05 10.19 17:45
Nowszy wpis Starszy wpis

IV Liga: Niespodziewana wpadka rezerw

Drugi zespół Jagiellonii Białystok przegrał przy Elewatorskiej z Hetmanem Białystok 2:3 w meczu 9. kolejki podlaskiej IV Ligi. Oba gole dla Żółto-Czerwonych strzelił w tym spotkaniu Kacper Szadłowski.

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się od „trzęsienia ziemi”. Ostatni w tabeli Hetman bowiem już po kwadransie gry prowadził 2:0. W trzeciej minucie meczu po rzucie wolnym dla gości piłkę do własnej siatki niefortunnie skierował Dawid Polkowski, a dziesięć minut później po kontrataku sytuację sam na sam z Grzegorzem Sandomierskim wykorzystał Krzysztof Cudowski.

Jaga  próbowała jeszcze w pierwszej połowie doprowadzić, ale stać ją było tylko na kontaktowego gola, gdy sytuację sam na sam wykorzystał bardzo aktywny tego dnia Kacper Szadłowski. Kilkakrotnie próbowali również Przemysław Mystkowski, Dawid Polkowski oraz wspomniany Szadłowski, ale do przerwy wynik 1:2 już się nie zmienił.

Druga część spotkania przypominała walenie głową w mur, czyli dobrze zorganizowaną obronę Hetmana. Co więcej, w jednej sytuacji dwukrotnie świetnymi interwencjami popisał się Grzegorz Sandomierski, broniąc uderzenia z bliska gości. Po drugiej stronie boiska nieśmiałe próby Kamila Sakowicza i Bartosza Bayera nie przyniosły oczekiwanego skutku w postaci wyrównującego gola.

W 85. minucie skuteczny kontratak przyniósł piękny strzał lobem Łukasza Wirzyńskiego i trzecią bramkę dla Hetmana. Mimo że dwie minuty później po raz drugi, po strzale z powietrza, na listę strzelców wpisał się Kacper Szadłowski, ostatecznie mecz zakończył się porażką Żółto-Czerwonych 2:3.

Rezerwy Jagi oczywiście utrzymały się na czele czwartoligowej tabeli, ale ich przewaga nad najgroźniejszymi rywalami zmalała do trzech punktów. Za tydzień Żółto-Czerwoni zmierzą się na wyjeździe z Dębem Dąbrowa Białostocka.

Wojciech Kobeszko (trener Jagiellonii II): Mecz rozpoczął się dla nas fatalnie. Najpierw po rzucie wolnym straciliśmy kuriozalną bramkę samobójczą, a po chwili po nieporozumieniu naszych obrońców przeciwnik strzelił gola z kontrataku i było 0:2. Próbowaliśmy gonić wynik. Było 1:2, następnie 1:3 i 2:3, ale na wyrównanie zabrakło już czasu. Dzisiaj brakowało też po raz kolejny jakości. Mimo że nazwiskami teoretycznie wydawałoby się, że mamy zawodników, którzy powinni umieć wziąć ciężar gry na siebie, a tego nie było.

- Zagraliśmy słabe spotkanie, kolejne słabsze w ostatnim czasie. Brakuje w naszej grze jakości, ale też czegoś, czego nie potrafię zrozumieć, czyli ambicji i zaangażowania. Tego nigdy nie powinno brakować na jakimkolwiek poziomie, a u nas tego czasami brakuje. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w następnych meczach. Na dzisiaj nie mamy czym straszyć, nie gramy dobrze i będziemy musieli coś zmienić, aczkolwiek pole manewru mamy bardzo wąskie. Wiemy jednak, na co się porwaliśmy, więc czasami tak będzie, aczkolwiek ta porażka boli, bo przyszła w najmniej spodziewanym momencie i jest to dla nas duże rozczarowanie.

IV Liga podlaska – 9. kolejka:
Jagiellonia II Białystok – Hetman Białystok 2:3 (1:2)

Bramki: Szadłowski 27’, 87’ – Polkowski-sam. 3’, Cudowski 13’, Wirzyński 85’.

Jagiellonia II: Sandomierski – Pankiewicz (59’ Chyrchała), Płoszkiewicz, Czerech, Huczko (46’ Gdowik) – Szadłowski, Sakowicz (68’ Matras), Bayer, Polkowski (81’ Guziejko), Karpiński – Mystkowski.  

Hetman (skład wyjściowy): Makowski, Plaga, Kharytonau, Małaszewski, Tarnogórski, Dawidziuk, Gąsowski, Wirzyński, Odyjewski, Łupiński, Cudowski. Grali również m.in. Polak, Szeretucha.