29 11.19 12:07
Nowszy wpis Starszy wpis

Zrewanżować się beniaminkowi!

W niedzielę o godz. 12.30 Jagiellonia Białystok zmierzy się w Bełchatowie z Rakowem Częstochowa w ramach 17. kolejki PKO Ekstraklasy. Żółto-Czerwoni tym spotkaniem chcą zbudować serię zwycięstw, a przy okazji zrewanżować się częstochowianom za lipcową porażkę przy Słonecznej.

Jagiellończycy przystąpią do niedzielnego boju podbudowani przekonującą wygraną w minionej kolejce w Białymstoku z Arką Gdynia 2:0. W starciu z Rakowem zagramy o drugie zwycięstwo z rzędu w ekstraklasie, co do tej pory nie było łatwe, gdyż na taką serię czekamy od sierpnia. Wówczas Jaga odniosła trzy kolejne triumfy, będąc lepszym od Górnika Zabrze, Wisły Kraków i Korony Kielce.

- Przede wszystkim najważniejsze w tej chwili jest seryjne zwyciężanie, a nie granie w kartkę. Mimo ostatniego, dobrego meczu, wciąż mamy na koncie dość dużo straconych bramek i stale trzeba udowadniać, że robimy postępy w tyłach - mówi Ireneusz Mamrot, szkoleniowiec Jagiellonii.

Raków w poprzedniej serii gier dość niespodziewanie wysoko uległ w delegacji Koronie Kielce 0:3. Przegrana w stolicy województwa świętokrzyskiego była  prawdopodobnie najgorszym dotychczasowym występem beniaminka w bieżących rozgrywkach. W niedzielnym meczu w Bełchatowie, gdzie w tym sezonie swoje spotkania w roli gospodarza rozgrywa Raków, podopieczni Marka Papszuna z pewnością będą chcieli zaprezentować się z lepszej strony.

- Nas cieszy przede wszystkim gra w defensywie w meczu z Arką, która nawet rywalizując z Legią w dziesięciu potrafiła stwarzać groźne sytuacje. Każdy mecz to jednak inna historia, Raków ma swoje atuty i na pewno zagra inaczej. To przede wszystkim bardzo mocny zespół pod względem fizycznym i musimy być do tego dobrze przygotowani - zaznacza.

Na mecz w Bełchatowie po pauzie za nadmiar żółtych kartoników do składu Jagi powraca Bartosz Kwiecień. Żaden z zawodników nie zgłaszał też poważniejszych urazów. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że nasz trener będzie miał dość duże pole manewru przed niedzielną konfrontacją, a nie zawsze miał ten komfort.

- Zdajemy sobie sprawę, że musimy uważać na kartki. W tej chwili mamy zagrożonych aż trzech zawodników z jednej formacji (Wójcicki, Runje, Arsenić, przyp. red.), ale mówiłem już swoim zawodnikom, żeby mimo wszystko nie kalkulowali na boisku, tylko grali zdecydowanie. Trzeci stracony gol w meczu z Piastem Gliwice pokazał, że Bartek Kwiecień i Zoran Arsenić, mając na koncie żółtą kartkę, bali się przerwać akcję. Nie możemy więcej dopuszczać do podobnych sytuacji. Zawsze jest lepiej, jak zawodnicy pauzują pojedynczo, ale my w danej chwili nie możemy kalkulować na boisku - dodaje. Pełną wypowiedź naszego szkoleniowca można przeczytać tutaj.

Raków Częstochowa to zespół grający bezkompromisowo. Tylko jeden remis w 16 dotychczasowych spotkaniach jest tego najlepszym dowodem. Poza tym drużyna spod Jasnej Góry odniosła sześć zwycięstw i dziewięć razy schodziła z boiska pokonana. Do tej pory beniaminek radził sobie ze zmiennym szczęściem, ale w oko rzucił się przede wszystkim ofensywny styl gry zespołu Marka Papszuna. Szczególnie w pierwszych 10 kolejkach Raków grał bardzo odważnie, co nie zawsze się opłacało, bo w tym czasie przegrał aż siedem razy. Wówczas szkoleniowiec naszego najbliższego rywala musiał nieco stonować ofensywne zapędy swoich podopiecznych.

Solidne punktowanie częstochowianie rozpoczęli od 11. serii gier. Od tamtego czasu beniaminek zgromadził dziesięć punktów, wygrywając trzy spotkania, raz remisując i dwukrotnie przegrywając. Dobrą serię popsuł w ostatniej kolejce, kiedy uległ na wyjeździe aż 0:3 Koronie. Więcej o drużynie Rakowa przeczytacie pod tym linkiem.

Niedzielny mecz 17. kolejki PKO Ekstraklasy Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok poprowadzi sędzia Krzysztof Jakubik z Siedlec. Pierwszy gwizdek o godzinie 12:30. Transmisja w Canal+ Sport oraz Polskim Radiu Białystok, natomiast na Jagiellonia.pl będzie można śledzić relację tekstową. Trzymajmy kciuki za naszą drużynę. Pamiętajcie, że NAJLEPSZE dopiero PRZED NAMI!