29 11.19 11:52
Nowszy wpis Starszy wpis

Kolejny rywal - Raków Częstochowa

W niedzielę, w ramach 17. kolejki PKO Ekstraklasy, Jagiellonia Białystok zmierzy się w delegacji z Rakowem Częstochowa. Spotkanie rozpocznie się o godz. 12.30 w Bełchatowie, bo właśnie tam rozgrywa swoje mecze w roli gospodarza zespół beniaminka. Co przed tą konfrontacją warto wiedzieć o drużynie naszego najbliższego rywala?   

Historia

Raków Częstochowa to klub założony w 1921 roku, jeszcze jako Racovia. Nazwa "Raków" pojawiła się dopiero sześć lat później. Mimo pochodzenia z dużego miasta, jakim jest Częstochowa, Czerwono-Niebiescy mają na swoim koncie zaledwie cztery sezony rozegrane dotąd w najwyższej klasie rozgrywkowej. Miało to miejsce w latach 1994-1998, a najwyższym miejscem, na którym Raków zdołał zakończyć sezon, była ósma lokata w 1996 roku. Do największych sukcesów klubu należy również finał Pucharu Polski w sezonie 1966/67, w którym lepsza była Wisła Kraków. 

Później nasz najbliższy przeciwnik spadał aż do IV ligi, a swój marsz do wyższych klas rozgrywkowych rozpoczął w 2005 roku. Przez dwanaście lat, mimo kilku sezonów z nastawieniem na awans, nie potrafił jednak wydostać się z trzeciego poziomu rozgrywek. "Wybawcą" częstochowian okazał się jednak trener Marek Papszun, który do Rakowa przyszedł w kwietniu 2016 roku. Ten charyzmatyczny szkoleniowiec w nieco ponad trzy lata nie tylko awansował z Czerwono-Niebieskimi do I ligi, ale po dwóch latach świętował z nimi również promocję do Ekstraklasy. Do niej Raków wraca po 21 latach, a w międzyczasie zanotował też bardzo przyjemną przygodę w rozgrywkach Pucharu Polski, w sezonie 2018/19 eliminując m.in. Legię Warszawa i Lecha Poznań i zatrzymując się dopiero w półfinale na Lechii Gdańsk. 

Sytuacja drużyny

Pierwszy od wielu lat sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej Raków Częstochowa rozpoczął od falstartu, w kiepskim stylu przegrywając w Bełchatowie z Koroną Kielce 0:1. To właśnie w tym mieście częstochowianie tymczasowo rozgrywają swoje mecze w roli gospodarza. Trener Papszun na inaugurację ligi, mimo aż ośmiu letnich transferów, postawił aż na dziewięciu zawodników, z którymi awansował do PKO Ekstraklasy. Po słabym spotkaniu z Koroną drużyna z Częstochowy, w której barwach występuje wypożyczony z Jagiellonii Dawid Szymonowicz, pierwszych punktów musiała zatem poszukać w drugiej kolejce, w starciu z Jagą przy Słonecznej. Raków tego dnia trafił na słabszy dzień Żółto-Czerwonych i po zaciętym meczu ostatecznie zwyciężył skromnie 1:0 po golu w 81. min. rosłego stopera Tomasa Petraska.   

Później beniaminek radził sobie ze zmiennym szczęściem, ale w oko rzucił się przede wszystkim ofensywny i bezkompromisowy styl gry zespołu Marka Papszuna. Najlepiej świadczy o tym fakt, że Raków w 16 dotychczasowych spotkaniach tylko raz podzielił się punktami z rywalem (2:2 z Zagłębiem Lubin). W pozostałych meczach beniaminek grał bardzo odważnie, co nie zawsze się opłacało. W pierwszych 10 kolejkach częstochowianie aż siedmiokrotnie schodzili z boiska pokonani. Solidne punktowanie Raków rozpoczął od 11. serii gier. Od tamtego czasu zespół spod Jasnej Góry zgromadził dziesięć punktów, wygrywając trzy spotkania, raz remisując i dwukrotnie przegrywając. Dobrą serię beniaminek popsuł w ostatniej kolejce, kiedy uległ w delegacji aż 0:3 Koronie Kielce.   

