09 08.19 22:19
Nowszy wpis Starszy wpis

Mamrot: Lechia to jeden z głównych faworytów do mistrzostwa

- Trzeba powiedzieć jasno - Lechia to jeden z głównych faworytów do mistrzostwa Polski. W zeszłym sezonie gdańszczanie próbowali przekonywać, że kto inny jest faworytem, tak teraz to oni nim są. Trener Stokowiec kontynuuje swoją pracę, z tej drużyny nikt latem nie odszedł, a doszły wzmocnienia. To modelowy przykład budowy mocnego zespołu - mówił przed meczem z Lechią Gdańsk trener Ireneusz Mamrot.

- Widać w tej drużynie, że rywalizacja jest bardzo duża. Nie każdy z nowych zawodników od razu zaczął grać. Udovicić wprawdzie wywalczył sobie szybko miejsce w podstawowym składzie, ale wiemy, że z nami nie zagra. Jest za to z kolei Sławomir Peszko. W poprzednim sezonie Lechia takie absencje mocno odczuwała, a w obecnym ma również bardzo silną ławkę rezerwowych. Dla mnie to obok Legii główny kandydat do mistrzostwa Polski. Wiemy, że jest to mocniejszy zespół niż w zeszłym sezonie, ale uważam, że my dzisiaj również jesteśmy mocni - dodawał szkoleniowiec Jagiellonii.

W poprzednim sezonie Jaga przegrała wszystkie cztery mecze z poniedziałkowym rywalem. - Horrorów nie lubię, ale Lechia fundowała nam też thrillery. Zwłaszcza mecz na Narodowym siedzi w naszych głowach. Nie ma co o tym jednak myśleć. Powiedziałem drużynie, że to nie jest tak, że Lechia w tych meczach miała przewagę, stwarzała sobie wiele sytuacji, przez co wygrywała. To były spotkania, które wyglądały podobnie i teraz trzeba zrobić wszystko, aby tym razem wynik był inny. Niełatwo będzie to zrobić, ale wierzę, że pojedziemy do Gdańska z czystymi głowami. Jedziemy na trudny mecz, ale on też jest do wygrania - nie ukrywał opiekun Żółto-Czerwonych, który wracał pamięcią do meczów z poprzednich rozgrywek.

- To jest wręcz niewiarygodne. Pamiętam między innymi spotkanie, które przegraliśmy w Gdańsku 2:3. Do przerwy Lechia nie oddała strzału celnego z gry, a strzeliła dwie bramki. Pierwszą po rzucie karnym, drugą po rykoszecie. Nie wolno jednak zabierać Lechii jednego - to bardzo dobrze zorganizowany zespół. Wszyscy zawodnicy pracują w defensywie, aby odebrać piłkę czy bronić w niskim pressingu. Organizacja gry tej drużyny stoi na wysokim poziomie, a godne uwagi jest również to, że gdańszczanie są bardzo skuteczni i nie potrzebują wielu sytuacji, żeby zdobyć bramkę. We wspomnianym meczu w Gdańsku mieliśmy zwłaszcza w pierwszej połowie ich zdecydowanie więcej, pamiętam dwie znakomite interwencje Alomerovicia, a przegrywaliśmy 1:2. Bramkarze Lechii - Kuciak i Alomerović - popisywali się w tych spotkaniach interwencjami, przy których nikt nie miałby pretensji, gdyby piłka jednak wpadła do siatki. To jest już jednak za nami, w poniedziałek nie musimy grać ładnie, ale chcemy wygrać - zaznaczał trener Mamrot.

- Warto przy tym jednak zaznaczyć, że pracujemy nad swoim stylem gry i jeśli ktoś jest obiektywny, to to widzi. Pierwsze 45 minut z Rakowem nie może zamazać całego naszego obrazu, choćby z meczów z Arką i Zagłębiem, które pod względem ofensywnym były bardzo dobre. Strzelaliśmy w nich bramki i stwarzaliśmy sobie wiele sytuacji. W tym kierunku chcemy przez cały czas iść - dodawał 48-letni szkoleniowiec, który analizował ostatnie mecze Jagi, w których traciła ona punkty.

- Wracając do meczu z Rakowem, to nasz rywal nie miał w tym spotkaniu więcej sytuacji, szczególnie w drugiej połowie. Nie uważam, że w tym meczu byliśmy lepszym zespołem, ale zasłużyliśmy na punkt. Jeśli chodzi o spotkanie w Lubinie, to ja już po meczu z Arką mówiłem drużynie, że w sytuacji, w której Arka trafiła w poprzeczkę, była kluczowym momentem pojedynku. W takiej sytuacji nie można dać przeciwnikowi strzelić gola kontaktowego, bo on napędza zespół. Wtedy zdobyliśmy bramkę na 3:0 i wygraliśmy. To było kluczowe, podobnie jak w Lubinie gol kontaktowy na 1:2. W tej sytuacji byliśmy bardzo pasywni. Jeżeli chcemy być dobrym zespołem, to nie możemy powielać tych samych błędów. W piłce nie da się być bezbłędnym, ale takich błędów trzeba unikać. Przy prowadzeniu 2:0 trzeba zachować większą koncentrację, w Lubinie wydawało się, że już nic złego nam się stać nie może, a piłka już nieraz uczyła pokory. Wystarczy przypomnieć słynny finał Ligi Mistrzów ze Stambułu, gdy Milan dominował nad Liverpoolem i prowadził do przerwy 3:0, a zakończył mecz bez pucharu. Trzeba umieć zachować koncentrację przez pełne 90 minut, szczególnie z Lechią, która jest zespołem bardzo skutecznym. Nie możemy sobie w poniedziałek pozwolić na element rozluźnienia - opowiadał Mamrot.

Jak wygląda sytuacja kadrowa Żółto-Czerwonych, w tym wracającego po kontuzji Ivana Runje? - Ivan przez jeden tydzień pracował bardzo mocno indywidualnie pod kątem motorycznym, kolejne dwa tygodnie trenował z zespołem, przez pięć dni go nie było, gdy pojechał wyleczyć do końca swoją kontuzję, a od początku tygodnia trenuje na sto procent. Wyłączając te pięć dni, to od miesiąca jest w treningu. Czy jest gotowy do gry przez 90 minut? Tego jeszcze nie wiemy, ale widać, że jego forma idzie w górę. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w Gdańsku. Na dzisiaj mamy na treningach wszystkich zawodników i choć nie wszyscy, jak choćby Bartek Kwiecień czy Mile Savković, są w optymalnej dyspozycji, to jednak wyglądają coraz lepiej - mówił trener Jagi.

- Nie trzymam się zasady, że wygranego składu się nie zmienia, a ponadto i tak w Lubinie po dobrym meczu tylko zremisowaliśmy. Jest cały tydzień treningów, w zespole rywalizacja jest duża i wszyscy zawodnicy muszą być pobudzeni i gotowi do gry. Myślę, że jakieś zmiany w jedenastce nastąpią - zakończył Ireneusz Mamrot.