21 02.20 08:22
Nowszy wpis Starszy wpis

23. kolejka PKO BP Ekstraklasy – zapowiedź

Już dzisiaj (21.02) rozpoczynamy kolejny weekend ligowy na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, czyli PKO Bank Polski Ekstraklasy. Przed nami kilka ciekawych pojedynków, jak chociażby nasz mecz w Warszawie z miejscową Legią. Nie uprzedzajmy jednak faktów. Zapraszamy do zapoznania się z zapowiedzią 23. kolejki naszej ulubionej ligi.

Ekstraklasowe granie rozpoczniemy już dzisiaj (21.02) meczem w Łodzi, w którym naprzeciwko siebie stanął jedenastki ŁKS-u i Pogoni Szczecin. Pierwszy gwizdek kibice zgormadzeni na stadionie przy al. Unii Lubelskiej usłyszą o godzinie 18:00. Na pierwszy rzut oka faworyt tego starcia wydaje się być znany, a jest nim Pogoń. Szczecinianie to obecnie trzecia siła ligi, która ma na swoim koncie 39 punktów. Ich strata do lidera to zaledwie trzy „oczka”, a ich bilans to 11 wygranych, sześć remisów i pięć porażek. Ostatnio wiedzie im się różnie – w tym roku remis ze Śląskiem i wygrana z Wisłą Płock. Pod koniec ubiegłego roku dwie porażki, w tym z dołującą w tamtym czasie Koroną Kielce. Jeżeli chodzi o gospodarzy, to łodzianie zamykają obecnie tabelę, z dorobkiem 15 punktów. ŁKS ma najwięcej porażek w lidze (15), a zimą stracił swojego najlepszego gracza, Daniego Ramireza, który przeniósł się do Lecha Poznań. Ostatnie pięć spotkań to cztery porażki i remis odniesiony w ostatniej kolejce (domowe 0:0 z Wisłą Płock). Może zatem teraz pora odwrócić los i wygrać?

Drugim i ostatnim piątkowym meczem będzie spotkanie rozgrywane we Wrocławiu, w którym Śląsk podejmie Górnika Zabrze. Starcie rozpocznie się o 20:30. Gospodarze zajmują obecnie czwarte miejsce w tabeli, ale od jakiegoś czasu pozostają w kryzysie. Nie potrafią wygrać od pięciu meczów, notując po drodze trzy remisy i dwie porażki. Ogólny dotychczasowy bilans to dziewięć zwycięstw, dziewięć remisów i cztery porażki, co dało 36 punktów. W ostatniej kolejce bezbramkowo zremisowali w Szczecinie. Nie pomogły, przynajmniej do tej pory, zimowe wzmocnienia w postaci Filipa Raicevicia czy Guillermo Cotugno. Być może w meczu z Górnikiem przyjdzie przełamanie. Z Górnikiem, który stracił ostatnio jednego ze swoich wyróżniających się piłkarzy, Borisa Sekulicia. Słowak zdecydował się przyjąć ofertę amerykańskiego Chicago Fire. Abstrahując jednak od spraw pozasportowych i skupiając się jedynie na wynikach piłkarskich również nie jest kolorowo. 12 miejsce, 27 punktów, sześć zwycięstw, dziewięć remisów i siedem porażek – jak mawia klasyk, takie są fakty. Ostatnio jednak zabrzanie notują zwyżkę formy, bowiem nie przegrali od trzech spotkań. O coraz lepszej dyspozycji świadczą dwie wygrane i remis. Trudno zatem wyrokować kto jest faworytem.

Ligową sobotę rozpoczniemy od wizyty w Gdyni, gdzie 15 w tabeli Arka podejmować będzie 10 Raków Częstochowa. Obie drużyny potrzebują punktów, ale to mimo wszystko gospodarze potrzebują ich bardziej. Przedostatnie miejsce, 21 „oczek”, pięć zwycięstw, sześć remisów i aż 11 porażek. Ostatnie pięć gier to co prawda dwie wygrane i remis, ale żadnego z tych rezultatów nie odnieśli gdynianie po przerwie zimowej. Po wznowieniu rozgrywek póki co przegrali 0:1 u siebie z Cracovią i na wyjeździe 0:2 z Górnikiem Zabrze. Raków również w tym roku kalendarzowym jeszcze nie wygrał, ale rezultaty osiągane jesienią pozwalają podopiecznym trenera Marka Papszuna na zajmowanie bezpiecznego, 10 miejsca, z wynikiem punktowym kształtującym się na poziomie 29 „oczek”. Bilans częstochowian to dziewięć wygranych, 11 porażek i tylko dwa remisy. To pokazuje, że piłkarze Rakowa grają bezkompromisowo i nie interesuje ich nic innego, jak pełna pula punktowa. Ta cecha, w połączeniu z desperacką wręcz potrzebą zdobywania punktów ze strony Arki, pozwala sądzić, że przed nami naprawdę ciekawy mecz. Początek o godzinie 15:00.

