14 03.19 15:05
Nowszy wpis Starszy wpis

Kolejny rywal - Korona Kielce

W sobotnie popołudnie zawodnicy Jagiellonii Białystok rozegrają "Żółto-Czerwone Derby". Na Słoneczną przyjedzie bowiem Korona Kielce. Co warto wiedzieć o drużynie naszego najbliższego rywala?

Klub Korona Kielce założony został w 1973 roku w wyniku połączenia dwóch mniejszych: Iskry Kielce i SHL Kielce. Początkowo Korona występowała w lidze okręgowej, z czasem zaczęła powoli wspinać się na kolejne szczeble rozgrywek. Do I ligi (dzisiejsza Ekstraklasa) kielecka drużyna awansowała w 2005 roku, a w sezonie 2006/2007 zagrała nawet w finale Pucharu Polski, w którym przegrała 0:2 z Dyskobolią Groclin Grodzisk Wielkopolski. Rok później klub został zdegradowany w związku z aferą korupcyjną, ale po roku gry na niższym szczeblu, Korona wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej i występuje w niej do dzisiaj.

Od półtora roku Korona Kielce znajduje się w rękach Dietera Burdenskiego. Od tego czasu też klubem zarządza prezes Krzysztof Zając, a szkoleniowcem Złocisto-Krwistych jest Gino Lettieri. Nominacja dla włoskiego szkoleniowca kosztem Macieja Bartoszka, który osiągnął z Koroną najlepszy wynik w historii klubu, została uznana za bardzo kontrowersyjną, niemniej jednak kielczanie, pomimo tradycyjnych przedsezonowych obaw, w kolejnym sezonie prezentują się z dobrej strony. W poprzednich rozgrywkach Korona pewnie awansowała do pierwszej ósemki, aczkolwiek zakończyła je z dość dużym niedosytem. Nasi sobotni rywale w grupie mistrzowskiej zajęli ostatnie, ósme miejsce, a także potknęli się ostatniej przeszkodzie do finału Pucharu Polski, którą była Arka Gdynia.

Teraz Koroniarze ponownie mają na celu awans do grupy mistrzowskiej, aczkolwiek to nie będzie dla nich tak łatwe, jak mogło się wydawać po rundzie jesiennej. Podopieczni Gino Lettieriego wiosną wygrali tylko jeden mecz ligowy, na inaugurację rundy pokonując Arkę Gdynia 2:1. Potem było już tylko gorzej. Po szczęśliwych remisach z Lechią Gdańsk (0:0) i Pogonią Szczecin (1:1) przyszły dwa kolejne blamaże - z Zagłębiem Sosnowiec 1:4 i Wisłą Kraków 2:6, które zepchnęły kielczan na dziewiąte miejsce. Korona ma wprawdzie 36 punktów, tyle samo, co ósme Zagłębie, ale jej bardzo wymagający terminarz w końcówce rundy zasadniczej sprawia, że bez zapunktowania w Białymstoku będzie jej niezwykle trudno, aby znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych drużyn w kraju.

Zimą w zespole z Kielc nie doszło do dużych zmian. Do francuskiego Angers sprzedany został Djibril Diaw, a ponadto z Koroną pożegnali się Mateusz Możdżeń (Zagłębie Sosnowiec) oraz Zlatko Janjić. Do drużyny Gino Lettieriego dołączyli z kolei obrońcy Estończyk Joonas Tamm (Sarpsborg 08 FF, Norwegia) i Serb Aleksandar Bjelica (KV Oostende, Belgia), a także bośniacki pomocnik Ognjen Gnjatić (Roda Kerkrade, Holandia). 

Po fatalnych meczach z Zagłębiem i Wisłą bardzo trudno przewidzieć jedenastkę, na jaką zdecyduje się w sobotę trener Gino Lettieri. Włoskiego szkoleniowca może niepokoić to, że największe dotąd atuty jego Korony - organizacja gry i przygotowanie fizyczne - w ostatnim czasie nie wyglądają najlepiej, co odbija się na wynikach kieleckiego zespołu.

52-letni opiekun Złocisto-Krwistych w Białymstoku nie będzie mógł skorzystać z Ognjena Gnjaticia i Oskara Sewerzyńskiego, a pod dużym znakiem zapytania stoi występ kontuzjowanego Marcina Cebuli i chorego Elii Soriano. Brak tego ostatniego może być dla Korony bardzo dużym osłabieniem, jako że Soriano z dziewięcioma golami na koncie jest najlepszym strzelcem kielczan w obecnym sezonie LOTTO Ekstraklasy. Ponadto, od jakiegoś czasu w Koronie brakowało również wracającego po kontuzji bramkarza Matthiasa Hamrola, którego zastępował dotąd Michał Miśkiewicz. 

Jedno jest pewne - do Białegostoku w sobotę przyjedzie drużyna podrażniona ostatnimi słabymi wynikami, która będzie miała "nóż na gardle". Dlatego też należy się spodziewać niezwykle twardego i zaciętego spotkania. 

Przewidywany skład Korony:
Michał Miśkiewicz - Bartosz Rymaniak, Ivan Marquez, Adnan Kovacević, Michael Gardawski - Jakub Żubrowski, Oliver Petrak - Matej Pućko, Wato Arweładze, Ivan Jukić - Felicio Brown Forbes.