26 03.20 17:47
Nowszy wpis Starszy wpis

Grali w Jadze: Tomasz Bandrowski

O bohaterze dzisiejszego tekstu można wiele powiedzieć. Występował w Bundeslidze, z Lechem grał w Pucharze UEFA. Mistrz Polski, zdobywca Pucharu i Superpucharu Polski, reprezentant kraju, ale także piłkarz, który miał pecha do kontuzji. Przed państwem Tomasz Bandrowski.

Tomasz Bandrowski to urodzony 18 września 1984 roku w śląskich Pyskowicach polski były piłkarz, występujący w trakcie kariery zawodniczej na pozycjach środkowego bądź defensywnego pomocnika. Tomasz wychowywał się w niewielkiej wsi Pawłowiczki, położonej w województwie opolskim, powiat kędzierzyńsko-koźelski. 35-letni obecnie były zawodnik swoją przygodę z piłką nożną rozpoczynał w lokalnym zespole LKS Zryw Pawłowiczki, w którym trenował w początkowych latach. Jego talent został szybko dostrzeżony przez wysłanników silniejszych klubów, którzy rekomendowali swoim przełożonym zakontraktowanie obiecującego gracza. Ostatecznie wyścig o usługi młodego zawodnika wygrał śląski zespół Gwarka Zabrze. W akademii tego klubu Bandrowski szkolił się w kolejnych latach, aż do 2003 roku. Wtedy, w wieku 18 lat, zwrócił na siebie uwagę zagranicznych zespołów swoją dobrą postawą i występami w kolejnych kategoriach juniorskich zabrzan. Do transferu próbowały go przekonać różne kluby, ale ta sztuka udała się ostatecznie niemieckiemu Energie Cottbus, występującemu wówczas na boiskach 2. Bundesligi. Tym samym na początku lipca 2003 roku Tomasz Bandrowski, mając na karku niespełna 19 lat, zdecydował się na drugą w swoim piłkarski życiu przeprowadzkę. Tym razem była to jednak o wiele dalsza przeprowadzka, bowiem zamienił Śląsk i Zabrze, na wschodnie Niemcy i Cottbus.

W drugim największym mieście Brandenburgii młody Polak zjawił się, jak wspominaliśmy, na początku lipca 2003 roku. Od początku niemieckiego etapu swojej kariery Tomek trenował z pierwszym zespołem Energie. Był bardzo chwalony przez trenerów, ale potrzebował mimo wszystko czasu na zaadaptowanie się do nowych warunków. Zatem przez pierwsze pół roku jedynie trenował i musiał cierpliwie czekać na swoją szansę, która nadeszła już po nowym roku. Pierwszy raz w kadrze meczowej klubu z Cottbus mierzący 177 cm zawodnik znalazł się w pierwszym po przerwie zimowej meczu Energie. Miało to miejsce 1 lutego 2004 roku w meczu 18. kolejki 2.Bundesligi, w którym rywalem zespołu Bandrowskiego był Eintracht Trier (porażka 0:2). W tamtym spotkaniu pochodzący z województwa opolskiego gracz nie zagrał, ale w kolejnych meczach również znajdował się na ławce rezerwowych. Przełomem okazało się domowe starcie z 1.FC Nurnberg, rozgrywane w ramach serii gier numer 21. Zakończyło się ono wprawdzie dla Energie porażką 1:3, ale sam Tomek mógł mieć powody do szczęścia. Na boisku spędził 20 minut, zmieniając w 70. minucie Timo Rosta. Zagrał solidnie i z pewnością zapunktował w oczach trenera Cottbus. Tu warto zaznaczyć, że o skali zaufania, jaki obdarzono Bandrowskiego może świadczyć fakt, że w tamtym momencie Energie było trzecie w tabeli i było jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu. Mimo takiej presji trener Eduard Geyer zdecydował się jednak posłać w bój młokosa, który nie zawiódł jego oczekiwań. Ciekawostką jest fakt, że w tamtym spotkaniu wystąpił jeszcze jeden Polak, z tymże po drugiej stronie barykady. Barw klubu z Norymbergi bronił 27-letni wówczas Jacek Krzynówek, który w tamtym starciu popisał się również asystą przy drugiej bramce Marka Mintala. Wracając do samego bohatera tekstu, to od tamtej pory był w orbicie zainteresowań szkoleniowca Geyera, który do końca sezonu dał mu jeszcze jedną szansę na zaprezentowanie umiejętności. Miało to miejsce w przegranym 0:2 meczu 33. kolejki z SpVgg Unterhaching, w którym Bandrowski na boisku spędził pełne 90 minut. Tym samym swój pierwszy sezon w nowym klubie, będący jednocześnie pierwszym sezonem w Niemczech i pierwszym w seniorskiej karierze, Tomek zamknął z bilansem dwóch spotkań, w tym jednego w podstawowym składzie, oraz łącznej liczby dziewięciu razy, kiedy był obecny w kadrze meczowej. Całkiem obiecujący początek, a jak było dalej?