Trener rywali - Marek Papszun

Dla 44-letniego szkoleniowca ostatni mecz z Koroną (0:1) był debiutem na szczeblu Ekstraklasy. Przed przyjściem do Częstochowy Papszun bowiem prowadził tylko mniejsze kluby z Mazowsza - GKP Targówek, KS Łomianki, a także nieco większe - Legionovię Legionowo, którą wprowadził z III do II ligi, oraz trzecioligowy Świt Nowy Dwór Mazowiecki. 

Trenerem Rakowa Marek Papszun jest od kwietnia 2016 roku, gdy zastąpił w tej roli Krzysztofa Kołaczyka i Przemysława Cecherza. Już sezon 2016/17 przyniósł Rakowowi to, na co w Częstochowie czekano przez kilka dobry lat - awans z II do I ligi. Raków, który zanotował kilka nieudanych podejść w walce o wywalczenie promocji na zaplecze ekstraklasy, pod wodzą Papszuna zwyciężył w całych rozgrywkach, zdobywając 71 punktów w 34 spotkaniach (tyle samo, co druga Odra Opole, o 15 więcej od czwartego Radomiaka). 

Już jako beniaminek I ligi Raków radził sobie naprawdę dobrze, ale słabsza runda wiosenna sprawiła, że kończąc sezon na siódmym miejscu częstochowianie musieli poczekać rok na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Warto było, bo już w rozgrywkach 2018/19 Marek Papszun poprowadził klub spod Jasnej Góry do pewnej wygranej, a do tego awansował z nim aż do półfinału Pucharu Polski.

Wejście do ekstraklasy 45-letni szkoleniowiec miał dość trudne. W pierwszych 10 meczach jego zespół przekonał się, że w naszej elicie rywale bezlitośnie potrafią wykorzystać niemal każdą pomyłkę w obronie, co nie zawsze zdarzało się na niższych szczeblach. Częstochowianie szczególnie na początku sezonu próbowali grać w defensywie bardzo wysoko, często zostawiając dużo przestrzeni szybkim napastnikom rywali. Kilka porażek sprawiło, że trener Papszun musiał nieco stonować ofensywne zapędy swoich podopiecznych i można zauważyć, że beniaminek już nie chce posiadać futbolówki za wszelką cenę. Trzy wygrane w ostatnich sześciu meczach zostały odniesione grając już w sposób bardziej wyrachowany, niż mogliśmy to zaobserwować wcześniej.   

Gwiazda drużyny – Tomas Petrasek

Kiedy stoper jest najlepszym strzelcem drużyny, która pewnie wygrała swoją ligę, to jest to wyczyn godny uwagi. Tak właśnie jest w przypadku Tomasa Petraska, który w poprzednim sezonie I ligi strzelił dla Rakowa osiem goli, do których jeszcze dołożył dwa trafienia w Pucharze Polski. Mierzący niespełna dwa metry Czech jest liderem defensywy częstochowian, a do tego fantastycznie się odnajduje w polu karnym rywala przy stałych fragmentach gry, bowiem to właśnie w ten sposób 27-latek zdobywa zdecydowaną większość swoich bramek. 

Petrasek swoją ofensywną wartość potwierdza także na boiskach naszej ekstraklasy. Z trzema golami jest aktualnie drugim najlepszym strzelcem zespołu. Czeski stoper zrobił użytek ze swojego imponującego wzrostu – 199 cm m.in. podczas spotkania w Białymstoku, kiedy Jaga przegrała z Rakowem 0:1 po jego golu. W walce w powietrzu jest prawdziwym postrachem bloków obronnych rywali, którzy przed każdym meczem muszą się głowić, jak wyeliminować główną broń beniaminka. 

Co ciekawe, czeski "wieżowiec" w swoim kraju nie miał okazji zadebiutować w najwyższej klasie rozgrywkowej, grając w niższych ligach, m.in. w barwach FC Hradec Kralove czy Viktorii Żiżkov.

Przewidywany skład Rakowa na mecz z Jagiellonią:

Jakub Szumski – Emir Azemović, Tomas Petrasek, Jarosław Jach – Kamil Piątkowski, Igor Sapała, Rusłan Babenko, Patryk Kun – Petr Schwarz, Sebastian Musiolik – Bryan Nouvier.