09 07.19 08:30
Nowszy wpis Starszy wpis

Pomagamy Jurkowi, czyli w prasie o Jadze

We wtorkowej prasie w kontekście Jagiellonii pisze się o Jerzym Łapiczu. Były piłkarz Jagi potrzebuje pomocy. Ponadto trwa dyskusja o Grzegorzu Sandomierskim.

Gazeta Wyborcza
Były zawodnik Jagi potrzebuje pomocy. - Jerzy Łapicz, który w przeszłości był m.in. kapitanem Jagiellonii Białystok, potrzebuje pomocy. Na portalu pomagam.pl trwa specjalna zbiórka. (...) Jerzy Łapicz wrócił więc wówczas do Włókniarza. Rozegrał w nim sezon w II lidze. Później zapadła natomiast decyzja o przeniesieniu czołowych piłkarzy Włókniarza do Jagiellonii. Jerzy Łapicz związał się z tym klubem na stałe. W latach 1974-1980 wspólnie ze Stanisławem Szwejkowskim decydował o sile defensywy białostockiej drużyny, był kapitanem zespołu. Później, do momentu pojawienia się poważnych problemów zdrowotnych, regularnie pojawiał się na stadionie, na którym swe spotkania rozgrywała Jagiellonia. Problemy zdrowotne zaczęły się dziesięć lat temu. Najpierw tętniak aorty brzusznej, a później kolejne, m.in. kardiologiczne i zakrzepica nóg. W 2018 roku konieczna była operacja, potem amputacja nogi.

Jagiellonia otrzymała dotację. - 1,8 mln zł otrzyma Jagiellonia z budżetu Białegostoku. Inne kluby też dostały dofinansowanie. Łączna kwota wsparcia wynosi 5,1 mln zł. (...) Oczywiście do realizacji tego przedsięwzięcia zgłosiła się Jagiellonia i otrzymała dofinansowanie. Budżet białostockiego klubu wzbogaci się o 1,8 mln zł. – Pieniądze zostaną przeznaczone na organizację meczów i zgrupowań, wynajem boisk oraz zakup sprzętu sportowego – poinformowała Jagiellonia.

Kurier Poranny
Co z Grzegorzem Sandomierskim? - Grzegorz Sandomierski podczas przedsezonowych sparingów nie rozegrał ani minuty. Tajemniczą nieobecnością bramkarza Jagiellonii zaniepokojeni są kibice. (...) - Sparingi są nam potrzebne m.in. do sprawdzenia zawodników. A generalnie Grzesiek jest znany już dłużej i wiemy na co go stać - tłumaczy trener bramkarzy Jagiellonii, Paweł Primel. - Każdy ma u nas czystą kartę i tylko od niego zależy, jaką pozycję ugruntuje sobie w drużynie. Rozumiem kibiców, że obawiają się o wychowanka swojego klubu, ale nie ma ku temu powodów. Wszyscy ciągniemy ten wózek o nazwie Jagiellonia w jednym kierunku i na pewno nikomu nie chcemy źle - uspokaja. Tyle że pierwsze doniesienia dotyczące Sandomierskiego, któremu rzekomo klub dał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy, pojawiły się wraz z początkiem lipca.