01 12.19 14:40
Nowszy wpis Starszy wpis

Sandomierski: Nie można przejść obojętnie obok tej porażki

- Wydawało się, że w końcówce to my chcieliśmy bardziej tego zwycięstwa. Zabrakło milimetrów. Nie chce powiedzieć, że szczęścia, bo o szczęściu mówimy już od dłuższego czasu. Troszkę precyzji i to prawdopodobnie my cieszylibyśmy się z trzech punktów. Ciężko mi ocenić tę ostatnią sytuację, bo na pewno troszkę na własne życzenie ta porażka w końcówce. Mogliśmy jednak trochę bardziej uszanować remis, bo punkt to jest jednak punkt – powiedział po porażce z Rakowem bramkarz Jagiellonii, Grzegorz Sandomierski.

Golkiper odniósł się do gola samobójczego Wójcickiego. - Z mojej perspektywy widziałem, że była to taka interwencja w wykonaniu Kuby, która się zdarza. Głowa, bark, trochę pomyłki. Cóż, przypadek rządził trochę tą sytuacją. Wydaje się, że ta sytuacja zespołowo była do wybronienia.

Jak Grzesiek ocenia samo spotkanie? - Trudno powiedzieć, czy remis byłby sprawiedliwym wynikiem. Mieliśmy swoje sytuacje, Raków też, więc wydaje się, że można by było powiedzieć, że remis byłby sprawiedliwy. Aczkolwiek na tę chwilę nie mamy o czym rozmawiać.

Końcówka spotkania przypominała przejażdżkę roller coasterem. - W drugiej połowie, w pewnym jej momencie, to już była wymiana akcja za akcje, troszkę szaleństwa. Wydawało się, że w tym szaleństwie może być trochę metody, ale niestety nie zadziałało to na naszą korzyść i wracamy do Białegostoku z zerowym kontem. Nie można obok tego meczu przejść obojętnie i powiedzieć, że już myślimy o następnym, bo to by było nietaktem. Moje interwencje tak naprawdę nic nie dały. Utrzymywaliśmy ten remis, od tego jesteśmy w defensywie. Milimetrów nam zabrakło, żebyśmy mogli się cieszyć z trzech punktów. Wydawało się, że tak blisko, a zgoła tak daleko i to niestety się potwierdziło.