22 03.20 01:29
Nowszy wpis Starszy wpis

Wasz wywiad z Bodvarem Bodvarssonem

Czas na kolejny "Wasz wywiad". Tym razem przepytaliście Bodvara Bodvarssona. Islandczyk jest kolejnym zawodnikiem, po Dejanie Iljewie, Damianie Węglarzu, Bogdanie Tiru oraz Arielu Borysiuku, który odpowiedział na wasze pytania. Zachęcamy do lektury rozmowy.

Jak możesz podsumować czas spędzony w Białymstoku? Czy jesteś z niego zadowolony?
Oczywiście, że jestem zadowolony. Dobrze czuję się w Białymstoku, a także w Jagiellonii. Codziennie spotykam fantastycznych ludzi, zarówno w mieście jak i klubie. Jedyne, czego mi brakuje to trofeum. Pół roku po moim przyjściu zabrakło nam niewiele do mistrzostwa. W maju ubiegłego roku pechowo przegraliśmy w finale rozgrywek o Puchar Polski. Szkoda, że dwa razy kończyliśmy na drugich miejscach. Niemniej nie mam powodów do narzekania.

Czy są duże różnice w kulturze polskiej i islandzkiej?
Szczerze powiedziawszy nie ma ich zbyt wielu. Na Islandii mieszka i pracuje ponad 30 tysięcy Polaków, co stanowi około 10 procent całej populacji. Jesteście drugą narodowością po Islandczykach, więc siłą rzeczy nasze kultury się przenikają. Największą trudnością jest język, wy macie problemy z nauką mowy islandzkiej, natomiast ja nadal mam problemy z porozumiewaniem się po polsku.

Jaka była twoja pierwsza reakcja na ofertę z Jagiellonii?
Szczerze powiedziawszy nic o klubie, ani o mieście nie wiedziałem. Zacząłem zatem śledzić w internecie, jakie są wyniki Jagiellonii, co to za klub. Kiedy dowiedziałem się, że drużyna ma duże aspiracje, gra na pięknym stadionie i może liczyć na tak duże wsparcie kibiców stwierdziłem, że chcę tam iść. Miałem inne oferty z Europy Wschodniej, ale wyraźnie powiedziałem w moim macierzystym klubie, że interesuje mnie tylko Jaga.

Twój ulubiony klub zagraniczny to…?
Od dziecka kibicowałem i nadal kibicuję Barcelonie oraz Chelsea Londyn.


Najlepszy kolega w szatni?

Wydaje mi się, że mam dobre relacje z wszystkimi zawodnikami. Jeżeli jednak miałbym wskazać tego najlepszego, to chyba Jesus Imaz. Świetny piłkarz, a poza boiskiem również znakomity człowiek. Zawsze uśmiechnięty, chętny do pomocy.

Największe piłkarskie marzenie?
Chciałbym kiedyś pojechać z reprezentacją Islandii na duży turniej, jak Mistrzostwa Europy, albo mundial.

Dlaczego śpisz tak długo?
Ja absolutnie nie jestem śpiochem. Raz zdarzyło mi się zaspać na trening, a pech chciał, że na tych zajęciach był nasz rzecznik prasowy – Kamil i wszystko nagrał, po czym wrzucił to do sieci. Do dzisiaj mam o to pretensje!

Czy zamierzasz zostać w Jagiellonii na dłużej?
Ciągle obowiązuje mnie umowa z Jagą przez najbliższe półtora roku. Odpowiadając na to pytanie, owszem, trochę jeszcze tutaj pogram.

Jak z twoim językiem polskim?
Nie mam większych problemów ze zrozumieniem tego, co ktoś do mnie mówi. Wyłapania sensu zdania. Kiedy trener Mamrot mówił nam o założeniach lub podsumowywał poprzednie spotkania nie musiałem prosić o tłumaczenie. Problemy zaczynają się, kiedy ja mam coś powiedzieć. Jestem w stanie stworzyć proste zdanie, składając je z pojedynczych wyrazów. Mam wrażenie, że mówię jak małe dziecko.


Co możesz powiedzieć o samym Białymstoku? Dobrze Ci się u nas żyje?

Bardzo dobrze! To spokojne i ładne miasto, szczególnie latem. Jest tutaj sporo zielonych terenów, idealnych do spacerów. Jest to nie tylko moja opinia, ale również tych, którzy mnie odwiedzają.

Czy rozumiesz język polski?
Nie mam problemów ze zrozumieniem języka polskiego. Problem pojawia się, kiedy ktoś mówi do mnie bardzo szybko. Wydaje mi się jednak, że w ciągu ostatnich dwóch lat zrobiłem spory postęp.

Jak wygląda sytuacja z twoim legendarnym zakładem o pierwszego „islandzkiego” gola w Polsce?
Ciągle pozostaje nierozstrzygnięty. Już wydawało mi się, że go wygram, ale w meczu z Arką Gdynia sędzia przyznał trafienie zawodnikowi drużyny przeciwnej. Mam nadzieję, że zaraz po naszym powrocie do gry uda mi się zdobyć bramkę, a przez to wygrać ten osławiony zakład.