Sezon 2004/2005 to dalsze mozolne przebijanie się do pierwszego składu, dodatkowo sporo spotkań w rezerwach Energie, które rywalizowały wtedy w NOFV-Oberliga Nord, czyli na czwartym poziomie. W barwach "jedynki' zaliczył w tamtej kampanii dwa mecze w 2.Bundeslidze (oba w pełnym wymiarze czasowym) oraz 21 spotkań w rezerwach, w których nawet strzelił gola. Na swoją pierwszą bramkę w pierwszym zespole Energie nigdy się nie doczekał, ale za to zaliczył asystę. Miało to miejsce w sezonie 2005/2006, który dla Bandrowskiego był najlepszym pod względem zarówno formy jak i liczby występów. To właśnie w trakcie tamtej kampanii stał się piłkarzem pierwszego składu, w którym rozegrał 21 spotkań, w aż 18 będąc zawodnikiem wyjściowej jedenastki. Wspomnianą asystę zanotował w przegranym 1:2 domowym meczu trzeciej kolejki z SC Paderborn, kiedy po jego podaniu honorową bramkę zdobył Lars Jungnickel. Wracając do samego sezonu 2005/2006 to może Tomek nie notował za wielu liczb, ale też nie taka była rola. Miał być swoistym generałem w środku pola i takowym był. Jego forma w znacznym stopniu przyczyniła się do tego, że na koniec tamtej kampanii całe Cottbus mogło cieszyć się z awansu. Na promocję pozwoliło zajęcie trzeciego miejsca w ligowej stawce, za plecami VfL Bochum i Alemanii Aachen. Tym samym mamy początek sezonu 2006/2007 i Tomka Bandrowskiego przed swoim premierowym sezonem na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech. Jego bilans z tamtego sezonu to 21-krotna obecność w kadrze meczowej i 12 spotkań rozegranych, z czego cztery razy jako członek pierwszej jedenastki. Swój debiut zaliczył w wygranym 2:0 domowym meczu 4. kolejki z FSV Mainz, kiedy rozegrał 21 minut. Z kolei swój ostatni mecz w 1.Bundeslidze zanotował w przegranym (0:3), domowym starciu z Bayernem Monachium, w którym rozegrał pełne zawody.

Czy to zatem oznacza, że Energie po sezonie 2006/2007 spadła z 1.Bundesligi? Nie, gracze ze wschodnich Niemiec zajęli całkiem wysokie, jak na swoje możliwości, 13 miejsce. Co zatem stało się z Tomkiem? Przestał być brany pod uwagę przy ustalaniu kadry meczowej pierwszego zespołu. Jesienią sezonu 2007/2008 grał jedynie w rezerwach (14 występów gol i dwie asysty), wyjąwszy jeden, 60-cio minutowy występ w Pucharze Niemiec. W związku z taką sytuacją trzeba było myśleć nad znalezieniem rozwiązania. Takim okazał się być pierwszy w karierze seniorskiej Polaka transfer. Bandrowski opuszczał Brandenburgię po czterech i pół roku w ramach transferu czasowego. Wiosnę 2008 roku miał spędzić na płatnym wypożyczeniu w ojczyźnie, a konkretniej w występującym na poziomie Ekstraklasy zespole Lecha Poznań.

