. Są jeszcze inne urazy. Niektórych zawodników postaramy się do soboty postawić na nogi. Niektórzy w drużynie mają już rozegranych po 28, 29 meczów w rundzie jesiennej. Nie pomagają nam również dalekie podróże, ale mamy charakterny zespół. Na tym etapie rundy wszyscy musimy pokonać własne zmęczenie i dać „z wątroby”. Do końca roku są jeszcze trzy mecze i trzeba zrobić wszystko, aby po ostatnim gwizdku móc spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co było możliwe – podkreśla opiekun „Żółto-Czerownych”.

Wygrana w Krakowie może zbliżyć Jagę do Legii lub Lechii. - Naturalnie będę oglądał niedzielny mecz Lechii z Legią, podobnie jak regularnie oglądam pozostałe spotkania Ekstraklasy. Nie zwracam jednak uwagi na to, kto ile ma punktów i które miejsce w tabeli zajmuje. Skupiam się na naszym spotkaniu i naszych najbliższych wyzwaniach – zakończył Ireneusz Mamrot.