24 03.20 12:38
Nowszy wpis Starszy wpis

Był taki mecz: Jagiellonia Białystok – Szombierki Bytom 1:0

Kontynuujemy naszą podróż przez dzieje Jagiellonii Białystok. Tym razem zatrzymujemy się w roku 1987, a konkretniej w sierpniu. Właśnie wtedy piłkarze naszego klubu rozegrali pamiętny mecz z Szombierkami Bytom, który był pierwszą wygraną białostoczan na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Jak doszło do tego zwycięstwa? Jak wyglądały pierwsze tygodnie Jagi w elicie? Odpowiedzi na te pytania, ale nie tylko, w tekście. Zapraszamy do lektury.

Sezon 1987/1988 był pierwszym, który Jagiellonia Białystok rozegrała na poziomie dzisiejszej Ekstraklasy, ówczesnej I ligi. Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce Jagiellończycy uzyskali w sezonie 1986/1987 pod wodzą ś.p. trenera Janusza Wójcika. Późniejszy selekcjoner reprezentacji Polski pracował w Białymstoku przez ponad rok, prowadząc Jagę do historycznego awansu oraz sprawując pieczę na Podlasianami już w samej I lidze. Za pierwszoligowe wyniki zespołu odpowiadał jednak tylko do 10. kolejki, bowiem ze względu na słaby początek sezonu podał się do dymisji. Wracając do spraw stricte sportowych, to wspomnianą promocję na piłkarskie salony w Polsce Jagiellończycy uzyskali w bardzo przekonujący sposób, wygrywając grupę wschodnią II ligi ze znaczą, bo wynoszącą aż 15 punktów, przewagą. Tamten sezon, 1986/1987, szerzej opisywaliśmy w jednym z poprzednich „Był taki mecz”, gwoli przypomnienia. Tymczasem skupmy się na sednie niniejszego tekstu, którym jest pierwszy w historii Jagiellonii wygrany mecz na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Zacznijmy od samego początku.

Swoje zmagania w rozgrywkach I ligi białostoczanie rozpoczęli remisowym, domowym meczem z Widzewem Łódź. Więcej o premierowym w wykonaniu Jagi meczu podczas tamtej kampanii, który był jednocześnie debiutem Żółto-Czerwonych na boiskach piłkarskiej elity w Polsce, możecie przeczytać w poprzednim wydaniu naszego cyklu, do czego serdecznie zachęcamy. Na potrzeby niniejszego tekstu wystarczy natomiast, że przypomnimy sobie wynik (1:1 po golu Jarosława Michalewicza) oraz zainteresowanie, jakim cieszyło się to spotkanie. Na stadionie zjawiło się wówczas około 40 tysięcy ludzi, nie tylko z Białegostoku ale i z całej północno-wschodniej Polski. Nie był to odosobniony przypadek, co pokazały kolejne mecze. Na każdy z nich przychodziła porównywalna liczba widzów co na premierowe starcie w ramach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. To pokazuje skale zainteresowania Jagiellonią w tamtym czasie. Wracając do samych wyników sportowych, to w naszej opowieści jesteśmy na początku sierpnia 1987 roku, na starcie sezonu 87/88. Jagiellonia jest po swoim debiutanckim meczu na poziomie I ligi (obecna Ekstraklasa), w którym 1:1 zremisowała z Widzewem Łódź. Ten wynik zapewnił białostoczanom jeden punkt, który mogli sobie dopisać do dorobku.

Tu zatrzymajmy się na chwile i przyjrzyjmy sposobowi przyznawania punktów w tamtym okresie. Nie wyglądał on tak jak obecnie. Jedynym podobieństwem było to, że za remis przyznawano jeden punkt. Reszta różniła się diametralnie. Za zwycięstwo odniesione stosunkiem trzech lub więcej goli oznaczało trzy „oczka” dla wygranych, natomiast wiktoria w mniejszym stosunku bramkowym to dwa punkty. Analogicznie sytuacja wyglądała w przypadku porażek. Za przegraną stosunkiem trzech lub więcej goli pokonany karany był nie tylko zerowym dorobkiem punktowym, ale także jednym ujemnym punktem. W przypadku, gdy zespół uległ rywalom w mniejszych proporcjach bramek, otrzymywał po prostu zero „oczek”.

