19 03.20 12:52
Nowszy wpis Starszy wpis

Grali w Jadze: Tomasz Kupisz

Kolejny dzień, kolejna odsłona cyklu "Grali w Jadze". Tym razem Wasze uznanie zyskał Tomasz Kupisz, którego sylwetkę Wam dzisiaj nieco szerzej przedstawimy. Zatem bez zbędnej zwłoki - zaczynamy i zapraszamy!

Tomasz Kupisz to urodzony 2 stycznia 1990 roku w mazowiecki Radomiu polski piłkarz, występujący na pozycji prawego pomocnika bądź skrzydłowego. Swoją przygodę z piłką rozpoczynał lokalnym zespole Juniora Radom, w którym szkolił się do 2004 roku. W wieku 14 lat przeniósł się do innego zespołu z województwa mazowieckiego, mianowicie do KS Piaseczno, w którego to strukturach trenował przez kolejne dwa lata, do 2006 roku. Już wtedy przejawiał ogromny potencjał, który był na każdy kroku zauważany i chwalony. Jego występom w juniorskich zespołach klubu z podwarszawskiej miejscowości oraz w młodzieżowych turniejach przyglądali się wysłannicy największych polskich klubów, ale nie tylko. Do Piaseczna ściągali także skauci zespołów z zagranicy, którzy próbowali przekonać władze swoich klubów do zakontraktowania młodego Polaka. Ostatecznie ta sztuka udała się obserwatorom z angielskiego zespołu Wigan Athletic, którego seniorska drużyna występowała wówczas na poziomie, zdaniem wielu, najlepszej i najbardziej wymagającej ligi świata, czyli Premier League.

Wszystko to działo się latem 2006 roku. Tomek zdecydował się skorzystać z szansy, jaką dali mu przedstawiciele zespołu z hrabstwa Greater Manchester. Tym samym w wieku 16 lat dołączył do akademii Wigan, w której spędził kolejne cztery lata, do 2010 roku. W tym czasie piął się po szczeblach hierarchii w klubowej akademii, reprezentując kolejne kategorie juniorskie. Szczytem jego formy oraz pozycji w Wigan okazała się kampania 2008/2009, kiedy był włączony do kadry pierwszego zespołu, rywalizującego na poziomie Premier League. Co prawda nie udało mu się zadebiutować w angielskiej elicie, ale otrzymał szansę w EFL Cup. Miało to miejsce w meczu drugiej rundy tych rozgrywek, w której przeciwnikiem Wigan było Notts County. Drużyna Kupisza wygrała gładko, 4:0, a sam Tomek na boisku spędził 27 minut z strzelił gola. Mimo tego obiecującego początku pochodzący z Radomia piłkarz nie powąchał już murawy w pierwszym zespole, ani w sezonie 2008/2009, ani w sezonie 2009/2010, który zresztą okazał się jego ostatnim w Anglii. Rozegrał podczas niego 15 spotkań w zespole Wigan do lat 23 (sześć goli) i zdecydował się na zmiane pracodawcy. Wybrał powrót do Polski, gdzie znalazł zatrudnienie w Jagiellonii Białystok. Jak się okazało, Jaga była dla Tomka, jak i dla wielu innych piłkarzy, punktem zwrotnym w karierze, który nadał jej rozpędu.

