21 03.20 18:59
Nowszy wpis Starszy wpis

Grali w Jadze: Euzebiusz Smolarek

Bohater niniejszego tekstu jest już piłkarskim emerytem, ale podczas swojej kariery zawodnicznej grał na najwyższym poziomie, mierzył się z najlepszymi graczami i zwiedził kawał świata. W Jagiellonii zagrał co prawda tylko jeden sezon, ale i tak zapadł w pamięć wielu kibicom naszego klubu. O kim mowa? Zapraszamy do lektury kolejnego "Grali w Jadze" z Euzebiuszem Smolarkiem w roli głównej.

Euzebiusz, znany również jako Ebi, Smolarek to urodzony 9 stycznia 1981 roku w Łodzi były polski piłkarz, który podczas swojej kariery zawodniczej występowął jako napastnik bądź ofensywny pomocnik. Jest synem innego znanego polskiego piłkarza, ś.p. Włodzimierza Smolarka. Jego piłkarska kariera od samego dzieciństwa związana była z karierą jego ojca. Kiedy w 1986 roku Smolarek-senior zdecydował się skorzystać z oferty przedstawionej mu przez działaczy Eintrachtu Frankfurt, udał się do Niemiec nie sam, a w towarzystwie żony i obu synów. To właśnie w dziecięcych sekcjach akademii klubu z miasta nad Menem stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki młody Euzebiusz. Trenował tam jednak tylko przed dwa lata, do 1987 roku, kiedy jego ojciec po raz drugi zdecydował się na zmianę otoczenia. Tym razem jego wybór padł na Holandię, gdzie zasilił szeregi znanego Feyenoordu Rotterdam. Oczywiście razem z nim do Holandii udali się członkowie jego rodziny, czyli żona i obaj synowie. Również w Feyenoordzie Smolarek-junior rozpoczął treningi w zespołach młodzieżowych. To właśnie tam postanowił związać swoją przyszłość z futbolem. Jego talent, odziedziczony po ojcu, był aż nadto widoczny. Młody Ebi trenował w grupach juniorskich zarówno akademii rotterdamczyków, jak i ich klubu filialnego - VV Spirit. Na stałe do Feyenoordu przeniósł się w drugiej połowie lat 90-tych. Zaczął się piąć po szczeblach kariery w akademii, w każdej z sekcji juniorskich prezentując się z bardzo dobrej strony. Jego znakiem rozpoznawczym były nienaganna technika, zapał do pracy oraz waleczność. Wszystkie te cechy były bardzo cenione przez trenerów i działaczy Feyenoordu, więc kwestią czasu wydawało się przeniesienie Ebiego do drużyny seniorów. Tak też się stało z początkiem lipca 1999 roku. W międzyczasie karierę zakończył ojciec urodzonego w Łodzi piłkarza, który osiadł na stałe w Holandii i zajął się pracą z młodzieżą w akademii rotterdamczyków (pracował tam do 2009 roku).

Wracając do samego Ebiego, to musimy teraz wybiec nieco w przyszłość, jeżeli chodzi o jego grę w reprezentacji. Otóż w czasach, o których wspominaliśmy jeszcze przed chwilą, gdy szkolił się w akademii Feyenoordu, zainteresowanie jego osobą przejawiał holenderski związek piłki nożnej. Jego przedstawiciele przedstawili nawet 16-letniemu Smolarkowi propozycję gry w ich kadrze młodzieżowej, ale Ebi po namyśle odrzucił taką opcję i oświadczył, że chce grać dla Polski. Tak też się stało. Ogółem w dorosłej reprezentacji Polski Ebi wystąpił 47 razy, strzelając 19 goli. Debiutował w lutym 2002 roku pod wodzą trenera Jerzego Engela. Był to wygrany 4:1 wyjazdowy mecz towarzyski z Irlandią Północną. Smolarek spędził wtedy na murawie 45 minut, nie strzelił gola ani nie zanotował asysty. W chwili debiutu miał 21 lat. Na kolejne powołanie musiał Euzebiusz trochę poczekać, dokładnie dwa lata. Dostał wtedy, już od trenera Pawła Janasa, szanse gry w meczach towarzyskich z USA (0:1) oraz Irlandią (0:0). Łącznie spędził wtedy na boisku 86 minut. Jego pierwszym meczem o punkty było wygrane aż 8:0 domowe spotkanie z Azerbejdżanem w ramach eliminacji Mistrzostw Świata w marcu 2005 roku, w którym zanotował nawet asystę. Z kolei swoją pierwszą bramkę w kadrze zdobył w innym meczu tamtych eliminacji, wygranym 3:2 domowym starciu z Austrią. Razem z kadrą pojechał na Mistrzostwa Świata w Niemczech w 2006 roku (komplet trzech występów, bez gola czy asysty). Był także członkiem reprezentacji Leo Beenhakkera podczas EURO 2008 (komplet trzech występów, bez gola czy asysty). Z pewnością, mimo wymiernych sukcesów, jego przygoda z kadrą była niezwykle udana. Przyniósł kibicom w całej Polsce i na świecie wiele radości. Chyba wszyscy pamiętamy jego dwie bramki, które zapewniły Biało-Czerwonym historyczny triumf 2:1 nad silną Portugalią w eliminacjach Mistrzostw Europy 2008. Co to był za mecz! Oczywiście to nie jedyny wart wspomnienia, ale my nie o tym w tym tekście. Kończąc wątek reprezentacyjny, to swój ostatni występ w kadrze Euzebiusz Smolarek zanotował w listopadzie 2010 roku. Był to towarzyski, wygrany 3:1 mecz z Wybrzeżem Kości Słoniowej, w którym Ebi nie zdołał strzelić gola, a na boisku przebywał zaledwie przez minutę.

