08 07.19 12:52
Nowszy wpis Starszy wpis

Prikryl: Martin mocno namawiał mnie na Jagę

Kilka dni temu Tomas Prikryl został nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok. W rozmowie z jagiellonia.pl czeski skrzydłowy zdradził, kto mu polecał transfer do białostockiego klubu, z czego zapamiętał Bekima Balaja oraz dlaczego nic nie pamięta meczu przeciwko Chelsea Londyn.

Jakie były twoje pierwsze wrażenia, kiedy zobaczyłeś stadion, ośrodek treningowy oraz siedzibę klubu?
Bardzo pozytywne. Od początku wszyscy, zarówno prezes Kulesza jak i inni pracownicy klubu byli wobec mnie bardzo mili. Czuję się tutaj jak w domu. Oczywiście widziałem stadion, bazę treningową oraz biura klubowe. Wszystko jest nowe, robi wrażenie. Już polubiłem to miejsce i nie mogę doczekać się pierwszego występu w nowych barwach.

Kiedy po raz pierwszy pojawiło się zainteresowanie Jagiellonii twoją osobą?
Pierwsze kontakty miały miejsce rok temu, ale ani wtedy, ani podczas zimowego okna transferowego nie zamknęliśmy tej transakcji. Widziałem jednak, że klubowi mocno na mnie zależy. Wiem, że obserwowano mnie, a to jest bardzo ważne. Czułem się potrzebny. Dodatkowo Martin Pospisil utwierdził mnie w przekonaniu, że Jagiellonia to dobry wybór. Bardzo zachwalał klub, ligę oraz miasto. Mocno namawiał mnie na ten transfer.

W poprzednim sezonie w Mladzie pełniłeś funkcję kapitana. Dlaczego zdecydowałeś się odejść?
Po prostu potrzebowałem zmian. W drużynie byłem jednym ze starszych i bardziej doświadczonych zawodników. Sam fakt, że grałem z opaską na ramieniu był dla mnie bardzo ważny. Niemniej chciałem zmienić otoczenie. Dogadaliśmy się z Jagiellonią, co mnie bardzo cieszy.

Czyli Mlada oferowała Ci nową umowę?
Owszem. Po zakończonym sezonie wygasł mój kontrakt z Mladą. Mój poprzedni klub chciał, abym tam został. Nowa umowa leżała już na stole. Potrzebny był jedynie mój podpis. Gdybym tylko chciał, to z pewnością zostałbym w tym zespole. Postanowiłem jednak spróbować czegoś nowego, wyjechać poza Czechy.

W maju lokalne media w Czechach informowały, że znajdujesz się w orbicie zainteresowań Legii Warszawa. Czy faktycznie było coś na rzeczy?
Zgadza się. Pojawiły się kontakty z przedstawicielami warszawskiego klubu. To jednak Jagiellonia interesowała się mną dłużej i jej oferta wydała mi się lepsza, dlatego trafiłem tutaj.

W ostatnich latach zawodnicy z Czech pokazywali się z dobrej strony w polskiej lidze. Martin Pospisil, Adam Hlousek, Martin Nespor oraz Kamil Vacek byli czołowymi postaciami w swoich drużynach. Czy ich kariery w naszej lidze skłoniły Cię do tego transferu?
Oczywiście miało to swoje znaczenie. Rozmawiałem z paroma osobami, które grały w Polsce i wszyscy zwracali uwagę na to samo, czyli nowoczesne stadiony, dobrą infrastrukturę, świetnych kibiców i spore zainteresowanie futbolem. Podkreślali, w waszym kraju nie brakuje futbolowych wariatów, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wierzę, że transfer do Jagiellonii wpłynie pozytywnie na mój rozwój.