W stolicy Podlasia Kupisz zjawił się na początku lipca 2010 roku. Podpisał stosowne dokumenty i związał się rocznym kontraktem (opcja przedłużenia o kolejne trzy lata) z występującą na poziomie Ekstraklasy Jagiellonią Białystok. Tu dodajmy, że nasz klub był wtedy krótko po największym sukcesie w swojej historii, jaki było sięgnięcie po końcowy triumf w rozgrywkach o Puchar Polski w sezonie 2009/2010. Jaga miała przystąpić, po raz pierwszy w swoich dziejach, do rywalizacji na poziomie europejskich pucharów i działacze Żółto-Czerwonych poszukiwali wzmocnień. Ich wybór padł m.in. na Kupisza i, jak się miało okazać, był nadwyraz słuszny. Młodzieżowy reprezentant Polski (na tamten moment kategoria U-21) praktycznie z marszy wszedł do pierwszego składu i zaczął w nim grać pierwsze skrzypce. Debiutował w pierwszym spotkaniu dwumeczu eliminacji Ligi Europy z greckim Arisem Saloniki (przegrana 1:2). Spędził wtedy na boisku 90 minut i pokazał swoje umiejętności oraz aspiracje do bycia jednym z czołowych skrzydłowych nie tylko Jagiellonii, ale i całej polskiej ligi. Ciekawostką jest, że bardzo krótko musiał Tomek czekać na pierwsze trofeum z naszym klubem, bowiem tylko trzy dni od oficjalnego debiutu (wspominany mecz z Arisem). Otóż 1 sierpnia 2010 roku rozegrał 75 minut zwycięskiego (1:0) starcia o Superpuchar Polski, w którym podopieczni trenera Michała Probierza mierzyli się z Lechem Poznań. Zatem niezbyt długo po podpisaniu kontraktu z białostoczanami miał już wówczas 20-letni gracz na swoim koncie pierwsze trofeum w piłce seniorskiej w swojej karierze oraz debiut w europejskich pucharach. Pozostawało czekać na debiut w lidze, który przypadł na mecz 1. kolejki ze Śląskiem Wrocław. O tym jak kluczowym piłkarzem dla układanki trenera Probierza był wówczas Tomek mogą świadczyć liczby - 30 meczów w Ekstraklasie (pięć goli i siedem asyst), dwa w eliminacjach Ligi Europy, jeden w Superpucharze Polski i cztery w Pucharze Polski.

Kupisz grał wtedy wszystko, od deski do deski, a do tego prezentował dobrą formę. Na tyle dobrą, że w grudniu 2010 roku otrzymał pierwsze w swojej karierze zaproszenie na zgrupowanie reprezentacji Polski. Nie musiał długo czekać na debiut, ponieważ przypadł on na pierwszym mecz podczas tamtego powołania. Było to spotkanie z reprezentacją Bośni i Hercegowiny, zakończone remisem 2:2. Tomek spędził wtedy na boisku 12 minut. Ogółem w pierwszej reprezentacji Polski obecny piłkarz Trapani rozegrał cztery oficjalne spotkania, na boisku przebywając łącznie przez 161 minut i notując w tym czasie jedną asystę (mecz z Macedonią, wygrana 4:1). Wszystkie te występy miały miejsce w meczach towarzyskich. Wszystkie spośród nich rozegrał Tomek będąc piłkarzem Jagi. Ostatni raz powołanie do kadry otrzymał w lutym 2013 roku, kiedy wystąpił w meczu z Rumunią (35 minut na boisku, wygrana Polaków 4:1).

Wróćmy do zmagań klubowych. Tomasz Kupisz spędził w Jagiellonii jeszcze dwa pełne sezony (2011/2012 i 2012/2013), w trakcie których pozostawał podstawowym piłkarzem "Dumy Podlasia". Grał praktycznie wszystko, a zwłaszcza sezon 11/12 był dla niego dobry. Chociaż może dobry to zbyt mało, by opisać jak ważną był wtedy postacią na boisku. 29 występów w Ekstraklasie (pięć goli i dziewięć asyst), jeden występ w Pucharze Polski (gol) oraz 180 minut na boisku w przegranym dwumeczu z Irtyszem Pawłodar w eliminacjach Ligi Europy. Kampania 12/13 to z kolei 30 spotkań w Ekstraklasie (gol i cztery asysty) oraz cztery mecze w Pucharze Polski (trzy bramki). Odnotujmy, że Żółto-Czerwoni z Kupiszem w składzie ligę kończyli kolejno na czwartym, jedenastym i dziesiątym miejscu.

Moment rozstania Tomka z Jagiellonią przyszedł we wrześniu 2013 roku. Po rozegraniu sześciu spotkań Ekstraklasy w sezonie 2013/2014 zarówno klub jak i sam Kupisz przystali na propozycję przedstawioną przez działaczy występującego wówczas we włoskiej Serie A zespołu Chievo Werona. Tym samym reprezentant Polski zamknął najbardziej udany etap w swojej karierze, w trakcie którego debiutował w europejskich pucharach zdobył Superpuchar Polski, debiutował w narodowej reprezentacji i stał się jednym z ulubieńców kibiców Jagiellonii. Do Werony przeniósł się na zasadzie transferu definitywnego i miał pomóc Chievo w trudnej walce o ligowy byt. Jak potoczyła się jego przygoda w północnych Włoszech?

