12 02.20 19:19
Nowszy wpis Starszy wpis

Maciej Makuszewski nowym zawodnikiem Jagiellonii!

Jest nam niezmiernie miło móc ogłosić kolejny, piąty już transfer tej zimy. Szeregi Jagiellonii Białystok zasilił Maciej Makuszewski, który dołączył do naszego klubu na zasadzie wolnego transferu, po rozwiązaniu umowy z Lechem Poznań.

Maciej Makuszewski to 30-letni prawy skrzydłowy, urodzony 29 września 1989 roku w podlaskim Grajewie. Swoją karierę rozpoczynał w rodzinnej miejscowości, Szczuczynie, gdzie trenował w juniorskich zespołach miejscowej Wissy. Barw tego klubu bronił w latach 1996-2002, kiedy to jego talent został zauważony przez trenerów łódzkiego UKS SMS podczas obozu w Reszlu. Do Łodzi trafił w 2002 roku, w wieku 12 lat. W klubowej akademii przebywał przez sześć lat, przechodząc po kolei przez wszystkie szczeble juniorskie. W międzyczasie otrzymywał również powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski, gdzie również radził sobie bardzo dobrze. Wszystkie te składowe doprowadziły do tego, że w wieku niespełna 18 lat zadebiutował w seniorach łódzkiej ekipy. W swoim pierwszym sezonie w dorosłej piłce Makuszewski rozegrał dla trzecioligowego wówczas UKS SMS Łódź 27 spotkań, w których strzelił pięć goli. Dzięki dobrej formie, uwagę na młodego zawodnika zwróciły zespoły z wyższych lig. Urodzony w Grajewie piłkarz stanął zatem przed trudnym wyborem – czy zostać w Łodzi czy spróbować swoich sił w klubie z wyższych lig? Decyzję ostatecznie podjął i latem 2008 roku zdecydował się na pierwszą przeprowadzkę w trakcie swojej seniorskiej kariery. Zamienił Łódź na Suwałki, gdzie zasilił szeregi Wigier.

Do Suwałk przyjechał przed sezonem 2008/2009. Wigry rywalizowały wówczas w drugiej lidze i potrzebowały wzmocnień, żeby zapewnić sobie ligowy byt. Młody i bardzo zdolny Makuszewski miał być jednym z nich. I bardzo szybko te oczekiwania spełnił. Podczas swojego pierwszego sezonu w biało-niebieskich barwach praktycznie z miejsca wskoczył do pierwszego składu i przez całą kampanię prezentował się wprost wyśmienicie. Zagrał 32 spotkania i zdobył pięć goli. Z tonu nie spuścił również w drugim sezonie, kiedy wystąpił w 28 meczach i sześciokrotnie umieścił piłkę w bramce rywali. Taka dyspozycja sprawiła, że w jego kierunku zaczęły spoglądać bogatsze kluby, nie tylko z Polski. Mówiło się o zainteresowaniu ze strony Cracovii czy Polonii Bytom, a także francuskiego AC Ajaccio. Ostatecznie Makuszewski nie skusił się na żadną z tych opcji i wybrał ofertę naszego klubu, Jagiellonii Białystok.

Do Jagi dołączył na początku letniego okna transferowego w 2010 roku. Żółto-Czerwoni byli wtedy świeżo po osiągnięciu swojego największego sukcesu w historii, jakim było zdobycie Pucharu Polski. Z tym sukcesem wiązały się oczywiście również przywileje, takie jak gra w europejskich pucharach, w tym wypadku w eliminacjach do Ligi Europy. I to właśnie w tych rozgrywkach Makuszewski zadebiutował w koszulce z „jotką” na piersi. Miało to miejsce w meczu z Arisem Saloniki, 29 lipca 2010 roku, kiedy Jaga niestety przegrała 1:2. „Maki” wystąpił również w rewanżu w Salonikach, w którym podopieczni trenera Probierza zdołali zremisować 2:2, ale odpadli ze względu na rezultat dwumeczu. Jeżeli chodzi o ligowe zmagania, to również tutaj Maciek prezentował się z jak najlepszej strony. W swoim pierwszym sezonie w białostockiej drużynie 19 razy wybiegał na boisko, zdobył jednego gola i zanotował asystę. Do tego dorzucił wspomniany dwumecz z Arisem w Europie oraz dwa spotkania w rozgrywkach Pucharu Polskim które okrasił dwoma golami. Ogólnie podczas całego swojego pierwszego pobytu w Białymstoku Maciek 48 meldował się w protokole meczowym jako zawodnik na wszystkich frontach. Dziewięć razy kierował piłkę do bramki rywali i pięciokrotnie asystował przy trafieniach kolegów. W międzyczasie był ciągle powoływany do kolejnych kategorii młodzieżowych reprezentacji Polski, gdzie też prezentował się dobrze. Taka dyspozycja spowodowała, że zaczęto o nim mówić w kontekście zagranicznego wyjazdu. Zaczęły się pojawiać pierwsze przymiarki, zaczęły spływać pierwsze oferty. Ostatecznie zarówno klub jak i Makuszewski zdecydowali się zaakceptować ofertę rosyjskiego Tereka Grozny (obecnie Achmat Grozny) i we wrześniu 2012 roku wychowanek Wissy Szczuczyn przeniósł się do Rosji. Warto wspomnieć, że podczas swojego pierwszego pobytu w naszym klubie Makuszewski miał także okazje świętować zdobycie swojego pierwszego w karierze trofeum, jakim był Superpuchar Polski w sezonie 2010/2011.