Wróćmy jednak do opowieści o jego karierze klubowej. Zatrzymaliśmy się na lipcu 1999 roku i momencie, w którym Euzebiusz został włączony do kadry pierwszego zespołu Feyenoordu Rotterdam. Miał wtedy 18 lat. W swoim pierwszym sezonie w seniorskim futbolu Smolarek z pierwszą drużyną jedynie trenował i często schodził jeszcze do zespołu juniorów. Na dobrą sprawę dopiero kampanie 2000/2001 można uznać za pełnoprawny premierowy sezon w dorosłej piłce w wykonaniu Smolarka. Praktycznie z miejsca wówczas 19-letni piłkarz stał się kluczowym elementem układanki trenera rotterdamczyków. Rozgerał w lidze 25 spotkań, w których strzelił trzy gole i zanotował asystę. Do tego dorzucił debiut w europejskich pucharach, co miało miejsce w meczu Pucharu UEFA przeciwko FC Basel (wygrana 1:0). Kolejny sezon, czyli 2001/2002, był dla Ebiego również bardzo udany. Debiutował w Lidze Mistrzów grupowym, przegranym 1:3 spotkaniem z Bayernem Monachium, kiedy na murawie spędził 10 minut. Ogółem w tamtym sezonie wyszedł na boiska Champion League jeszcze tylko raz. Do tych dwóch występów w najlepszej lidze świata dorzucił pięć spotkań w Pucharze UEFA (jedna asysta) i 19 w lidze holenderskiej (po dwa gole i asysty). Był to również jego najlepszy sezon w karierze pod względem trofeów, bowiem wtedy sięgnął po jedyne dwa puchary, ale za to nie byle jakie. Z Feyenoordem został mistrzem Holandii, oraz zdobył trofeum za triumf w Pucharze UEFA. Wydawał się wtedy, że piłkarski świat stoi przed nim otworem.

Niestety, jak to zwykle w życiu piłkarza bywa, nic bardziej mylnego. Wyżej wymienione trofea zdobył nie przebywając na boisku, ponieważ w marcu 2002 roku doznał bardzo bolesnej i skomplikowanej kontuzji kolana, przez którą stracił sam finisz tamtego sezonu oraz która wyeliminowała go z gry ogółem na 15 miesięcy. Zatem sezon 2002/2003 był dla niego zupełnie stracony, nie pojawił się na boisku ani razu, czas spędzał tylko na leczeniu. Dodatkowo, w kwietniu tego samego roku, UEFA zdecydowała o dyskwalifikacji młodego Polaka na pół roku, ze względu na rzekome zażywanie przez niego nielegalnych substancji, którego to zarzutu nigdy mu nie udowodniono. Po zakończeniu rehabilitacji, co miało miejsce przed startem sezonu 2003/2004, Ebi był zdecydowany do walki o powrót do wyjściowego składu. Udało mu się to, a za zaufanie odpłacił się siedmioma gola w 21 ligowych występach. Można było sądzić, że znów na stałe zagościł w podstawowej jedenastce Feyenoordu. Niestety, znowu doszło do niemałych perturbacji, związanych z odejściem trenera Berta van Marwijka z klubu. Po zmianie szkoleniowca nasz były piłkarz nie mógł się odnaleźć w zespole z Rotterdamu (zaledwie trzy występy w lidze i cztery w Pucharze UEFA jesienią sezonu 2004/2005) i w styczniu 2005 roku przyszedł czas na pierwszy w jego karierze transfer.