W mieście Romea i Julii Tomek spędził półtora roku. Żeby być precyzyjnym, to zawodnikiem Chievo był przez cztery sezony, ale tylko przez wspominany okres był członkiem pierwszej drużyny. W tym czasie zdołał wystąpić tylko w jednym meczu w barwach zespołu z Werony. Miało to miejsce w ostatniej kolejce rogrywek Serie A sezonu 2013/2014, w wygranym 2:1 spotkaniu z Interem Mediolan. Kupisz spędził wtedy na boisku 28 minut i był to jego jedyny występ w Chievo i jedyny na poziomie włoskiej elity. Potem, przez pół sezonu 2014/2015, nie łapał się do kadry meczowej, aż w styczniu 2015 roku zdecydował się na pierwsze wypożyczenie. Była to półroczna zmiana pracodawcy, a jego usługami zainteresowała się grająca w Serie B AS Citadella. Tam wyraźnie odżył (19 spotkań, cztery gole i cztery asysty), a sama liga okazała się wręcz skrojona pod jego dyspozycje i po powrocie do Werony znowu zdecydował się na wypożycznie do Serie B. Tym razem roczne i tym razem do Brescii. Ponownie był kluczową postacią, rozgrywając 40 spotkań i notując w nich bilans sześćiu goli i ośmiu asyst. Kiedy zatem po roku wrócił do Chievo, to spędził tam dosłownie niecały tydzień i udał się na trzecie wypożyczenie, znów do Serie B, gdzie związał się z Novarą Calcio. Tutaj również był raczej podstawowym graczem, ale jego liczby nie były aż tak powalające - 27 występów, gol i asysta. Po roku znowu powrót do Chievo, ale tym razem po raz ostatni. Jego kontrakt dobiegł końca i Tomek zdecydował się związać umową z kimś innym. Był początek lipca 2017 roku.

Jego wzork skierował się naturalnie ku Serie B, gdzie szybko znalazł nowego pracodawcę. Okazała się nim Cesena, w której spędził cały sezon 2017/2018, będąc jej podstawowym piłkarzem. Rozegrał w jej barwach 31 spotkań na poziomie Serie B, które okrasił czterema golami i czterema asystami. Mimo tak dobrej pozycji, po jednym sezonie spędzonym w Cesenie, zdecydował się Tomek na kontynuowanie swojej kariery gdzie indziej, oczywiście na drugim poziomie rozgrywkowym we Włoszech. Tym razem jego wybór padł na Ascoli, które było dla niego już szóstym klubem na Półwyspie Apenińskim. Ten wybór okazał się jednak zupełnie nietrafiony. Kupisz w barwach Ascoli nawet nie zadebiutował i po pół roku odszedł na wypożyczenie do Livorno, gdzie spędził wiosnę 2019. Tam poszło mu już trochę lepiej, bo rozegrał dziewięc spotkań (bez dorobku bramkowego czy asyst), ale latem 2019 roku znów zmienił pracowadcę. Tym razem zszedł piętro niżej, do Serie C, gdzie związał się krótkoterminową umową z bardzo znanym, acz będącym w kłopotach, Bari. Tam spędził rundę jesienną trwającego sezonu (11 spotkań w lidze, bez goli i asyst), po której zmienił tymczasowo miejsce zatrudnienia. Ponownie. Gdzie gra obecnie?

Aktualnie Tomasz Kupisz reprezentuje barwy występującego na poziomie Serie B zespołu Trapani Calcio, do którego przeniósł się w styczniu tego roku z wspomnianego wcześniej Bari na zasadzie półrocznego wypożyczenia. Tam idzie mu całkiem nieźle, do tej pory rozegrał osiem spotkań, w których zanotował dwie asysty. Od przyjścia nie opuścił żadnego meczu ligowego swojej drużyny, spędzając na boisku łącznie 608 minut. Jeżeli chodzi o sytuacje w tabeli zaplecza włoskiej ekstraklasy, to zespół z Sycylii jest obecnie na 18. miejscu na 20 ekip, które jest miejsce spadkowym. Mimo wszystko Trapani Calcio jest jednak w pewnej statystyce najlepsze. Co ciekawe, po upadku Palermo, Trapani jest obecnie najlepszym zespołem z Sycylii, bowiem rywalizuje w najwyższej lidze (Serie B), spośród wszystkich sycylijskich drużyn. Dodajmy jeszcze, zbliżając się ku zakończenieniu, że Trapani jest dla Tomka dziewiątym włoskim klubem podczas niecałych siedmiu lat pobytu w Italii.

Na sam koniec - Tomek, jeszcze raz bardzo serdecznie dziękujemy Ci za grę w Jagiellonii! To była prawdziwa przyjemność móc sobie przypomnieć Twoje występy!