09 11.19 00:07
Nowszy wpis Starszy wpis

Runje: Apeluję do naszych kibiców o wsparcie

- Od początku meczu Piast był od nas dużo lepszy. Próbowaliśmy zaatakować rywali wysokim pressingiem, ale to nam się nie udało. Odległości między naszymi liniami były za duże, a przeciwnicy to wykorzystywali – mówił po przegranej z Piastem (1:3) Ivan Runje.

- Byliśmy spóźnieni w pojedynkach, rywale zbierali wszystkie drugie piłki. Do tego ta pierwsza bramka... To wręcz niemożliwe, ile takich przypadkowych bramek tracimy w tym sezonie. Straciliśmy w tym sezonie dwadzieścia goli i myślę, że z piętnaście było po jakimś rykoszecie czy karnym. Pierwsza połowa była jednak fatalna w naszym wykonaniu. Nie potrafiliśmy sobie stworzyć żadnej sytuacji w ofensywie, a rywale nas atakowali. Byli od nas szybsi, lepsi w każdym pojedynku. Musimy zapomnieć o tej pierwszej połowie – analizował chorwacki obrońca.

- W drugiej chcieliśmy odrobić straty, było to widać i szybko strzeliliśmy bramkę kontaktową. Rywale trochę stanęli, ale nam z kolei przydarzyły się kontuzje Martina i Pepika. Debiutował Oleg, młody chłopak, i ciężko było oczekiwać od niego więcej. Straciliśmy bramkę na 3:1 z kontrataku i wówczas było już ciężko wrócić do gry. Na pewno tego chcieliśmy, dużo biegaliśmy, ale dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie muszę powiedzieć, że przeciwnik był od nas lepszy i zasłużenie przegraliśmy – dodawał kapitan Jagi w tym spotkaniu.

Po 15 kolejkach Jagiellończycy będą znajdować się w środku tabeli PKO Ekstraklasy. - Gdy trzy lata temu wywalczylibyśmy remis w Poznaniu, wszyscy by ten wynik szanowali. Teraz remisujemy 1:1 i wszyscy narzekają. Myślę, że oczekiwania naszych kibiców są trochę zbyt duże. My chcemy być mistrzem, chcemy wygrywać w każdym meczu. Wiem, że jestem wicekapitanem i muszę być zawsze ze swoim zespołem, ale to, co ja powiedziałem przed sezonem, to było zaplanowane, żeby nieco zrzucić z nas presję. Nie do końca tak myślałem – zaznaczał Runje.

- Ta liga jest bardzo wyrównana. Musimy twardo stąpać po ziemi. Wiem, że wszyscy chcą być mistrzem na stulecie klubu. Ja to wszystko rozumiem, ale jestem tu czwarty rok, trenuję z tym zespołem i wiem więcej od kibiców. Bardzo szanuję swoich kolegów i również chcę dla nas jak najlepiej. Nie wiem, czy będziemy na miejscu dwunastym czy na pierwszym. Zobaczymy. Ważne jest jednak to, żebyśmy byli razem – tłumaczył stoper Żółto-Czerwonych.

- Teraz po każdej porażce towarzyszy nam negatywna atmosfera. Pamiętam ostatni mecz z ŁKS-em, gdy w drugiej minucie kibice zaczęli gwizdać. Gwizdy towarzyszyły też każdej piłce zagranej do Damiana. Nie rozumiem tego. Szanuję naszych kibiców, ale zbyt wielu jest internetowych kibiców sukcesu i to zaczyna być śmieszne. My jednak będziemy walczyć do końca i damy z siebie wszystko, żeby wszyscy na koniec sezonu byli szczęśliwi. Wszystko jest sprawą otwartą. Dużo meczów przed nami – kontynuował 29-latek.

- Muszę powiedzieć szczerze, że dzisiaj nie wyglądało to dobrze, ale tak jak powiedziałem wcześniej, to był pierwszy mecz w tym sezonie, w którym przeciwnik był naprawdę od nas lepszy. Do tego spotkania ani razu nie miałem takiego odczucia. Zazwyczaj traciliśmy punkty przypadkowo, nie mając szczęścia. Czasem zagraliśmy słabiej, ale i wtedy przeciwnik nie grał od nas lepszy. Ta liga jest wyrównana, wszyscy są blisko siebie. Pięć – sześć punktów straty możemy odrobić. Potrzebujemy wsparcia. Zarówno kiedy wygrywamy, jak i wtedy, gdy przegrywamy. Apeluję do naszych kibiców o wsparcie – zakończył Ivan Runje.