04 01.19 08:58
Nowszy wpis Starszy wpis

Podsumowania i samorząd, czyli w prasie o Jadze

W piątkowej prasówce warto zwrócić uwagę na wywiad z Rafałem Grzybem. Nasz kapitan mówi o wejściu do samorządu. Ponadto prezes Kulesza ocenia rundę. Nie brakuje również plotek transferowych.

Gazeta Wyborcza
Prezes Kulesza podsumowuje rundę. - Niepokojące były porażki u siebie. Strata do lidera jest duża, ale w naszej lidze wszystko jest możliwe - mówi Cezary Kulesza, prezes Jagiellonii Białystok. (...) – Na pewno niepokojące były porażki u siebie. Dwa razy przegraliśmy po 0:4, najpierw ze Śląskiem Wrocław, a później z Zagłębiem Lubin. Ponadto była porażka 2:3 z Miedzią Legnica. Przegraliśmy więc z drużynami, które nie są w pierwszej czwórce czy nawet szóstce w tabeli, które w tym sezonie nie są w najwyższej formie. Szkoda tych straconych punktów – ocenia Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii. – Nie mówię, że powinniśmy wygrać wszystkie te trzy spotkania, ale gdybyśmy dwa z nich wygrali, to sytuacja byłaby już inna. Nie powinniśmy u siebie w ogóle przegrywać, a jeżeli już to się zdarza, to nie może być tak wysoka porażka. Niepokojące jest to, że stawiamy opór Legii czy Lechowi, a przegrywamy z niżej notowanymi zespołami. Białostoczanie w jesiennej części sezonu wywalczyli 33 punkty. Tyle samo ma trzeci Lech Poznań. Druga Legia Warszawa uzbierała 39 oczek, a pierwsza Lechia Gdańsk 42.

Kurier Poranny
Garść plotek transferowych. - Okazuje się, że w ciągu kilku najbliższy dni przynajmniej jeden problem może zostać rozwiązany. Jak informuje Piotr Wołosik z Przeglądu Sportowego, klub ze stolicy Podlasia jest bliski pozyskania prawego obrońcy Spartaka Trnawa - Andreja Kadleca. Wartość rynkowa 22-letniego Słowaka to 525 tys. euro. W tym sezonie Kadlec zaliczył dziesięć występów w słowackiej ekstraklasie, nie zdobywając ani jednej bramki i nie zapisując asysty. Niewykluczone też, że powiększy się kolonia litewskich piłkarzy w Jagiellonii. Media za naszą granicą informują o zainteresowaniu dwóch polskich klubów Rolandasem Baravykasem. 23-latek w poprzednim sezonie przeniósł się z Atlantasa Kłajpedy do Żalgirisu Wilno, natychmiast stając się podstawowym graczem 7-krotnego mistrza Litwy.

Rafał Grzyb o byciu samorządowcem. - Zaprosił mnie do tego projektu prezydent Tadeusz Truskolaski, którego znam już od kilku ładnych lat, choćby z licznych spotkań klubowych czy nawet prywatnych. I można powiedzieć, że - u schyłku swojej przygody z piłką - postanowiłem spróbować czegoś nowego. Nie dlatego, że szukam pomysłu na dalsze życie. To jeden z etapów, w którym chciałbym się sprawdzić. Postanowiłem, że jeśli praca w radzie miasta spodoba mi się, to chętnie przy tym pozostanę. A jeśli mój odbiór bądź odbiór mojej osoby byłby negatywny, to cóż - z niewolnika nie ma robotnika. I tak do tego podchodzę. Fakt, samorząd to dla mnie nowość, ale chcę go poznać i zobaczyć, jak wygląda od środka to życie miasta. (...) Wiadomo, że bardziej jestem znany w środowisku piłkarskim, niż w typowo miejskim. Oczywiście, że cieszy mnie ten wynik, ale sam zbyt wiele po starcie w wyborach nie oczekiwałem. To była taka mała furtka, że jeśli się uda, to OK, a jeśli nie - to świat się nie zawali. Udało się. Zaczynam poznawać życie z innej strony i cieszę się, że jakieś poparcie jednak miałem. Bałem się, że ludzie na mnie nie zagłosują, bo powiedzą: a po cholerę piłkarz pcha się do rady, mało mu? Dlatego nawet moja kampania była bardzo stonowana.