W Jagiellonii trafiasz na starego znajomego. Z Martinem Pospisilem graliście razem jeszcze w juniorach Sigmy.
Faktycznie tak było, jednak po jego odejściu z Ołomuńca nasz kontakt się urwał. Po prostu nie było takiej potrzeby. Dopiero przed rokiem, kiedy po raz pierwszy odezwała się do mnie Jagiellonia, wysłałem Martinowi sms’a z zapytaniem o klub i miasto. Fajnie, że po tylu latach przerwy znowu będziemy grali razem.

Czyli wraz z nim stworzycie zabójczy czeski duet?
Długo nie graliśmy razem, ale czemu nie? On jest dobrym środkowym pomocnikiem, ja gram na skrzydle. Ciesze się na naszą współpracę i liczę, że najbardziej zyska na niej Jagiellonia. Poza tym w Jadze jest również dwóch Słowaków – Martin Kostal oraz Andrej Kadlec. Nasze języki są bardzo podobne, dlatego nie martwię się o moje wejście do drużyny.

Jagiellonia jest twoim pierwszym zagranicznym klubem. Czy opuszczając ojczyznę masz jakieś obawy?
Gdybym miał jakieś obawy, to bym tutaj nie przyszedł. Chcę sprawdzić się w innej lidze, podjąć nowe wyzwania. Wiem, że Jagiellonia ma duże ambicje i zrobię wszystko, aby dać temu klubowi i tym kibicom sporo radości. Poza tym polski język jest bardzo zbliżony do czeskiego, więc niedługo powinienem swobodnie porozumiewać się z wami w waszej mowie.

W przeszłości w kilku spotkaniach grałeś jako prawy obrońca. Było to incydentalne, czy zdarzyło Ci się rozegrać całą rundę w defensywie?
W młodszych kategoriach zagrałem tam jeden sezon, ale z biegiem czasu przesuwano mnie coraz wyżej. Później, już w seniorach zdarzyło mi się kilka razy zagrać w defensywie, jednak miało to incydentalny charakter. Bardziej „łatałem dziury” w drużynie, czyli tylko w przypadku kartek lub kontuzji bocznych obrońców trenerzy ustawiali mnie tam. Zdecydowanie lepiej czuję się jako skrzydłowy.

Z Sigmy przeniosłeś się do Sparty Praga. Patrząc na statystyki i osiągnięcia pobyt w stolicy Czech wydaje się być najlepszym okresem w karierze?
To było olbrzymie doświadczenie, ponieważ trafiłem do jednego z największych i najbardziej utytułowanego klubu w Czechach. Podczas pobytu w Pradze wywalczyłem krajowe mistrzostwo, Puchar oraz Superpuchar. W tym klubie szybko poprawiłem umiejętności indywidualne. Kiedy masz wokół siebie tylu dobrych piłkarzy, siłą rzeczy sam stajesz się lepszy. Tak było także w moim przypadku.

W Sparcie miałeś okazję grać z jednym z byłych zawodników Jagiellonii.
Naprawdę? Kto to był?

Bekim Balaj. Jak go wspominasz?
Ciekawe, nigdy mi o tym nie opowiadał. Bekima wspominam bardzo pozytywnie. Fajny, otwarty chłopak. Na boisku wyróżniał się przede wszystkim bardzo mocnym uderzeniem. Jego proste podbicie było zabójcze. Gość miał rakietę w nodze.

W Sparcie pograłeś trochę o europejskie puchary. Które spotkania wspominasz najmilej?
Trochę tych meczów było. W tej chwili trudno wskazać mi ten jeden szczególny.

Może wyjazdowy remis z Chelsea? Długo prowadziliście i ostatecznie daliście sobie wyrwać wygraną w czasie doliczonym do drugiej połowy.
Szczerze powiedziawszy niewiele pamiętam z tamtego spotkania. Byłem wtedy młodym chłopakiem, a samemu meczowi towarzyszyło wiele emocji. Stamford Bridge, ponad 38 tysięcy kibiców na trybunach. Chciałem pokazać się z możliwie najlepszej strony na tle mocnego rywala. Byłem tak skupiony, że… niewiele pamiętam. Jednej rzeczy nie da się zapomnieć. Przed pierwszym gwizdkiem trener przestrzegał nas przed Edenem Hazardem i jego prawą nogą. Tak się na tym skoncentrowaliśmy, że Belg zapewnił Chelsea remis i awans strzałem z lewej nogi. Na pocieszenie pozostał nam fakt, że londyńczycy wygrali tamtą edycję Ligi Europy, a my napędziliśmy im sporego strachu.

