15 03.19 09:27
Nowszy wpis Starszy wpis

Mamrot: Zwycięstwo z Koroną zapewniłoby nam spokój

- Sytuacja jest podobna jak jesienią, tylko że tym razem to Korona do nas jedzie po wysokiej porażce na własnym stadionie. Teraz to się odwróciło. Wtedy rywale byli w wysokiej dyspozycji i nie ma co ukrywać, że ten remis 1:1 był dla nas szczęśliwy – mówił przed meczem z Koroną Kielce trener Ireneusz Mamrot.

- Dzisiaj głęboko wierzę, że to zwycięstwo w Opolu nam pomoże i zespół będzie pewniejszy siebie. Korona z pewnością przyjedzie do Białegostoku bardzo zdeterminowana, bez dwóch zdań, natomiast takie porażki na pewno wpływają na psychikę i drużyna traci trochę pewności siebie. My widzieliśmy to po pierwszych 30 minutach meczu pucharowego, mimo że graliśmy z zespołem z 1. Ligi. Zawodnicy wówczas za bardzo chcieli. Sobotnie spotkanie jest bardzo ważne dla obu drużyn. Nie mówimy na razie o najwyższych celach, bo trzeba zrobić duży krok w kierunku zapewnienia sobie pierwszej ósemki. Trzy punkty w meczu z Koroną bardzo by w tym pomogły – kontynuował szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, która do sobotniego spotkania przystąpi po cennym zwycięstwie nad Odrą Opole (2:0) w ćwierćfinale Totolotek Pucharu Polski.

- Dla mnie najważniejsze jest to, aby drużyna nabrała pewności siebie. Po tych meczach, w których nasze wyniki nie były najlepsze, czuć było jeszcze w pierwszej połowie spotkania w Opolu, że zespół bardzo chciał, natomiast w naszej grze było dużo nerwowości, przez co brakowało nam płynnych akcji. Druga połowa była już zupełnie inna. Może nie mieliśmy nie wiadomo ilu sytuacji, ale od początku było widać naszą przewagę. Mieliśmy posiadanie piłki i kilka płynnych akcji, które mogły się zakończyć lepszym ostatnim podaniem, ale na pewno potrafiliśmy już stwarzać sobie sytuacje. Dwie z nich wykorzystaliśmy, co również jest bardzo ważne – tłumaczył opiekun Żółto-Czerwonych.

- W defensywie zagraliśmy dobry mecz. Przeanalizowaliśmy to spotkanie i nawet w tej sytuacji Odry w doliczonym czasie gry VAR by ewentualnej bramki nie uznał, bo tam był spalony. Takie spotkanie cieszy, wygrane i bez straconej bramki. W ćwierćfinałach Pucharu Polski na osiem zespołów trzy były z 1. Ligi i naprawdę nie gra się łatwo przeciwko drużynom z niższych lig. My to wiemy, bo poza meczem z Arką graliśmy tylko z takimi rywalami i każde z tych spotkań było ciężkie – dodawał trener Mamrot, który był zadowolony z dubletu w Opolu Patryka Klimali.

- Patryk bardzo ciężko pracuje i w tej rundzie na pewno będzie dostawał swoje minuty. W tej rundzie tylko w jednym meczu się nie pokazał na boisku, a moim zadaniem jako trenera jest dać zawodnikowi zaufanie, ale on sam również musi mi w tym pomóc. W meczu z Opolu postawa Patryka, zwłaszcza w drugiej połowie, napawała optymizmem. Łatwo ze mną nie będzie miał, ale to wszystko odbywa się dla dobra jego oraz całej drużyny. Przez cały czas uważam, że jeśli chodzi o poruszanie się na boisku, czeka nas jeszcze wiele pracy, ale wierzę, że po latach sam Patryk to doceni – zaznaczał 48-letni szkoleniowiec.

Sobotni mecz z Koroną Kielce jest o tyle ważny, że już po przerwie kadrowej Żółto-Czerwonych czekają trudne wyjazdy do Szczecina, Warszawy i Poznania.

- Nasza liga pokazuje jednak, że w poszczególnych spotkaniach miejsce w tabeli nie odgrywa większego znaczenia. Wiadomo, że to będą teoretycznie trudniejsze mecze, ale praktyka czasami pokazuje co innego. Nie ma co patrzeć, że ten terminarz na koniec rundy zasadniczej jest bardzo ciężki. Tak jak traciliśmy punkty w innych meczach, tak możemy zapunktować w tych. Ewentualne sobotnie zwycięstwo byłoby jednak bardzo ważne w kontekście naszego komfortu. Myślę, że 43 punkty zagwarantowałyby już nam pierwszą ósemkę. Dlatego czeka nas bardzo ważny mecz, szczególnie że Korona również jest w gronie drużyn zainteresowanych tym celem i porażka skomplikuje jej sytuację – komentował Mamrot.

Po meczu w Opolu trener Jagi wspominał o tym, że część zawodników zakończyła to spotkanie z kontuzjami. Jak w związku z tym wygląda sytuacja kadrowa białostoczan przed sobotą? - Nie chcę ułatwiać przeciwnikowi zadania, aczkolwiek są urazy w drużynie. Zobaczymy, jak ta sytuacja się rozwinie do meczu – zakończył Ireneusz Mamrot.