Jak się okazało był to transfer czasowy, dokładniej półroczne wypożyczenie do występującej w niemieckiej Bundeslidze drużyny Borussi Dortmund. Tam Smolarek odnalazł się znakomicie i podczas wiosny 2005 roku, czyli przez cały okres swojego wypożyczenia, rozegrała tam 15 meczów w lidze (trzy gole i cztery asysty) będąc absolutnie podstawowym graczem. Jego dobra forma spowowdowała, że działacze klubu z Zagłębia Ruhry nie chcieli się z nim rozstawać i po krótkich negocjacjach z holenderskim potentatem pozyskali go na stałe. Łącznie, licząc okres wypożyczenia, Ebi spędził w Dortmundzie dwa i pół roku. Rozegrał w tym czasie 87 spotkań, w których 26 razy pokonywał bramkarza rywali i 15-krotnie asystował przy trafieniach kolegów z zespołu. Był to bezsprzecznie najlepszy czas pod względem formy w jego przygodzie z piłką. Swoją fenomenalną dyspozycją zwrócił na siebie uwagę lepszy na tamten moment zespołów niż Borussia, wśród których można było odnaleźć drużyny z Anglii czy Hiszpanii. I to właśnie na przenosiny na Półwysep Iberyjski zdecydował się latem 2007 roku reprezentant Polski. W ramach jednej z największych na tamten moment transakcji z udziałem Polaka (mówiło się o blisko pięciu milionach euro) zamienił Borussię na Racing Santander.

Z pewnością nie tak wyobrażał sobie hiszpański etap swojej kariery urodzony w Łodzi piłkarz. W Santander spędził dwa i pół roku, z czego sezon 2008/2009 na wypożyczeniu w angielskim Boltonie, ale o tym później, podczas którego rozegrał 34 spotkania w lidze (cztery gole i dwie asysty) oraz sześć meczów w Pucharze Króla. Tutaj dwie sprawy. Po pierwsze, wszystkie wspomniane mecze to spotkania rozgerane w pierwszym jego sezonie w Hiszpanii. Przed startem kolejnej kampanii doszło do zmian w klubie i Ebi przestał być w nim mile widziany, stąd wypożyczenie. Po drugie, we wspomianym sezonie 2007/2008 był, jak widać, absolutnie podstawowym graczem Racingu, który nie schodził z boiska nawet na chwile, chyba że miał uraz bądź obejrzał czerwoną kartkę. A na sam koniec jeszcze ciekawostka. Gol Ebiego, premierowy w Racingu, w meczu z Realem Valladoli w październiku 2007 roku był pierwszą bramką polskiego piłkarza od 10 lat w hiszpańskiej elicie. Poprzednim strzelcem gola był Wojciech Kowalczyk, co miało miejsce w czerwcu 1997 roku.

Teraz chwile o wypożyczeniu do angielskiego Bolton Wanderers. Był to jeden z najmniej udanych okresów w karierze Smolarka. Polak w zespole z Premier League spędził cały sezon 2008/2009. Jego dorobek z pobytu na Wyspach to 12 spotkań ligowych i jedno w FA Cup. Tylko w jednym meczu rozpoczynał w wyjściowym składzie. Nie zdołał strzelić przez tamten sezon ani jednego gola, nie zanotował również ani jednego kluczowego podania. Tym samym był to czas stracony, po którym wrócił do Racingu. Tam nie był, jak pisaliśmy, miło widziany i po kilku tygodniach strony zdecydowały się na rozwiązanie kontraktu. W związku z tym od połowy sierpnia 2009 roku Smolarek był wolnym zawodnikiem i mógł podpisać kontrakt z dowolnym klubem w dowolnym momencie sezonu. Mówiło się wówczas o zainteresowaniu jego osobą ze strony klubów rosyjskich, greckich czy portuglaskich, a także niemieckiego HSV oraz polskiej Wisły Kraków. Czas jednak mijał, a Ebi pozostawał bez przynależności klubowej. Ostatecznie podpisał kontrakt z występującym na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Grecji zespołem AO Kavala. Tam spędził pół roku (15 spotkań w lidze, trzy gole i jedna asysta), po czym rozwiązał kontrakt i zaczął poszukiwania kolejnego miejsca pracy. Tym razem skierował wzrok w kierunku polskiej ekstraklasy. Tam porozumiał się z Polonią Warszawa i 27 lipca 2010 roku związał się z "Czarnymi koszulami" dwuletnią umową.

