07 02.19 16:29
Nowszy wpis Starszy wpis

Klimala: Chcę dawać możliwie najwięcej drużynie

Jest najlepszym strzelcem Jagiellonii w zimowych sparingach. W trzech spotkaniach zdobył trzy bramki. Wiosną chce zastąpić Karola Świderskiego i sięgnąć po sukcesy z Jagiellonią. - Czuję się świetnie i jestem gotowy, aby sięgnąć z Jagiellonią po tytuł mistrza Polski oraz wygrać Puchar Polski – zapowiada Patryk Klimala w rozmowie z jagiellonia.pl.

Jak twój nastrój przed inauguracją rundy wiosennej? Zaczynacie w Legnicy i macie pewne rachunki do wyrównania.
Mój nastrój jest bardzo dobry. Czuję się gotowy do gry i strzelania goli. Natomiast nawiązując do spotkania z Miedzią, to nie jedziemy tam, aby komukolwiek za cokolwiek się mścić. Dawno zdążyliśmy zapomnieć o niepowodzeniu z sierpnia. Po prostu skupiamy się na walce o trzy punkty i tym, aby wrócić z Dolnego Śląska z wygraną.

Jak się czujesz w nowym zespole? A może to zespół z jesieni, tylko po delikatnym liftingu?
Nie uważam, aby to była nowa drużyna. Zespół jest ten sam, nasz sposób gry nie zmienił się, a kadrę zasiliło kilku wartościowych zawodników, którzy z pewnością podniosą jego poziom. Poza tym wszyscy dobrze zintegrowali się z pozostałymi chłopakami.

Czy po zimowym „calciomercato” bliżej Ci do wyjściowego składu, aniżeli jesienią?
Zawsze robiłem wszystko, aby załapać się do wyjściowej jedenastki. Tak było w rundzie jesiennej i tak jest również teraz. Czy zbliżyłem się? Z pewnością czuję się lepiej na boisku, niż w pierwszej połowie sezonu. Na każdym treningu daję z siebie maksa, aby znaleźć się w podstawowym składzie. Myślę, że mam duże szanse, aby zrealizować mój osobisty cel, ale ostatnie słowo i tak należy do Trenera.

Nawiązałeś do poprzedniej rundy. Czy była ona najtrudniejszą w dotychczasowej karierze? Nie da się ukryć, że oczekiwania wobec Ciebie po udanym sezonie w Wigrach były spore.
W rundzie jesiennej zagrałem około 138 minut w 11 spotkaniach ligowych. Oczywiście miałem kilka okazji, które powinienem wykorzystać. Z drugiej strony brakowało mi ogrania, co mogło rzutować na moją postawę. Teraz jest zupełnie inaczej, ponieważ w sparingach grałem regularnie i ta pewność siebie jest na wyższym poziomie.


Wspomniałeś, że po zimowych przygotowaniach czujesz się dużo pewniej. W sparingach strzeliłeś trzy gole. Czy czujesz się wygranym obozu w Belek?

Wystąpiłem w trzech sparingach, w jednym spotkaniu pauzowałem, w każdym strzelałem po jednym goli. Nie czuję się jednak wygranym tego obozu. Po prostu wykonałem ogrom pracy, której się ode mnie wymaga.

Czy mentalnie jesteś przygotowany do gry o najwyższe cele? Wiadomo, że w sparingach nie ma zbyt wielkiej presji, a w rundzie wiosennej oczekiwania kibiców, zainteresowanie mediów będzie spore.
Czy czuję się gotowy? Odpowiedź na to pytanie znajduje się na boisku i tylko przez ten pryzmat chcę być oceniany. Sam czuję się świetnie i jestem gotowy, aby sięgnąć z Jagiellonią po tytuł mistrza Polski oraz wygrać Puchar Polski.

Czy stawiasz sobie jakiś plan minimum, liczbę zdobytych bramek przed rundą wiosenną?
Nie stawiam sobie żadnych limitów. Po prostu chcę grać jak najlepiej dla drużyny. Wierzę, że przy takim nastawieniu bramki przyjdą same.

Ciągle czekasz na premierową bramkę w Ekstraklasie. Czy była złość w sierpniu, że ostatecznie drugą bramkę w Lubinie zapisano jako samobója Baljicia?
Nie, nie było żadnej złości, ani niezadowolenia. Wtedy wszyscy byliśmy szczęśliwi, ponieważ drużyna wygrała ważne spotkanie, a ja dałem dobrą zmianę no i miałem udział przy drugiej bramce.

