03 12.19 09:04
Nowszy wpis Starszy wpis

Drugi raz poza ósemką, czyli w prasie o Jadze

We wtorkowej prasie Kurier Poranny podsumowuje niedzielną potyczkę w Bełchatowie. Przytacza m.in. echa wypowiedzi trenera Ireneusza Mamrota.

Kurier Poranny

Trener Ireneusz Mamrot od dłuższego czasu powtarza, że jego drużyna potrzebuje serii wygranych, która w polskiej lidze stanowi swego rodzaju trampolinę. W obecnych rozgrywkach tabela jest bowiem bardzo spłaszczona. Kilka zwycięstw z rzędu może sprawić, że drużyna ze środka tabeli szybko stanie się zespołem walczącym o czołowe lokaty. Piłkarze Jagiellonii chyba o tym zapominają, serwując swoim kibicom w ostatnich tygodniach prawdziwą huśtawkę nastrojów. W Bełchatowie znów zawiedli ich oczekiwania i dali się ograć Rakowowi.

Opiekun Jagiellonii na każdym kroku powtarza, że obecna pozycja drużyny i jej wyniki nie oddają realnej istoty rzeczy, są jedynie wynikiem braku piłkarskiego szczęścia. A zatem - sytuacją tymczasową.

Co prawda po pierwszej połowie wszystko wskazywało, że to Jagiellonia będzie cieszyła się z kompletu punktów. Do przerwy goście prowadzili 1:0 po pięknym trafieniu Bartosza Bidy. Niestety, były to miłe złego początki, gdyż w drugiej połowie Raków zdołał dwukrotnie znaleźć receptę na defensywę Jagi. Najpierw samobójczego gola zaliczył Jakub Wójcicki, a w ostatniej akcji meczu, koszmarny błąd popełnił Bartosz Kwiecień. Obrońca podał piłkę rywalom, z czego skorzystał Sebastian Musiolik. Obie bramki dla Rakowa padły po tym, jak ofensywnie grającego Juana Camarę zastąpił rezerwowy w tym spotkaniu obrońca Zoran Arsenić.