09 01.19 10:50
Nowszy wpis Starszy wpis

Wracają, czyli w prasie o Jadze

W środowej prasie na pierwszy plan wysuwa się powrót drużyny do zajęć. Trener Ireneusz Mamrot mówi o powrocie, a w drużynie zostaje Arvydas Novikovas.

Kurier Poranny
Jaga wraca do zajęć. - Na pierwszych zajęciach spodziewam się wszystkich, którzy mają ważny kontrakt. Nikt nie zgłosił kontuzji i nie prosił o przedłużenie urlopu – mówi trener Żółto-Czerwonych Ireneusz Mamrot przed pierwszymi zajęciami swojego zespołu. Po świąteczno-noworocznej przerwie zawodnicy Jagiellonii na pierwszym treningu spotkają się w środę. Szkoleniowiec Jagi urlop spędził w domu na Dolnym Śląsku z rodziną. – Urlop to mieli piłkarze i mam nadzieję, że solidnie wypoczęli. W moim przypadku była to raczej przerwa, ale i ona bardzo się przydała – zaznacza szkoleniowiec wicemistrza Polski. – Tyle, że i podczas niej pracy było sporo. Podczas mojego pobytu w Jagiellonii nigdy nie było tak dużych zmian kadrowych. Czasu na przygotowania jest mało, a roboty wiele – dorzuca.

Gazeta Współczesna
Novikovas zostanie. - Jagiellonia na listę transferową wystawiła czterech piłkarzy. Jeden z nich Cillian Sheridan już znalazł nowy klub. Marian Kelemen zgłosił chęć odejścia z klubu, Przemysławem Frankowskim zainteresowany jest Achmat Grozny. Strata kolejnego ważnego ogniwa w postaci reprezentanta Litwy Arvydasa Novikovasa byłaby nie do powetowania. Nic dziwnego, że białostocki klub nie chce pozbywać się Litwina mimo różnych ofert. O sytuacji opowiedział sam piłkarz w wywiadzie dla portalu futbolas.lt.

Przegląd Sportowy
Ofensywni wspominają historie eksjagiellończyków z trenerami. - A Adam Nawałka? Ktoś mógłby pomyśleć, że to miły pan, co to nawet w złości uśmiechnie się, przytuli i pogłaszcze piłkarza, że wszystko będzie dobrze. To jednak obraz fałszywy. Trener Lecha słynie z wymagań i przestrzegania zasad. Jego zasad. Pamiętam, że kiedy zbierałem materiały do biografii o nim, często byłem zaskakiwany opowieściami jego byłych piłkarzy. Choćby tych z Jagiellonii. Raz mieli zrobić wślizg na rozgrzewce i wystartować do piłki. Łukasz Nawotczyński jeden odpuścił. Był przekonany, że trener tego nie widzi, stał akurat odwrócony. Po meczu dostał karę za brak wślizgu. Kiedy wpłynęły premie, jagiellończycy odebrali 5,7 tysiąca złotych. Oprócz Nawotczyńskiego, do niego trafiło 700 złotych. Kolega wyrzucił klubową bluzę Przemysława Kuliga z pokoju masażystów Jagiellonii. Miał to być żart. Korytarzem przechodził Nawałka. – Kosztowało mnie to dwa tysiące złotych – wylicza Kulig. – Trzy tysiące więcej zapłaciłem za zdjęcie koszulki w spotkaniu z Radomiakiem. Strzeliłem gola, poniosło mnie z radości. Była 32. minuta, sędzia pokazał żółtą kartkę, drugą. Prowadziliśmy 2:0, skończyło się 2:2. Zarabiałem wtedy mniej niż pięć tysięcy. Prosiłem trenera, żeby złagodził karę, ale pozostał nieugięty. Dziś rozumiem, że musiał tak zrobić.