21 02.20 09:56
Nowszy wpis Starszy wpis

O przełamanie w jaskini lwa

Duży niedosyt czujemy po pierwszych tegorocznych spotkaniach Jagiellończyków w rundzie rewanżowej PKO Ekstraklasy. Po porażce z Wisłą Kraków i bezbramkowym remisie z Koroną Kielce o długo wyczekiwany triumf powalczymy w Warszawie z liderującą Legią. Początek spotkania w sobotę o godz. 17.30.

Żółto-Czerwoni w obecnej sytuacji w tabeli muszą szukać punktów wszędzie, niezależnie od klasy rywala. Jaga zajmuje dziewiąte miejsce w lidze ze stratą jednego punktu do ósmej pozycji, gwarantującej po 30 kolejkach grę w grupie mistrzowskiej. Niestety, po ostatnich wpadkach musimy się też oglądać za siebie, bo rywale z dołu tabeli nie śpią i od pierwszych wiosennych kolejek solidnie punktują.  

Szkoda szczególnie ostatniego meczu, którym Jagiellończycy zainaugurowali nowy rok przy Słonecznej. Jaga przeważała w starciu z Koroną, oddała na bramkę rywala aż 31 strzałów, a mimo to spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

- Chciałbym, żebyśmy przeciwko Legii zagrali z taką jakością, jak z Koroną, ale jednocześnie mecz zakończył się lepszym rezultatem. Musimy zagrać z chłodną głową i gorącym sercem. To nie pierwszy raz, kiedy Jagiellonia zagra przeciwko Legii, dlatego wierzę, że drużyna pokaże się z dobrej strony – mówi Iwajło Petew, szkoleniowiec Jagi.

W rundzie jesiennej bieżącego sezonu przy Słonecznej w starciu obu drużyn fajerwerków nie było. Zamiast spektakularnych akcji oglądaliśmy piłkarskie szachy, które zakończyły się bezbramkowym remisem. Przeważali Jagiellończycy, szczególnie od momentu, gdy w pierwszej połowie za czerwoną kartkę z boiska wykluczony został Luis Rocha. Goście skupili się na zabezpieczeniu dostępu do swojej bramki i z tego zadania wywiązali się wzorowo. My czuliśmy niedosyt, bo mimo optycznej przewagi, praktycznie ani razu nie udało się poważnie zagrozić legionistom.

- Najważniejsze są głowy. Skoro kreowaliśmy sytuacje z Koroną, nie możemy się załamywać. Wciąż musimy podejmować ryzyko i nie bać się gry w piłkę – uważa Taras Romanczuk, kapitan Jagiellonii. - Musimy skupić się na tym, co przed nami. Mimo wszystko szanujemy też ostatni punkt, bo mogliśmy przegrać mecz, w którym dominowaliśmy. Na pewno kreowane przez nas sytuacje są impulsem do jeszcze cięższej pracy – dodaje.

Legia mocna w domu

Teoretycznie, patrząc na tabelę, można wywnioskować, że na trudniejszego rywala obecnie nie mogliśmy trafić. Legia z dorobkiem 42 punktów przewodzi ligowej stawce, choć tyle samo „oczek” ma na swoim koncie także Cracovia. Warszawianie ostatnio wybornie radzą sobie na boisku w roli gospodarza. Podopieczni Aleksandara Vukovicia wygrali sześć kolejnych meczów u siebie. 

- Otoczka na stadionie przy Łazienkowskiej zawsze robiła wrażenie, ale muszę podejść do tego spotkania, jak do każdego innego – stwierdza Bartek Wdowik, lewy obrońca Żółto-Czerwonych.

W nowy rok legioniści wcale nie weszli z przytupem. W pierwszym, wygranym 3:1 starciu z ŁKS Łódź warszawianie długo walczyli o korzystny rezultat, a w wyjazdowym meczu z Rakowem Częstochowa stracili punkty, tylko remisując z beniaminkiem 2:2. Obniżka formy? Być może. Najważniejsze jednak, aby Jaga wreszcie zagrała na miarę swoich możliwości.

Głównym arbitrem spotkania Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok będzie Mariusz Złotek ze Stalowej Woli. Początek w sobotę o godzinie 17:30. Transmisja w Canal + Sport, TVP Sport oraz Polskim Radiu Białystok, natomiast na jagiellonia.pl będziecie mogli śledzić relację tekstową. Trzymajmy kciuki za naszą drużynę. Pamiętajcie, że NAJLEPSZE dopiero PRZED NAMI!