12 02.20 19:24
Nowszy wpis Starszy wpis

Makuszewski: Mam tutaj coś do udowodnienia

- Mam tutaj coś do udowodnienia. Chcę pokazać, że Makuszewski jeszcze się nie skończył. Jeżeli tylko otrzymam szansę, to będę walczył na maksa, bo tego wymaga futbol. W tym sporcie walczy się do końca - powiedział Maciej Makuszewski po podpisaniu umowy z Jagiellonią Białystok.

Od środy „Maki” jest nowym zawodnikiem Jagi. Skrzydłowy wrócił do Białegostoku po ponad siedmiu latach. - Jest to kolejny rozdział w mojej karierze. W 2012 roku stąd odchodziłem, a dzisiaj tutaj wracam, w to samo miejsce, ale już nie do tego samego miejsca. Wiele bowiem się zmieniło. Dzisiaj Jagiellonia swoje mecze rozgrywa na nowoczesnym stadionie. Ponadto klub dysponuje bazą. Chociaż wiele twarzy związanych z Klubem pozostało tych samych, to ich doświadczenie jest znacznie bogatsze. Bardzo się cieszę, że mogę tutaj wrócić. Tak się składa, że w koszulce Jagiellonii najprawdopodobniej rozegram swój 200. mecz w Ekstraklasie. Co ciekawe, spotkanie numer „100” także zagrałem przy Słonecznej, jeszcze będąc piłkarzem gdańskiej Lechii. Mam nadzieję, że mój powrót okaże się strzałem w „10”, bo zawsze dawałem i będę dawał z siebie maksa – podkreśla „nowy – stary” zawodnik Jagi. Obecne okno nie jest pierwszym, podczas którego Makuszewski był przymierzany do Jagiellonii.

- Faktycznie, kilka razy było blisko powrotu, ale na pewnym etapie niektóre rzeczy ulegały zmianom. Białystok i Podlasie są mi bardzo bliskie. Pochodzę z tego regionu. Moja żona jest rodowitą białostoczanką i prowadzi właśnie tutaj swoją firmę. W związku z powrotem, będę miał bliżej do moich najbliższych. Najbliżej moich przenosin do Jagi było latem. Byłem już po słowie z prezesem Kuleszą oraz trenerem Mamrotem. Wydawało się, że transfer pozostaje kwestią czasu, jednak włodarze Lecha nie przystali na taki rozwiązanie przekonując wspólnie z trenerem, że mam być ważnym ogniwem w zespole „Kolejorza”. Wszyscy wiemy, jak to wyglądało w praktyce. Jesienią grałem okazjonalnie, widziałem, że nie mam szans na występy. Siłą rzeczy temat przenosin do Jagiellonii powrócił zimą. Ja byłem jak najbardziej „na tak”. Mam tutaj co do udowodnienia. Chcę pokazać, że Makuszewski jeszcze się nie skończył. Jeżeli tylko otrzymam szansę, to będę walczył na maksa, bo tego wymaga futbol. W tym sporcie walczy się do końca – zaznacza skrzydłowy.

Maciek dołącza do Jagiellonii w sezonie, w którym celebruje swoje stulecie. - To wyjątkowa rocznica oraz wielkie święto dla kibiców. Fajnie byłoby poprzeć jej obchody fajnym wynikiem sportowym. Dotychczasowe wyniki dalekie są od naszych wspólnych oczekiwań, dlatego musimy poprawić się już w najbliższym meczu. Będziemy walczyli i chcemy wygrywać w każdym spotkaniu. Liczę na wsparcie kibiców w każdym spotkaniu. Potrzebujemy dopingu, dobrej atmosfery wokół klubu. Chciałbym, abyśmy wszyscy mieli Jagiellonię w sercu i regularnie zagrzewali ją do walki z trybun – powiedział „Maki”. Jak bardzo zmieniła się Jagiellonia w ostatnich latach? - Myślę, że Jaga ugruntowała pozycję w czołówce polskiej Ekstraklasy. Oczywiście szły za tym konkretne zmiany, takie jak budowa stadionu oraz bazy treningowej. Po sukcesach z ostatnich lat, takich jak miejsca na podium, czy ostatnim finale rozgrywek o Puchar Polski nikogo nie może dziwić wymienianie Jagiellonii w gronie kandydatów do tytułu mistrzowskiego. Jeżeli ten trend zostanie utrzymanie, jeżeli klub nadal będzie się rozwijał, to jestem pewien, że te największe sukcesy są przed nami – prorokuje były reprezentant Polski.

Od 2012 roku przez szatnię Jagiellonii przewinęło się wiele twarzy. - Siedem i pół roku to bardzo długi dystans, szczególnie w piłce nożnej. Część kolegów, z którymi występowałem w Jadze już pokończyła kariery. Inni wybili się do grania na jeszcze wyższym poziomie. Na tym polega ten biznes, jedn przychodzą, a inni odchodzą. Pomimo tych roszad Klub nadal trwa, rozwija się. Jak już wspomniałem, cieszę się, że te zmiany nie były tak duże wokół klubu. W biurze spotkałem wielu starych znajomych. Z Jagiellonią wiążą mnie wspaniałe wspomnienia. Debiutowałem w niej w meczu Ligi Europy, pierwszą bramkę zdobyłem już w trzecim występie. Dzisiaj wracam, aby coś osiągnąć i mieć okazję do wspomnień, już na stare lata – zakończył Maciej Makuszewski.