16 02.20 14:49
Nowszy wpis Starszy wpis

Smyła: Szanujemy to, co osiągnęliśmy

W drugiej połowie wyszliśmy w innym zestawieniu personalnym i wyglądaliśmy lepiej. Byliśmy groźniejsi, potarafliiśmy przeszkadzać przeciwnikowi. Mieliśmy też piłkę meczową, ale cieszymy się z tego punktu, bo został wywieziony z bardzo trudnego terenu - mówił trener Korony Kielce Mirosław Smyła po zremisowanym 0:0 spotkaniu w Białymstoku. 

- Zmierzyliśmy się na trudnym terenie z bardzo zmotywowanym przeciwnikiem, który chciał zrehabilitować się po porażce w Krakowie. Było widać jakość poszczegolnych zawodników Jagiellonii i jej determinację do zdobycia bramki. Był to trudny moment dla nas, ponieważ wypadł nam przed meczem ważny zawodnik z newraglicznej pozycji w środku pola, a więc Jakub Żubrowski. Podjęliśmy decyzję o wystawieniu w jego miejsce Theobaldsa. Otrzymał on wsparcie na pozycji nr 10 w postaci Forsella, a więc mieliśmy dwa debiuty. Zdrowie Kuby jest najważniejsze. Myślę, że do następnego meczu będzie już gotowy - komentował szkoleniowiec gości.

- W pierwszej cześci więcej zagrożenia było ze strony Jagiellonii, która dłużej utrzymywała się przy futbolówce, choć to my mieliśmy pod koniec świetną okazję do zdobycia bramki. Pacinda jednak jej nie wykorzystał, bo bramkarz świetnie obronił. W drugiej połowie wyszliśmy w innym zestawieniu personalnym i wyglądaliśmy lepiej. Byliśmy groźniejsi, potrafliiśmy przeszkadzać przeciwnikowi. Mieliśmy też piłkę meczową, ale cieszymy się z tego punktu, bo został wywieziony z bardzo trudnego terenu. Mamy nadzieję, że przed kolejnym meczem będziemy mieć znacznie mniej problemów kadrowych. Dziś szanujemy to, co osiągnęliśmy - podsumował trener Smyła.