Drugiemu z sobotnich spotkań będziemy przyglądali się z największą uwagą. Będzie to mecz rozgrywany w Warszawie, na stadionie przy ul. Łazienkowskiej, którego początek o godzinie 17:30. Mówimy o starciu obecnego lidera rozgrywek, Legii Warszawa, z naszą Jagiellonią Białystok. Zanim o Jadze, kilka słów o rywalu. Jak wspomnieliśmy, warszawianie to obecny lider PKO BP Ekstraklasy, z dorobkiem 42 punktów i bilansem 13 zwycięstw, trzech remisów i sześciu porażek. Ostatnie pięć spotkań w wykonaniu stołecznej drużyny to trzy zwycięstwa, porażka i remis, odniesiony w ostatniej kolejce w wyjazdowym meczu z Rakowem Częstochowa (2:2). Legię podczas wciąż trwającego okna transferowego wzmocniło kilku piłkarzy, w tym czeski napastnik Tomas Pekhart. 30-latek wciąż czeka na debiut i możliwe, że doczeka się w najbliższym meczu z Jagą. Z kolei swojego debiutu w barwach Jagiellonii doczekał się inny zagraniczny napastnik, ściągnięty zimą do polskiej elity. Mowa oczywiście o Jakovie Puljiciu, który debiutował w ostatnim ligowym starciu z Koroną (0:0). Chorwatowi udało się nawet strzelić gola, ale sędzia Stefański po konsultacji VAR odgwizdał spalonego. Być może nasz nowy atakujący trafi do siatki w nadchodzącej potyczce z Legią. Będzie to sprawdzian nie tylko dla niego, ale i dla całej naszej drużyny. Ostatni okres nie jest bowiem zbyt dobry w wykonaniu Jagiellończyków. 30 punktów, osiem zwycięstw, sześć remisów i osiem porażek, co dało w efekcie dziewiąte miejsce po 22 seriach gier. Rezultat zdecydowanie poniżej oczekiwań zarówno kibiców jak i piłkarzy, którzy z pewnością w Warszawie będą chcieli pokazać się z jak najlepsze strony.

Na koniec soboty oczy wszystkich sympatyków Ekstraklasy będą zwrócone w kierunku Gliwic, gdzie rywalizowały ze sobą będą miejscowy Piast i Cracovia. Pierwszy gwizdek usłyszymy tam o godzinie 20:00. Piast jest obecnie na siódmym miejscu w tabeli, z dorobkiem 34 punktów. Bilans podopiecznych trenera Fornalika wygląda następująco – 10 zwycięstw, cztery remisy i osiem porażek. W ostatnich kolejkach gliwiczanie grają nierówno, o czym świadczą trzy porażki i dwa zwycięstwa w pięciu ostatnich seriach gier. W tym roku zanotowali na początek zwycięstwo (2:0 nad Zagłębiem Lubin), a w poprzedni weekend porażkę (0:1 z Lechią Gdańsk). Naprzeciwko nich staną wiceliderzy tabeli, czyli Cracovia. Zespół Michała Probierza ma koncie tyle samo „oczek”, co przewodząca lidze Legia, czyli 42. Miejsce drugie zajmuje ze względu na gorszy bilans bramkowy. Bilans krakowian to 13 wygranych, trzy podziały punktów i sześć porażek. Jeżeli chodzi o ostatnie pięć spotkań, to zauważalna jest stabilizacja formy (cztery odniesione na pięć możliwych zwycięstw). Dodatkowo podczas wciąż trwającego okienka ekipę ze stolicy Małopolski wzmocnili ciekawi zawodnicy z reprezentantem Kosowa, Florianem Loshajem, na czele. Czekają nas zatem w Gliwicach nie lada emocje.