Z klubem ze stolicy Czeczenii związał się Polak trzyletnim kontraktem. W nowych barwach zadebiutował dosyć szybko, bowiem już 22 września, czyli 16 dni po podpisaniu umowy. Pojawił się wtedy na placu gry w przegranym 0:3 meczu z Lokomotiwem Moskwa. Był to jeden z 14 ligowych występów podczas pobytu w Groznym, do których dorzucił dwa mecze w Pucharze Rosji. Nie zdołał w Czeczenii strzelić gola, zanotował tylko jedną asystę. Ogólnie nie mógł zaliczyć tego okresu do udanych. Po półtora roku, kiedy nie grał za wiele, zdecydował się skorzystać z oferty przedstawionej przez działaczy Lechii Gdańsk i w styczniu 2014 roku przeniósł się na Pomorze, na zasadzie półrocznego wypożyczenia. W Gdańsku szybko się odbudował i z marszu wskoczył do składu. Wiosną zagrał w 16 spotkaniach Ekstraklasy, w których zdobył trzy bramki i dorzucił cztery asysty. Nic więc dziwnego, że przy pierwszej okazji działacze Lechii zdecydowali się ściągnąć Makuszewskiego na stałe.

W Lechii spędził półtora sezonu po transferze definitywnym z Tereka. Dał się poznać gdańskiej publiczności jako dobry zawodnik, który regularnie występował w pierwszym składzie i, co najważniejsze, dawał liczby. W trakcie swojego pobytu zagrał w 57 meczach w lidze i pucharze, w których strzelił 10 goli i dwunastokrotnie notował ostatnie podanie przy golach kolegów. Jednak w styczniu 2016 roku zdecydowano się z Maćkiem pożegnać, przynajmniej tymczasowo, i wypożyczono go do występującej w portugalskiej ekstraklasie Vitorii Setubal. W Portugalii spędził wiosenną rundę sezonu 2015/2016, w trakcie której był podstawowym zawodnikiem, ale nie notował liczb. Wystarczy powiedzieć, że nie zdołał strzelić gola i udało mu się tylko raz asystować. Wrócił zatem do Gdańska, ale wiadome było, że nie zagrzeje tam zbyt długo miejsca. Wtedy pomocną dłoń wyciągnął do Makuszewskiego Lech Poznań, którego oferta rocznego wypożyczenia została zaakceptowana. Tym samym latem 2016 roku do drużyny „Kolejorza” zawitał nowy zawodnik.

Przygoda w Lechu to najnowszy etap kariery Macieja Makuszewskiego. Nasz nowy piłkarz spędził w Poznaniu łącznie trzy i pół roku, najpierw przez pierwszy sezon (2016/2017) jako piłkarz wypożyczony, a następnie już jako pełnoprawny piłkarz „Kolejorza”. Razem z zespołem z Wielkopolski świętował w sezonie 2016/2017 zdobycie swojego drugiego w karierze Superpucharu Polski. Tamten mecz (wygrana 4:1 z Legią Warszawa) był jego debiutem w barwach poznaniaków, w którym strzelił nawet gola. W trakcie tamtej kampanii Maciek był absolutnie podstawowym piłkarzem jedenastki z Poznania, prowadzonej najpierw przez Jana Urbana, a następnie przez Nenada Bjelice. Rozegrał wtedy wspomniany mecz o Superpuchar, 33 spotkania w lidze i siedem w rozgrywkach o Puchar Polski. Podstawowym piłkarzem Makuszewski był raczej podczas całego swojego pobytu w stolicy województwa wielkopolskiego – 69 spotkań na wszystkich frontach (el. Ligi Europy, Ekstraklasa, Puchar Polski i Superpuchar Polski), w których strzelił dziewięć goli i zanotował 26 asyst. Status pierwszoplanowej postaci w zespole prowadzonym obecnie przez trenera Dariusza Żurawia stracił dopiero w trakcie trwającego sezonu, kiedy zdołał jedynie pięć razy wpisać się do protokołu meczowego sędziów podczas meczu w Ekstraklasie jak zawodnik przebywający na boisku. W tym czasie nie zanotował żadnej asysty czy żadnego gola. Mówiąc o pobycie w Lechu nie sposób nie wspomnieć o kontuzji, jaką odniósł w grudniu 2017 roku. Zerwał wtedy więzadła krzyżowe i na blisko 140 dni był wyłączony z gry. Ze względu na tę kontuzję nie był brany pod uwagę przez selekcjonera kadry, Adama Nawałkę, w kontekście powołań na mundial w Rosji. A trzeba wiedzieć, że wcześniej dosyć mocno zgłaszał swój akces do reprezentacji Polski.

Bowiem Maciej Makuszewski to nie tylko gra w klubach, ale także w reprezentacji Polski. O jego grze w młodzieżowych kadrach naszego kraju już wspomnieliśmy, ale przecież kariery reprezentacyjnej nie zakończył jedynie na juniorach. W pierwszej kadrze zadebiutował 1 września 2017 roku w przegranym meczu z Danią (0:4). Później na boisko w koszulce z orłem na piersi wybiegał jeszcze cztery razy, raz notując asystę przy golu Arkadiusza Milika w wygranym boju z Kazachstanem (3:0). Ostatnio, ze względu na brak gry w klubie, nie dostawał już powołań, ale jedno jest pewne – nie powiedział jeszcze w kadrze ostatniego słowa.

Maciej Makuszewski z naszym klubem związał się kontraktem do końca tego sezonu z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. W Jagiellonii będzie występował z numerem 9.

Maciek, życzymy samych sukcesów w naszym klubie! Witamy w domu!