Skoro meandry tamtego systemu punktowego mamy wyjaśnione, możemy wrócić do zmagań ligowych. Po remisie z Widzewem przyszła trudniejsza seria trzech porażek z rzędu. Były to spotkania w kolejkach numer dwa, trzy i cztery. Rywalami były kolejno zespoły GKS-u Katowice, Lechii Gdańsk i Lecha Poznań. W każdym z tych spotkań białostoczanie przegrywali minimalnie, bowiem zawsze tylko jedną bramkę. Odnoszone przez nich rezultaty to odpowiednio 0:1, 1:2 i 0:1. Ową jedyną bramkę w tych trzech meczach zdobył Jerzy Leszczyk w 20 minucie domowego starcia z gdańszczanami. Wszystkie wyżej wymienione mecze łączyło jedno – całkiem dobry styl Jagiellonii. Białostoczanie tworzyli sobie okazje, potrafili nawiązywać równorzędną walkę i stawiać czoła bardziej rozpoznawalnym przeciwnikom, ale jednak na koniec zawsze brakowało postawienia przysłowiowej „kropki nad i”. Tu warto również zaznaczyć, że dobra postawa graczy z Białegostoku był również o tyle zaskakująca, że Jaga w tamtym sezonie była absolutnym debiutantem. Oznacza to, że nie był to zespół, który do elity wracał po dłuższej lub krótszej absencji. Była to drużyna, która w tak wysokie progi dostała się po raz pierwszy w swoich dziejach. Każda z ekip, które wtedy mierzyły się z naszymi piłkarzami na boisku była pod każdym względem o wiele bardziej doświadczona i obyta, co na szczęście nie przeszkadzało zawodnikom trenera Wójcika w podjęciu rękawicy. Jagiellończycy próbowali i próbowali, ale niestety, jak można zauważyć, zawsze do zwycięstwa było blisko, ale też i zawsze czegoś brakowało. Na szczęście przyszedł wreszcie mecz w ramach piątej kolejki zmagań, który przyniósł Jagiellończykom pierwszy komplet punktów.

29 sierpnia 1987 roku, stadion w Białymstoku. Na trybunach zgromadzone około 25 tysięcy ludzi, którzy przyszli oglądać mecz Jagiellonii z Szombierkami Bytom. Wszystkich, którzy pojawili się wtedy na obiekcie Jagi, solidaryzowało jedno pragnienie, którym była chęć zobaczenia ich ulubieńców wreszcie w roli zwycięzców. Wcześniej było tego celu blisko, ale nigdy się nie udawało. Niemniej nikt nie tracił nadziei, chociaż zadanie było trudne, chociażby ze względu na drużynę przeciwną. Rywale byli zespołem co najmniej równorzędnym, ale z pewnością o wiele bardziej doświadczonym jeżeli chodzi o rywalizacje na poziomie I ligi. Ostatecznie w tamtym sezonie finiszowali bytomianie na siódmej lokacie w tabeli, o jedną pozycję wyżej od Jagiellonii, co również pokazuje z kim mierzyli się wtedy białostoczanie. Niemniej nasi gracze nie wyszli na ten mecz przestraszeni bądź nastawieni defensywnie. Od początku chcieli kontrolować grę, tworzyć sytuacje w ofensywie, być przy piłce i narzucić tempo rozgrywania akcji swoim rywalom. Mówiąc krótko, chcieli grać swoją piłkę. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, mimo wielu okazji. Tu należy oddać gościom, że również kilkukrotnie mogli wyjść na prowadzenie, jednak w bramce świetnie, jak zwykle zresztą, spisywał się legendarny Mirosław Sowiński. Zatem na drugą połowę obie ekipy wychodziły nastawione na strzelenie wreszcie upragnionego gola, który pozwoliłby grać z nieco większym luzem. Wreszcie owa bramka padła. Ku uciesze publiczności był to gol dla Jagi, ale po kolei. 10 minut od wznowienia gry, akcja Jagiellonii. Nieprzepisowa interwencja jednego z zawodników gości w ich polu karnym i sędzia nie ma wątpliwości – rzut karny dla Jagiellonii. Piłkę na 11 metrze ustawia Jacek Bayer. Nasz napastnik bierze rozbieg, głęboki wdech i po usłyszeniu gwizdka rusza do stojącej futbolówki. Uderza ją pewnie, mocno i pokonuje golkipera gości. Mamy 57 minutę gry. Wszystkie ręce na stadionie wędrują w górę w geście triumfu, a sam bohater zdaje się być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Chociaż pewnie jeszcze bardziej szczęśliwy, jak zresztą cały zespół i wszyscy kibice, był pewnie po ostatnim gwizdku rozjemcy tamtego starcia. Otóż, jak się okazało, gol Jacka Bayera był jedynym w tamtym meczu. Była to bramka na wagę dwóch punktów oraz pierwszego, historycznego zwycięstwa Jagiellonii w I lidze.

Jak sezon potoczył się dalej? Więcej na ten temat będziecie mogli przeczytać już za tydzień, w kolejnym wydaniu „Był taki mecz”. Na ten moment możemy zdradzić jedynie, że wygrana nad Szombierkami była początkiem serii zwycięstw, a Jaga coraz śmielej zaczęła czuć się na piłkarskich salonach w Polsce.

5. kolejka sezonu 1987/1988 polskiej I ligi (obecna Ekstraklasa):

Jagiellonia Białystok – Szombierki Bytom 1:0 (0:0), 29 sierpnia 1987r.

Sędzia: Władysław Dąbrowski (Warszawa).

Widzów na stadionie: około 25 tysięcy.

Gol: Jacek Bayer 57` z rzutu karnego (1:0).

Skład Jagiellonii Białystok: Mirosław Sowiński - Jarosław Bartnowski, Mariusz Lisowski, Andrzej Kulesza (46’ Andrzej Romaniuk), Antoni Cylwik - Dariusz Czykier, Henryk Mojsa, Dariusz Bayer - Jerzy Leszczyk, Jacek Bayer (77’ Andrzej Ambrożej), Jarosław Michalewicz.

Skład Szombierek Bytom: Karpiuk - Padlikowski, Książek, Gruszka, Mirek (55. Okorski) - Skiba, Szewczyk, Lissek, Krauze - Cygan, Urbacz.