25 01.20 14:33
Nowszy wpis Starszy wpis

Imaz: Mam nadzieję, że ten rok będzie równie udany

- Nie zadowalam się indywidualnymi statystykami z poprzedniego roku. W zasadzie to już ten rozdział jest zamknięty. Przed nami kolejne wyzwania, kolejny rok i mam nadzieję, że będzie równie udany, jak poprzedni – mówi Jesus Imaz, który w dwóch pierwszych sparingach Jagiellonii w tureckim Belek najpierw popisał się asystą w meczu z Ballkani, a następnie przepięknym golem w starciu z Viitorulem.

Za nami pierwszy tydzień zgrupowania w Belek. Jak ocenisz efekty dotychczasowej pracy?

- Każdy z nas mocno pracuje i na pewno odczuwamy zmęczenie, ale to normalne. Wiemy, że im więcej wysiłku w przygotowania włożymy teraz, tym lepiej będziemy przygotowani do powrotu ligi i meczu z Wisłą Kraków.

Dwa dotychczas rozegrane sparingi pokazują, że przerwa świąteczno-noworoczna w żaden sposób Ci nie zaszkodziła. W pierwszym meczu asysta, w drugim gol, i to jaki!

- (śmiech) Czuję się bardzo dobrze, to fakt. Dodatkowo moim zdaniem dobry piłkarz musi pokazywać swoje walory w każdym spotkaniu, nie tylko w tym, którego stawką są punkty. Nie chcę tylko być na boisku, chcę wpływać na przebieg gry. Wiem też, że to najlepsza droga do tego, żeby się dobrze przygotować.

Możemy się spodziewać kolejnego roku pod znakiem strzeleckich popisów Jesusa Imaza?

- Będę się starać (śmiech). Nie zadowalam się indywidualnymi statystykami z poprzedniego roku. W zasadzie to już ten rozdział jest zamknięty. Przed nami kolejne wyzwania, kolejny rok i mam nadzieję, że będzie równie udany, jak poprzedni.

To, co działo się z twoją formą w poprzednim roku, było dla Ciebie zaskoczeniem?

- W pewnym sensie tak, bo nigdy nie miałem takiego roku kalendarzowego, w którym strzeliłbym tyle goli. Mam nadzieję, że nie był to taki jednorazowy wyskok. W tym roku chciałbym potwierdzić, że nie był to przypadek. Mam nadzieję, ze w ten sposób pomogę drużynie w osiąganiu jak najlepszych wyników.

Runda jesienna była bardziej zadowalająca czy rozczarowująca?

- Jeśli spojrzałbym na to tylko przez pryzmat indywidualnych występów, to nie mogę narzekać. Zdobyłem kilka bramek, poprawiając tym samym swój najlepszy dotychczas wynik strzelecki. Z drugiej jednak strony nasze wyniki często nie dawały powodów do zadowolenia. Nie jest też tak, że źle graliśmy. Oczywiście, zdarzały nam się słabe mecze, ale częściej po prostu brakowało nam szczęścia. Aktualnie jesteśmy poza pierwszą ósemką, ale mam nadzieję, że po tym okresie przygotowawczym problemy, z którymi walczyliśmy jesienią, odejdą w zapomnienie.

Twoje rola na boisku ulegnie jakiejś zmianie w związku ze zmianą na stanowisku trenera? Dostaniesz nowy zestaw zadań do zrealizowania?

- Gra dziesiątki z reguły się nie zmienia. To miejsce dla zawodnika, który stara się maksymalnie wykorzystać wolne przestrzenie, ma więcej swobody w grze. To jednak nie zwalnia od realizowania założeń defensywnych, które ma każdy z zawodników na boisku. Kiedy jednak atakujemy, mam więcej swobody w wyborze rozwiązań.

Podsumowując, można powiedzieć, że jesteś kolejnym zadowolonym Hiszpanem z gry w Białymstoku. Kiedyś kapitalną robotę dla zespołu wykonywał Dani Quintana.

- Nie mam na co narzekać. Wszystko się ze sobą zgrywa. Wygląda na to, że Jagiellonia jest dobrym zespołem dla Hiszpanów. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, może to kwestia różnic w mentalności i podejściu do gry. Razem się idealnie uzupełniamy. Lubimy mieć piłkę przy nodze, lubimy korzystać z wolnych przestrzeni. Wydaje mi się, że przykład mój i Daniego sprawi, że kolejni zawodnicy z naszego kraju będą chętniej spoglądać na Białystok, jako idealne miejsce do kontynuowania swojej kariery.