11 02.20 08:37
Nowszy wpis Starszy wpis

Był taki mecz: Jagiellonia Białystok – Wisła Tczew 2:0

Początek sezonu 1974/1975. Administracyjne roszady w składzie Jagiellonii Białystok, które miały doprowadzić do zbudowania w naszym regionie silnego klubu piłkarskiego, który z powodzeniem mógłby walczyć o awans do rozgrywek centralnych, co ostatecznie udało się zrealizować. Jak do tego doszło? Co kryje się pod terminem „administracyjne roszady”? O tym jak Jagiellonia uzyskała awans do drugiej ligi i nie tylko w dzisiejszym odcinku naszego cyklu „Był taki mecz”. Zapraszamy.

Naszą podróż przez sezon 1974/1975 rozpocząć należy od przybliżenia tego, jak wyglądał wtedy system rozgrywkowy w Polsce. Otóż najwyższym szczeblem rozgrywkowym w tamtym czasie była pierwsza liga, w której rywalizowało 16 drużyn systemem mecz-rewanż (30 kolejek) na poziomie centralnym, bez podziału na mniejsze grupy. Zwycięzca tych rozgrywek, którym był w tamtym sezonie Ruch Chorzów, zyskiwał miano mistrza Polski. Z najwyższej ligi spadały dwie ostatnie drużyny w tabeli (w tamtym sezonie były to ekipy Gwardii Warszawa i Arki Gdynia), które zastępowały dwa kluby z drugiej ligi. No właśnie, druga liga. Stanowiła zaplecze polskiej elity piłkarskiej i była podzielona na dwie grupy (północna i południowa), których zwycięzcy uzyskiwali bezpośredni awans do pierwszej ligi (w sezonie 1974/1975 były to drużyny Widzewa Łódź z północy i Stali Rzeszów z południa). Z drugiej ligi, do znajdujących się niżej lig wojewódzkich (trzeci poziom rozgrywkowy), spadały po trzy drużyny z każdej z grup. W sezonie 1974/1975 były to Arkonia Szczecin, Stomil Olsztyn i Warta Poznań z północy oraz Radomiak Radom, Górnik Wojkowice i Metal Kluczbork z południa. Jeżeli chodzi o wspomniane ligi wojewódzkie, to były to ligi, w których rywalizowały tylko drużyny z konkretnego Okręgowego Związku Piłki Nożnej (w wypadku Jagiellonii był to oczywiście OZPN Białystok). Zwycięzcy tych lig zyskiwali prawo do gry w barażach o wejście do II ligi. Baraże rozgrywano w sześciu grupach, po cztery drużyny każda, systemem mecz-rewanż, każdy z każdym. Awans uzyskiwali tylko zwycięzcy każdej z grup barażowych, dobieranych geograficznie – w grupie, w której rywalizowały kluby z Podlasia brały udział także zwycięskie ekipy z lig wojewódzkich z Mazowsza, Warmii i Mazur oraz Pomorza.

Skoro mamy już wyjaśnione meandry systemu ligowego tamtego okresu, możemy przejść do omówienia tamtej kampanii w wykonaniu Jagiellonii Białystok. Nie sposób zacząć od czego innego, jak od omówienia wspomnianych we wstępie zmian administracyjnych, do których doszło przed startem sezonu. Otóż decyzją Okręgowego Związku Piłki Nożnej Białystok oraz Wojewódzkiej Federacji Sportu postanowiono przenieść administracyjnie 12 czołowych piłkarzy Włókniarza Białystok, spadkowicza II ligi, do Jagiellonii. Cel tych ruchów był oczywiście jasny – stworzenie w regionie silnej ekipy piłkarskiej, mogącej z powodzeniem podjąć rywalizację o awans do II ligi, a następnie mogącej pozostać na tym szczeblu rozgrywkowym. Nie wszystkim taka decyzja przypadła do gustu. W „Fastach”, czyli patronacki zakładzie Włókniarza, rozważano nawet z tego powodu strajk, do którego jednak ostatecznie nie doszło. Doszło natomiast do zmiany na stanowisku szkoleniowca białostoczan, ale dopiero po rozpoczęciu sezonu. Przez pierwsze pięć kolejek Żółto-Czerwonych prowadził Edward Mikołajczak, którego po tym czasie zastąpił opolski trener, Zbigniew Bania. Po tych zawirowaniach nowa, odmieniona Jaga przystąpiła do rywalizacji o mistrzostwo okręgu białostockiego.

