12 08.19 21:59
Nowszy wpis Starszy wpis

Mamrot: Stracona bramka nas pobudziła do lepszej gry

- Pierwsze 30 minut nie było w naszym wykonaniu takie, jakiego bym chciał. Wprawdzie stworzyliśmy sobie jedną sytuację, po której uderzał Jesus Imaz, natomiast Lechia była w tym okresie groźniejsza. Dopiero stracona bramka nas pobudziła do tego, aby grać lepiej. W następnym spotkaniu musi to wyglądać lepiej – mówił po remisie w Gdańsku trener Ireneusz Mamrot.

- Cieszy mnie druga połowa, jeśli chodzi o liczbę stworzonych sytuacji. Lechia jest zespołem bardzo dobrze zorganizowanym i nie jest łatwo stwarzać sytuację przeciwko niej, a my potrafiliśmy to zrobić. Patrząc, jaki jest to dla nas teren, na pewno szanujemy ten punkt. Wiadomo, że przed meczem celem były trzy punkty, ale teraz czekają nas dwa spotkania u siebie, w trakcie których ta koncentracja musi być na wysokim poziomie – analizował szkoleniowiec Jagiellonii, który odniósł się do straconej bramki przez Żółto-Czerwonych w dość niefrasobliwy sposób.

- Podpiąłbym pod to kilku zawodników. Wiemy, jakim dośrodkowaniem dysponuje Mladenović. Spóźnienie do tego dośrodkowania było na tyle duże, że piłka poszła po nodze rykoszetem i padła z tego bramka. Nie chcę oceniać po kolei, kto zawinił, ale na pewno mocno na to zwracaliśmy uwagę i pracowaliśmy na treningach, aby do takich sytuacji nie dochodziło. Dopiero bramka to zmieniła. Na pewno w porównaniu do meczu z Zagłębiem, tych dośrodkowań było mniej, aczkolwiek nasza gra w tym sektorze boiska wciąż jest do poprawy – tłumaczył opiekun Jagi, który już w przerwie ściągnął z boiska Juana Camarę i wpuścił w jego miejsce Bartka Bidę.

- Czasem jest tak, że gra się słabsze spotkanie, ale nawet wtedy musi być widoczna werwa i cechy wolicjonalne. Pod tym względem u Juana trochę brakowało. Musi być agresywniejszy. Czasami może komuś nie wychodzić w ofensywie, ale w defensywie przez cały czas musi pomagać kolegom. Myślę, że on sam zdaje sobie sprawę z tego, że stać go na więcej. My również na to liczymy. Nie kasuję go po takim spotkaniu, ale liczymy na więcej z jego strony. Na boisko wszedł Bartek i wówczas mieliśmy oba skrzydła widoczne. W pierwszej części gry graliśmy głównie jedną stroną, a po przerwie i Bartek, i Tomas kilka akcji napędzili – nie ukrywał trener Mamrot, który przeanalizował również trafienie Ognjena Mudrinskiego.

- Wcześniej nie wykorzystaliśmy kilku dobrych sytuacji, tutaj Piotrek powie, że to błąd jego zespołu, a ja, że zastosowaliśmy dobry pressing. Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia. Cieszy mnie bramka Ognjena, bo ja wiem, ile on pracuje i ile czasu poświęca. Nie trzeba go namawiać do treningu dodatkowego, on sam potrafi przyjść w dniu wolnym. Tak to powinno wyglądać, że zawodnik, który nie gra, daje z siebie jeszcze więcej. Dzisiaj Ognjen zdobył bramkę, która jest bardzo ważna zarówno dla niego, jak i dla nas, bo dała nam punkt. Wierzę w to, że to pomoże mu w następnych spotkaniach – zaznaczał 48-letni szkoleniowiec.

- W Lubinie bardzo dobre spotkanie grał Patryk Klimala, dzisiaj nie był tak widoczny, choć się napracował. Potrzebowaliśmy zmiany z przodu, dlatego zdecydowaliśmy się na Ognjena. Rywalizacja jest duża i nie jestem w stanie powiedzieć dziesięć minut po meczu, na kogo zdecyduję się postawić w następnym spotkaniu. Nie wiem, mamy trochę czasu na zastanowienie się i treningi. Lepiej mieć taki problem, niż nie mieć kogo wstawić – mówił o rywalizacji w ataku trener Mamrot.

Szkoleniowiec Jagi nie ukrywał, że nie jest zadowolony z początku spotkania. - Koło 30. minuty zaczęło się coś dziać w naszej grze. Był groźny stały fragment gry, nieuznana bramka, później ta kontrowersja, w której wydawało nam się, że piłka odbiła się od ręki. Chodzi mi jednak o samo stwarzanie sobie sytuacji. To było jednak za późno i przyznaliśmy sobie w szatni, że początek nie był taki, jakiego byśmy chcieli. Lechia nas tak nie zdominowała, jak my Zagłębie w analogicznym momencie tydzień temu, ale w pierwszych 30 minutach była zespołem lepszym – przyznawał opiekun Żółto-Czerwonych.

W dwóch meczach wyjazdowych – w Gdańsku i Lubinie – Jagiellonia zdobyła dwa punkty. - Biorąc pod uwagę, jak oba te spotkania wyglądały, powinniśmy w nich zdobyć cztery punkty - trzy przed tygodniem i dzisiaj remis – zakończył Ireneusz Mamrot.