Niedziela (23.02) to ostatni dzień meczowy podczas nadchodzącej 23. serii gier. W trakcie jego trwania będziemy świadkami trzech meczów, a omawianie zaczniemy od tego, który odbywać się będzie najwcześniej, dokładnie o 12:30. Będzie to starcie toczone w Płocku, w którym naprzeciwko siebie staną jedenastki tamtejszej Wisły i Zagłębia Lubin. Sytuacja w tabeli prezentuje się następująco – płocczanie są na ósmym miejscu, na koncie mają 31 punktów, ich bilans to dziewięć zwycięstw, cztery remisy i dziewięć porażek. Ostatnie pięć spotkań to trzy porażki i po jednym remisie oraz zwycięstwie. W tym roku, w dwóch dotychczasowych kolejkach, raz przegrali (2:3 z Pogonią Szczecin) i raz zremisowali (0:0 z ŁKS-em). Nad „Miedziowymi”, którzy są 11 pozycji, mają „Nafciarze” trzy punkty przewagi. Podopieczni Martina Seveli uplasowali się, jak wspomnieliśmy, na jedenastej lokacie. Liczby lubinian to 28 „oczek”, osiem wiktorii, cztery podziały punktów i aż 11 porażek. Ostatnie pięć spotkań to trzy razy zero punktów i dwa razy komplet „oczek”. Oba zwycięstwa odnieśli jeszcze w ubiegłym roku, a w tym nie dość, że dwa razy przegrali (0:2 z Piastem i 0:1 z Wisłą), to jeszcze nie strzelili gola. Faworytem tego starcia wydają się więc podopieczni trenera Sobolewskiego, ale nic nie jest przesądzone. Gracze z Dolnego Śląska z pewnością łatwo skóry nie sprzedadzą.

Drugim niedzielnym meczem będzie spotkanie naszych dwóch ostatnich rywali, czyli Wisły Kraków i Korony Kielce, które odbędzie się w stolicy Małopolski. Początek o godzinie 15:00. Szybki rzut oka na sytuacje obu drużyn w tabeli – Wisła jest 13., ma 23 pkt, jej bilans to siedem zwycięstw, dwa remisy i 13 porażek; Korona jest 14., również ma 23 pkt, jej bilans to sześć zwycięstw, pięć remisów i 11 porażek. Ostatnie pięć spotkań w wykonaniu obu drużyn jest z pozoru podobne, ale jednak zgoła odmienne. Wisła ostatni raz przegrała w 18. kolejce, podobnie jak Korona. Od tamtej pory obie ekipy są niepokonane, ale Wisła ma koncie pięć zwycięstw z rzędu, a Korona dwie wygrane i dwa remisy. Ciekawą statystyką jest też to, że kielczanie w tym roku jeszcze nie strzelili ani nie stracili bramki. Być może w Krakowie przyjdzie przełamanie.

Meczem zamykającym zarówno niedzielne jak i weekendowe granie będzie hitowe spotkanie w Poznaniu, które rozpocznie się o godzinie 17:30, a w którym Lech zagra z Lechią Gdańsk. Mecz będzie zapewne bardzo wyrównany, a to ze względu na podobny poziom obu drużyn, które plasują się w czołówce tabeli. Sytuacja jedenastek trenerów Żurawia i Stokowca jest obecnie identyczna – po 34 punkty, dziewięć zwycięstw, siedem remisów i sześć porażek. Jedyne, co różni kluby z Poznania i Gdańska to dorobek bramkowy (37 strzelonych i 22 stracone Lecha oraz 26-24 Lechii). Zapowiada się nam zatem naprawdę zacięte starcie na koniec 23. serii gier.

23. kolejka PKO BP Ekstraklasy

21 lutego (piątek):

ŁKS Łódź – Pogoń Szczecin, godz. 18:00
Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze, godz. 20:30

22 lutego (sobota):

Arka Gdynia – Raków Częstochowa, godz. 15:00
Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok, godz. 17:30
Piast Gliwice – Cracovia, godz. 20:00

23 lutego (niedziela):

Wisła Płock – Zagłębie Lubin, godz. 12:30
Wisła Kraków – Korona Kielce, godz. 15:00
Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 17:30.