Pierwsze spotkanie ligowe sezonu 1974/1975, już z nowymi piłkarzami w składzie, Jagiellonia rozegrała 4 sierpnia 1974 roku w Białymstoku, kiedy podejmowała gości z Warmii Grajewo. W związku ze wspomnianymi decyzjami administracyjnymi na Jagiellończykach od początku sezonu ciążyła ogromna presja awansu, z którą piłkarze ze stolicy Podlasia musieli sobie jakoś poradzić. I udało im się to, już w pierwszej kolejce. Pewnie i wysoko, 5:1, pokonali grajewian po golach Łady (dwa trafienia), Zińczuka, Bartosa i Zawiślana. Kolejne pięć spotkań to mecze bez porażki (cztery zwycięstwa i bezbramkowy remis z Mazurem Ełk), czyli, wydawać by się mogło, bardzo dobry rezultat. Tak, chyba że pod uwagę weźmiemy wyniki osiągane przez głównego rywala Jagi w walce o promocję, czyli Wigry Suwałki. Suwalczanie wygrali wszystkie swoje spotkania i po szczęściu kolejkach przewodzili lidze z przewagą jednego punktu nad Jagą.

Ten ligowy obraz zmienił się na krótko po siódmej rundzie gier, kiedy Wigry niespodziewanie uległy na własnym obiekcie 0:1 Sokołowi Sokółka, a Jagiellonia odniosła najwyższe zwycięstwo w tamtym sezonie, gromiąc 10:0 Pomorzana Prostki i wskoczyła na pierwszą pozycje. Nie długo, bowiem tylko jedną kolejkę, trwała radość z liderowania w obozie Jagiellończyków. Już w ósmej serii gier przegrali oni derbowe starcie z Gwardią Białystok 1:2, co w obliczu zwycięstwa 8:1 Wigier nad Warmią Grajewo powodowało spadek na drugą pozycje w tabeli. Później Żółto-Czerwoni zgubili jeszcze punkty i spadli na trzecią pozycję w tabeli. Taki stan rzeczy utrzymał się już do końca rundy jesiennej tamtego sezonu.

Wraz ze startem rundy rewanżowej piłkarze Jagiellonii Białystok na poważnie wzięli się za odrabianie strat do suwalczan. Byli przecież głównym pretendentem do awansu, a ten tytuł do czegoś zobowiązywał. Rozpoczęli zgodnie z planem, pokonując w Grajewie miejscową Warmię 4:0 oraz wygrywając na własnym obiekcie 1:0 z Mazurem Ełk. Z kolei Wigry dwukrotnie na początku wiosennych zmagań zremisowały, co spowodowało zrównanie się obu ekip punktami (po 20 pkt.) po 13 seriach gier. Punkt zwrotny nastąpił w kolejce numer 14, kiedy Jaga kolejny raz wygrała (4:1 na wyjeździe z Puszczą Hajnówka), a Wigry zanotowały pierwszą porażkę na wiosnę, przegrywając 0:2 w Białymstoku z Włókniarzem. Tym samy Jagiellonia po raz pierwszy w 1975 roku wyszła na pozycję lidera której, jak się później okazało, nie oddała już do końca sezonu.

17 zwycięstw, trzy remisy i zaledwie dwie porażki – tak prezentował się bilans Jagiellonii na zakończenie sezonu 1974/1975 w rozgrywkach o mistrzostwo okręgu białostockiego. 37 punktów na koncie, trzy „oczka” przewagi nad drugim Włókniarzem Białystok i aż siedem nad trzecimi Wigrami. Dodatkowo passa 10 zwycięstw z rzędu i wygrana nad najgroźniejszymi rywalami w walce o końcowy triumf (m.in. domowe zwycięstwo 2:1 nad Wigrami Suwałki). Jagiellonia bezdyskusyjnie okazała się najlepsza w kampanii 1974/1975 i w nagrodę mogła przystąpić do rywalizacji o awans do drugiej ligi. Czyli można było powiedzieć, że połowa planu została wykonana. Połowa, ponieważ, jak wspomnieliśmy na początku, głównym celem wzmocnienia Jagiellonii przed sezonem było uzyskanie awansu do II ligi, do czego wygrana w mistrzostwach okręgu była jedynie preludium.

Do rywalizacji o awans do drugiej ligi przystąpiono, jak już wspomnieliśmy, w grupie czterozespołowej, w której z białostoczanami znaleźli się zwycięzcy okręgów pomorskiego (Wisła Tczew), warmińsko-mazurskiego (Gwardia Olsztyn) i mazowieckiego (Wisła Płock). Wedle początkowych prognoz outsiderem grupy miała być Gwardia Olsztyn, a trzy pozostałe kluby miały stoczyć zaciętą walkę o zwycięstwo. Ale po kolei. Zmagania w pierwszej kolejce rozpoczął mecz dwóch Wiseł – Tczew i Płock, oraz wyjazdowe starcie Jagiellonii, która w Olsztynie zmierzyła się z Gwardią. Batalia o zwycięstwo w barażach zaczęła się dla Jagi niefortunnie, bo od falstartu, a dokładniej remisu 3:3 z olsztynianami. Nie było czasu na rozpamiętywanie tej straty punktów, ponieważ szybko przyszedł drugi mecz, w którym Żółto-Czerwoni, tym razem grając u siebie, zdołali pokonać Wisłę Płock 1:0 po golu. Umiejętności nie starczyło im jednak w ostatnim meczu pierwszej rundy, w którym odnieśli porażkę 0:1 z Wisłą Tczew, grając na wyjeździe. Tym samym na półmetku Jagiellonia zajmowała ex aequo drugie miejsce z Wisłą Płock, z dorobkiem trzech punktów (w tamtych czasach za zwycięstwa przyznawano dwa punkty).