Czy uważasz, że znajdujesz się obecnie bliżej gry w narodowej reprezentacji Islandii?
Przede wszystkim muszę ciężko pracować i być cierpliwym. W Islandii gra dwóch bardzo dobrych lewych obrońców. Na pewno nie mam łatwo w kontekście walki o wyjściowy skład, ale nie składam broni i dalej walczę o swoje.


Jak zareagowałeś, kiedy otrzymałeś powołanie do reprezentacji Islandii na mecz z Rumunią?

Oczywiście była radość, chociaż mówimy tylko o szerokiej kadrze. Myślę, że ostatecznie nie zostałbym powołany z powodu kontuzji, z którą ostatnią się zmagałem. Mimo tego moja obecność na tej liście napawa mnie dumą, a jednocześnie cieszy. To pokazuje, że trener liczy na mnie i stale obserwuje moje postępy.

Jak spędzasz czas podczas kwarantanny?
Klub zorganizował nam rowerki stacjonarne, dzięki czemu mogę sobie urozmaicać trening. Przed rozpoczęciem kwarantanny wszyscy otrzymaliśmy bardzo dokładne rozpiski od naszego trenera odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne. Codziennie biegam, a poza tym dzwonię do rodziny i znajomych na Islandii, gdzie podobnie jak w Polsce zmagamy się z koronawirusem.

Czy na Islandii spotkałeś wielu Polaków?
Jak już wspomniałem, w mojej ojczyźnie jest wielu Polaków i trudno byłoby ich nie spotkać. Jako ciekawostkę mogę podać fakt, że w Hafnarfjardurze pracuje jedna Polka. Czasami odwiedzam biuro, kiedy jestem w Rejkiawiku i trochę sobie pogadamy po polsku. Oczywiście na tyle, na ile pozwala mi znajomość waszej mowy (śmiech).

Jesteś bardzo podobny do Dawida Szymonowicza. Czy kiedykolwiek ktoś Was pomylił?
Nigdy się z tym nie spotkałem. Niemniej Dawid to bardzo fajny kolega i cieszę się, że jest z nami w szatni.

Czy to prawda, że jesteś fanem muzyki trance i Armina van Buurena?
Zgadza się. Trance to jeden z moich ulubionych gatunków muzycznych. Szczególnie uwielbiam w wolnych chwilach słuchać kawałków z Tommorowland.

Jaki jest sekret ostatnich wyśmienitych wyników reprezentacji Islandii?
Myślę, że składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim wszyscy zawodnicy podążają w tym samym kierunku. Nie ma grupek, na kadrze jest jedna drużyna. Wynika to po części z tego, że trzon zespołu zna się od kilku lat, ponieważ ci sami zawodnicy grali razem najpierw w kadrze U-19, potem w młodzieżówce. Znają się doskonale, nie mają przed sobą sekretów, są przyjaciółmi poza boiskiem, a to w piłce nożnej i budowaniu drużyny jest bardzo ważne.

Gdzie chciałbyś grać w przyszłości?
Szczerze powiedziawszy nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Obecnie jestem zawodnikiem Jagiellonii i chcę tutaj się rozwijać. Jednego jestem pewien, chciałbym zakończyć karierę na Islandii, ale zanim to nastąpi z pewnością upłynie jeszcze sporo czasu.

Twoje ulubione danie polski i islandzkie?
Z polskiej kuchni najbardziej lubię pierogi. Są po prostu fantastyczne. Co do kuchni islandzkiej to… nie bardzo za nią przepadam. Nie lubię naszych tradycyjnych potraw. Jeżeli jednak mam już cokolwiek wskazać, to niech to będzie zupa mięsna.

Gdybyś mógł wybrać, które trofeum chciałbyś zdobyć – mistrza Islandii z Hafnarfjardurem, czy mistrza Polski z Jagiellonią?
Mistrzem Islandii już byłem. Jako nastolatek wskoczyłem do składu mojej macierzystej drużyny i z nią sięgnąłem po tytuł w lidze islandzkiej. Natomiast zdaję sobie sprawę, że poziom polskiej ligi jest znacznie wyższy. Dlatego bez dłuższego zastanowienia wskażę na mistrza Polski z Jagiellonią.

Co sądzisz o Bartku Wdowiku, z którym rywalizujesz o miejsce na lewej obronie?
To młody, bardzo perspektywiczny zawodnik. Dużo pracuje, ma wysokie umiejętności. Ma spore możliwości do gry w ofensywie. Podobnie jak inni nasi młodzi piłkarze wnosi sporo jakości do drużyny. Co prawda na razie nie rozmawiamy ze sobą zbyt często, ponieważ Bartek nie mówi za dużo po angielsku. Niemniej jestem przekonany, że w przyszłości będzie stanowił o sile Jagiellonii.