Chelsea nie był jedynym markowym zespołem, z którym przyszło Ci się mierzyć. W Lidze Europy miałeś okazję zagrać m.in. przeciwko Athletikowi Bilbao, Napoli oraz Olympique Lyon.
To były niesamowite przeżycie i bardzo cenne doświadczenia. Tylko rywalizując z najlepszymi można podnosić swoje umiejętności. Spełniałem swoje marzenia, ponieważ wcześniej mecze przeciwko Edenowi Hazardowi, Fernando Llorente, Anthonemu Réveillère, Ikerowi Muniainowi, Raulowi Albiolowi czy Markowi Hamsikowi mogłem co najwyżej odtworzyć w Play Station. Jako junior nie przypuszczałem, że tak szybko przyjdzie mi rywalizować na takim poziomie z przyszłymi mistrzami.

Jak do tego podchodziłeś? Czy trudno było wyciszyć tamte emocje?
Nie. Po prostu spełniałem swoje marzenia i cieszyłem się tymi chwilami. Mam nadzieję, że najlepsze jeszcze przede mną i rozegram jeszcze kilka meczów z silnymi rywalami w rozgrywkach o europejskie puchary.

Czy masz jakąś pamiątkę z tamtych meczów?
Po wspomnianym spotkaniu z Chelsea wymieniłem się koszulką z Edenem Hazardem. Już po końcowym gwizdku wykonałem sprint w jego kierunku. Przez chwilę porozmawialiśmy, pożyczyliśmy sobie powodzenia i wymieniliśmy się trykotami. Do dzisiaj mam tę koszulkę w swojej szafce. Bardzo podoba mi się styl gry Belga. Zawsze ściskam za niego kciuki. Kto wie, może jeszcze kiedyś zagram przeciwko niemu.

Twoim ostatnim klubem była Mlada Boleslav. Czy trudno było się na nią przestawić po grze w Sparcie?
Nie, ponieważ nadal mieszkałem w Pradze. Boleslav słynie z fabryki Skody, więc i tak większość ludzi dojeżdża tam do pracy właśnie z czeskiej stolicy. Mlada na pewno nie była tak wielkim klubem jak jak Sparta, ale panowała w nim przyjazna i rodzinna atmosfera. Mieliśmy dobrą bazę treningową. W drużynie stawiano na młodych zawodników, którzy później zasilali mocniejsze zespoły. Mój poprzedni klub nigdy nie wypadała poniżej pierwszej szóstki, chociaż nie miała szans, aby nawiązać rywalizację z Viktorią Pilzno, Spartą lub Slavią Praga. Mieliśmy dobrą atmosferę.

Jakie są twoje ambicje w Jagiellonii?
Przyszedłem tutaj, aby Jaga wróciła do rozgrywek o europejskie puchary i zdobyła tytuł mistrza Polski. Podobają mi się ambicje, o których głośno się tutaj mówi. Sam chciałbym wzbogacić moje CV o kolejne trofea.

Zapewne przed przyjazdem tutaj oglądałeś na youtube filmy prezentujące oprawy wykonane przez kibiców Jagiellonii. Jak wrażenia?
Bardzo dobre! Szczególnie spodobała mi się oprawa podczas meczu finałowego o Puchar Polski. Tamta choreografia była wspaniała. Wiem, że na stadionie w Białymstoku panuje fajna atmosfera. Nie mogę doczekać się pierwszego spotkania ligowego przy Słonecznej!