Rundę rewanżową barażów o drugą ligę rozpoczęła Jagiellonia od wysokiej, domowej wygranej 4:0 nad Gwardią Olsztyn. Autorami bramek w tamtym spotkaniu byli Szwejkowski, Mudrewicz, Żukowski i Konf. Zatem od mocnego akcentu zaczęli białostoczanie i na tym mocnym akcencie nie poprzestali. Następna w kolejce czekała Wisła Płock, która Jagiellończyków miała przyjąć na własnym terenie. Tamten mecz był niesłychanie wyrównany, obfitujący w zwroty akcji oraz przepełniony piłkarskimi emocjami. Ostatecznie zakończyło się zwycięstwem naszych piłkarzy 3:2 po golach Sielwionika, Drumskiego i Zawiślana. Dzięki tej wiktorii zawodnicy ze stolicy województwa podlaskiego przedłużyli swoje szanse na uzyskanie promocji do drugiej ligi. Co prawda, wciąż tracili białostoczanie do klubu z Tczewa dwa punkty, ale mogli tę różnice zniwelować dzięki zwycięstwu w ostatniej kolejce, w której przeciwnikiem była właśnie Wisła. Dodatkowo sprzyjający był fakt, iż w świetle obowiązujących wtedy przepisów głównym czynnikiem decydującym o kolejności w tabeli był bilans bezpośrednich spotkań. Zatem wszystko było w rękach Jagiellonii. Żeby uzyskać awans trzeba było na Wisłą Tczew wygrać różnicą dwóch bramek.

Przechodzimy teraz zatem do sedna tego tekstu, jakim jest ostatni mecz barażowy o wejście do II ligi pomiędzy Jagiellonią Białystok a Wisłą Tczew. Wszystko miało miejsce w niedzielę, 13 lipca 1975 roku, na stadionie przy ul. Słonecznej, gdzie zjawiło się około 12 tysięcy kibiców. Wszyscy oni mieli nadzieję na szczęśliwy finał zmagań i uzyskanie promocji. Samo spotkanie zaczęło się zgodnie z planem, od ataków gospodarzy, które nie ustawały aż do przerwy. Jagiellończycy ofensywę kontynuowali także w drugiej części gry, jednak nie przynosiła ona rezultatów bramkowych aż do 72 minuty. Wtedy to wreszcie padł długo wyczekiwany gol, którego autorem był Zawiślan. Asystę przy tym trafieniu zaliczył Sieliwonik. Jaga prowadziła więc 1:0, ale ten wynik nie dawał białostoczanom awansu, potrzebny był jeszcze jeden gol. I ten padł, niedługo przed końcem regulaminowego czasu gry. Widzów zgromadzonych na obiekcie przy Słonecznej uszczęśliwił ponownie Zawiślan. Wynik 2:0 utrzymał się do końca spotkania, co spowodowało, że Jagiellonia zrównała się punktami z Wisłą Tczew, ale miała lepszy bilans w bezpośrednich starciach (dwa gole Jagi przy jednym Wisły) i wyprzedziła Tczewian w tabeli. Zajęła zatem pierwsze miejsce i mogła cieszyć się z upragnionego awansu do II ligi. Był to wspaniały moment w dziejach naszego klubu.

Swoimi wspomnieniami na temat tego spotkania podzielił się Ryszard Karalus, nasza klubowa legenda - Pamiętam, że tamten mecz był bardzo wyrównany, obie drużyny mogły przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. Było bardzo dużo sytuacji i to po obu stronach. Nikt nie odstawiał nogi i każdy z nas pragnął tego awansu. Nie chcieliśmy zawieść oczekiwań kibiców, tym bardziej, że mnóstwo z nich pojawiło się na trybunach stadionu, graliśmy przy komplecie publiczności. To dodatkowo motywuje, napędza piłkarzy. Mecz z Wisłą Tczew to było prawdziwe święto futbolu, święto Jagiellonii, która pierwszy raz mogła wtedy powalczyć o promocje. I powalczyliśmy, z dobrym skutkiem. Udało się awansowaliśmy. Tego, co działo się później nie sposób opisać – wspomina wtedy piłkarza, a obecnie trener Karalus.