05 07.19 18:53
Nowszy wpis Starszy wpis

Mamrot: Rywale byli skuteczni do bólu

- To był przeciwnik z innej półki, jeśli chodzi o nasze sparingi. Wcześniej ta poprzeczka nie była zbyt wysoko zawieszona, nie graliśmy ze zbyt wymagającymi sparingpartnerami. Dzisiaj ta różnica była ogromna – mówił po sparingowej porażce z Olympiakosem Pireus (0:5) trener Ireneusz Mamrot.

- Trzeba przyznać, że piłkarze Olympiakosu pokazali swoją dużą jakość i byli do bólu skuteczni. Każde ich wyjście praktycznie kończyło się bramką. My też mieliśmy przed przerwą dwie dobre sytuacje, ale nie oddaliśmy z nich celnego strzału. Przeciwnik był dużo lepszy, ale wiemy też, ilu zawodników po naszej stronie nie grało. Byliśmy osłabieni w najważniejszych częściach boiska – w środku pola nie było Tarasa Romanczuka i Marko Poletanovicia, a do tego szybko z boiska musiał zejść Bartosz Kwiecień. Przez to ten środek był bardzo eksperymentalnie zestawiony i momentami to było widać – analizował szkoleniowiec Jagiellonii, który został zapytany również o postawę młodzieżowców.

- Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy któryś z tych chłopaków by grał, gdyby tego przepisu nie było. Zawsze na mnie spada krytyka, że nie daję komuś szansy, ale jako trener nie jestem samobójcą. Mając dobrego chłopaka, na pewno go wystawię. Dla nich był to trudny sprawdzian, bo do tej pory nie grali z takim przeciwnikiem. Widzę u nich duży postęp w ciągu ostatniego półrocza i wierzę, że poradzą sobie również w lidze, bo we wcześniejszych sparingach na pewno wyglądali lepiej – tłumaczył opiekun Żółto-Czerwonych, który nie skreśla również opcji z Hubertem Gostomskim w bramce.

- Mamy czterech bramkarzy i bierzemy również taki wariant pod uwagę. Dlatego Hubert został w naszym zespole. Daje nam alternatywę i zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Mamy jeszcze do ligi dwa tygodnie. Gramy jeszcze jeden sparing za tydzień z Atlantasem Kłajpeda. Szkoda, że Karpaty Lwów ostatecznie odwołały swój przyjazd, bo to również byłby wymagający rywal – ubolewał 48-letni szkoleniowiec.

W piątkowym sparingu nieźle zaprezentował się 19-letni zawodnik testowany z Ukrainy, Oleg Horin. - Nie jest niestety młodzieżowcem, a dziś się pokazał z dobrej strony. Ma jeszcze braki taktyczne, ale piłkarsko jest na dobrym poziomie. Widać, że jest to młody zawodnik, który na testach prezentuje się na tyle dobrze, że trzeba by było pomyśleć o jego pozostaniu w klubie. Rzeczywiście przypomina nieco charakterystyką Tarasa Romanczuka. Nie cofa nogi, skacze do głowy i potrafi grać w piłkę. Widać, że ma charakter i jestem zadowolony z jego postawy – zakończył Ireneusz Mamrot.