Jeżeli w Legnicy zagrasz od pierwszej minuty, to będziesz za wszelką cenę dążył do zdobycia tej premierowej bramki?
W każdym meczu pracuję tak, aby strzelić jak najwięcej goli. Z drugiej strony realizacja moich indywidualnych ambicji i założeń nie może odbywać się kosztem dobra drużyny. Chcę dobrze grać i dawać dużo jakości całemu zespołowi. Wierzę, że dzięki ogromowi pracy, którą wykonałem w Belek tak się stanie. Przy takim zespole, jaki obecnie mamy, jestem przekonany, że nie będę musiał długo czekać na premierowego gola.

Podczas zimowego okna transferowego do drużyny dołączyło kilku młodych zawodników. Martin Kostal, Andrej Kadlec oraz Zoran Arsenić są niewiele starsi od Ciebie. Czy czujesz się bardziej komfortowo, mając więcej rówieśników w szatni?
W naszej szatni czuję się bardzo dobrze i nie ma w niej podziałów na starszych i młodszych. Ze wszystkimi można pożartować i wiem, że wszyscy mają do siebie zdrowy dystans. Dobrze się czujemy w swoim gronie i to jest ważne, że drużynę tworzymy nie tylko na boisku, ale również poza nim.

Wspominasz o walce o mistrzostwo Polski, ale po jesieni wasza strata do Lechii jest spora. Potrzebujecie 10 punktów, aby wyprzedzić Lechię. Czy jest to w ogóle realne?
Dlaczego nie? Gramy w Jagiellonii Białystok, która dwukrotnie otarła się o ligowy szczyt. Mamy bardzo dobry zespół i dysponując takim potencjałem musimy grać o mistrzostwo Polski. Jestem pewien, że stać nas na zrealizowanie tego celu.

Jesteś w Jagiellonii od połowy 2016 roku, kiedy zasiliłeś drużynę grającą w CLJ. Później szybko awansowałeś do pierwszej drużyny i miałeś skromny udział w pierwszym wicemistrzostwie. Jak bardzo na przestrzeni dwóch i pół roku zmienił się Patryk Klimala?
Bardzo się zmienił. Wiem, że jest to zmiana na dobre. Pracuję jeszcze ciężej, z każdym dniem jestem bardziej głodny sukcesów, tych z drużyną jak i tych indywidualnych. Wiem, że stać mnie na nie i chcę to udowadniać na boisku.


W dotychczasowej karierze pracowałeś z trzema szkoleniowcami. U którego rozwinąłeś się najbardziej?
Do tej pory w drużynach seniorskich prowadziło mnie trzech szkoleniowców. W Wigrach trener Skowronek, a także trenerzy Probierz i Mamrot. Wydaje mi się, że u tego ostatniego poczyniłem największy postęp w kontekście taktycznym i poruszania się po boisku. Poza tym od każdego coś wyniosłem i czegoś się nauczyłem. Chciałbym im bardzo podziękować za podpowiedzi i okazaną pomoc.

Czyli czujesz się gotowy, aby zastąpić Karola Świderskiego, który jesienią pokazał się z bardzo dobrej strony i zapracował na transfer do PAOK-u Saloniki?
Oczywiście! Czuję się gotowy do podjęcia tego wyzwania. Powiem więcej, nie mogę doczekać się inauguracji wiosny!

Pazerności na sukcesy nie można odmówić twojemu krajanowi, Krzysztofowi Piątkowi. Obaj pochodzicie z Dzierżoniowa, ale to on dzisiaj jest na ustach piłkarskiej Europy. Spodziewałeś się, że może on tak „odpalić” w Serie A?
Czy się spodziewałem? Tak naprawdę nie myślałem o tym, ale nieraz przekonałem się, że w futbolu nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego jego gra i bramki nie są dla mnie wielkim powodem do zdziwienia.

Czy mieliście okazję, aby poznać się na boiskach w Dzierżoniowie?
Krzysztof jest starszy ode mnie o trzy lata. Oczywiście pamiętam go z akademii piłkarskiej, ale poza znajomością na „cześć” nie było okazji, aby zacieśnić nasze relacje. Ja zawsze grałem jedną kategorię niżej.


Jak oceniasz przepis o obowiązku wystawiania młodzieżowca w wyjściowym składzie? Przepis ten obowiązuje w rozgrywkach o PP, a w przyszłym sezonie będzie dotyczył również zmagań w Ekstraklasie.

Moim zdaniem przepis jest w porządku. Myślę, że dzięki niemu kilku młodych chłopaków będzie mogło pokazać się szerszej publiczności.

Czy odetchnąłeś z ulgą, kiedy dowiedziałeś się, że decyzją PZPN w przyszłym sezonie twój rocznik będzie łapał się jeszcze jako ten z „młodzieżowcem”?
Szczerze powiedziawszy nie myślałem o tym. Chcę zrobić wszystko, aby w przyszłym sezonie i w tym w rozgrywkach o Puchar Polski nikt mi nie zarzucał, że gram tylko ze względu na zapisy w regulaminie.