Dla Smolarka był to pierwszy klub w trakcie kariery w Polsce. W zespole z Konwiktorskiej występował przez zaledwie rok. W tym czasie zdołał zanotować 23 mecze w lidze (siedem goli i pięć asyst) oraz trzy spotkania w Pucharze Polski. Odzyskał dawny blask i był podstawowym piłkarzem warszawian. Mimo takiej postawy i dobrej dyspozycji po sezonie doszło do nieporozumienia na linii Smolarek - władze stołecznego klubu, w efekcie którego Polak rozwiązał swój kontrakt. Będąc po raz kolejny piłkarzem z karta zawodniczą w dłoni Ebi zdecydował się na wyjazd w nieco bardziej egzotyczne miejsce. Po raz pierwszy podpisał umowę z klubem spoza Europy. Było to katarskie Al Khor Sports Club, w którym już wówczas były reprezentant Polski grał jedynie przez pół roku, pięciokrotnie pojawiając się na placu boju i raz pokonują golkipera drużyny przeciwnej. Po tym okresie Smolarek znowu znalazł się na piłkarskim bezrobociu, wciąż jednak wzbudzał zainteresowanie wielu ekip. Jego sytuację monitorowały zespoły z wielu państw, w tym z Rosji. Był bliski podpisania umowy z klubem właśnie z tego kraju, Uralem Swierdłowska Oblast, ale ostatecznie strony nie doszły do porozumienia. Mimo wszystko śmiało można powiedzieć, że Ebi zaliczył miekkie lądowanie, bowiem po raz pierwszy od 2005 roku zagościł na dobrze sobie znanych holenderskich boiskach. To wszystko za sprawą podpisania krótkoterminowej umowy z ADO Den Haag. Z zespołem z Hagi występował w Eredivisie przez pół roku, po którym to czasie rozwiązał kontrakt. W tym okresie był podstawowym zawodnikiem ADO, występując w 12 spotkaniach i dwukrotnie trafiając do bramki rywali. Latem jednak przyszedł czas na ostatnią w jego karierze, jak się później okazało, zmianę przynależności klubowej.

12 września 2012 roku, po kilku tygodniach na bezrobociu, Euzebiusz Smolarek związał się rocznym kontraktem z Jagiellonią Białystok. Dla byłego reprezentanta Polski był to powrót do Ekstraklasy po rocznej przerwie. Ogółem dla Jagi wystąpił Smolarek w 20 spotkaniach ligowych i trzech meczach o Puchar Polski. Jego dorobek to cztery gole w lidze (jedna asysta) oraz jeden gol w Pucharze Polski. Swój debiut Ebi zanotował w wyjazdowym meczu 4. kolejki gier przeciwko swojemu byłemu klubowi, Polonii Warszawa. Tamten mecz zakończył się remisem 1:1, a Smolarek na boisku przebywał przez 19 minut. Z kolei swoje debiutanckie trafienie zaliczył w meczu z Lechią Gdańsk, 3 października 2012 roku w meczu 1/8 finału Pucharu Polski. Jaga tamto spotkanie wygrała po konkursie rzutów karnych (w regulaminowym czasie gry było 2:2). Swój ostatni mecz w Żółto-Czerwonych oraz, jak się później okazało, w całej karierze Smolarek rozegrał 2 czerwca 2013 roku w spotkaniu ostatniej kolejki sezonu 2012/2013 Ekstraklasy. Było to domowe spotkanie z Ruchem Chorzów, wygrane przez podopiecznych trenera Tomasza Hajto 1:0 po golu Daniego Quintany z 34 minuty. Sam Ebi przebywał wtedy na boisku przez 85 minut, a zmienił go Dawid Plizga.

Jak wspomnieliśmy, okazał się to być jego ostatni mecz w karierze, która zakończył jakiś czas po rozstaniu z Jagą, co miało miejsce latem 2013 roku. Po zawieszeniu butów na kołku Smolarek zajął się trenowanie młodzieży, którą to funkcję w 2014 roku pełnił w Feyenoordzie Rotterdam. To zajęcie go nie porwało i zrezygnował z niego po krótkim czasie. Obecnie jest prezesem zarządu Polskiego Związku Piłkarzy. Warto wspomnieć, że jako zawodnik trzykrotnie był wybierany Piłkarzem Roku w plebiscycie tygodnika "Piłka Nożna" (2005, 2006, 2007). Jako pierwszy dostąpił tego zaszczytu trzy razy z rzędu.

Ebi, jeszcze raz dzięki za grę w Jadze! Cieszymy się, że mogliśmy Cię mieć w naszej drużynie!