W stolicy Wielkopolski Bandrowski zjawił się w styczniu 2008 roku. Jak pisaliśmy, początkowo miało to być jedynie półroczne wypożyczenie, ale Polak zaprezentował się z na tyle dobrej strony, że działacze "Kolejorza" zdecydowali się wykupić go z Energie i podpisać z nim stały kontrakt. Czym konkretnie ich przekonał? 13 rozegranych spotkań na 13 możliwych, w tym aż 12 w podstawowym składzie, a to wszystko okraszone golem i asystą. Lech zajął w tamtym sezonie czwarte miejsce, co jak się okazało wystarczyło do startu w eliminacjach europejskich pucharów, konretnie Pucharu UEFA. Zatem w naszej opowieści jesteśmy na starcie sezonu 2008/2009. Tomasz Bandrowski został właśnie wykupiony przez Lecha Poznań z Energie Cottbus i razem z kolegami przygotowuje się do rozpoczynającej się kampanii, podczas której poznaniacy będą rywalizować na trzech frontach - Ekstraklasa, Puchar Polski, Puchar UEFA. Omówienie tamtej kampanii przeprowadźmy może po kolei. W Ekstraklasie Bandrowski rozegrał 28 na 30 możliwych spotkań, w których strzelił gola i zanotował trzy asysty. Lech w tamtych rozgrywkach zajął trzecie miejsce. Jeżeli chodzi o Puchar Polski, to tutaj piłkarze ze stolicy Wielkopolski dotarli aż do finału, który wygrali 1:0 z Ruchem Chorzów. Bandrowski rozegrał komplet spotkań, a w półfinale zanotował asystę. Równie dobrze zaprezentowali się poznaniacy w Pucharze UEFA, gdzie awansowali do fazy grupowej, w której mierzyli się z AS Nancy, CSKA Moskwa, Deportivo La Coruna i Feyenoord Rotterdam. Udało im się zająć trzecie miejsce w grupie i awansować do fazy pucharowej, w której odpadli po dwumeczu z Udinese Calcio. Ponownie, Tomek rozegrał komplet spotkań w tamtych rozgrywkach. Nic więc dziwnego, że w obliczu takiej dyspozycji urodzony w Pyskowicach piłkarz był stałym gościem na zgrupowaniach pierwszej reprezentacji.

Może teraz krótko o reprezentacyjnej karierze bohatera niniejszego tekstu. Tomasz Bandrowski w kadrze Polski zadebiutował 6 września 2009 roku w remisowym (1:1) meczu ze Słowenią, rozgrywanym w ramach grupy C eliminacji do Mistrzostw Świata. Spędził wtedy na boisku 45 minut, zmieniając w połowie Rafała Murawskiego. Ogółem Bandrowski w Biało-Czerwonych barwach wystąpił dziewięć razy, nie strzelając gola ani nie notując asysty. Po raz ostatni z orłem na piersi mogliśmy go podziwiać we wrześniu 2010 roku, w meczu towarzyskim z Ukrainą (1:1), kiedy na murawie przebywał przez 45 minut, schodząc po pierwszej połowie (zmienił go Adam Matuszczyk).

Wróćmy do kariery klubowej byłego reprezentanta Polski. Zakończyliśmy na sezonie 2008/2009, w którym Tomek sięgnął z Lechem po pierwsze w swojej karierze trofeum, jaki był Puchar Polski. Kolejna kampania była jeszcze bardziej udana. Mówimy o sezonie 2009/2010, w którym 25 spotkań w Ekstraklasie, rywalizował w eliminacjach Ligi Europy oraz grał w meczu Superpuchar. Po tamtej kampanii do swojej gabloty mógł dorzucić kolejne dwa trofea, bowiem został mistrze Polski oraz zdobył Superpuchar. Niestety, Tomek jest jednym z tych piłkarzy, którym na drodze stanęła kontuzja i to dosyć poważna. W sezonie 2010/2011 zdołał wystąpić w czterech meczach Ekstraklasy, kwalifikacjach do Ligi Mistrzów i Ligi Europy oraz jednym spotkaniu Pucharu Polski. Zmagał się z wieloma drobniejszymi urazami, do których doszły poważne problemy z biodrem, które wyłączyły go z gry na prawie rok (od marca 2011 do stycznia 2012). W tym czasie wygasł mu kontrakt z Lechem i trzeba było szukać nowego pracowadcy. Takowego znalazł na wschodzie Polski, a okazała się nim Jagiellonia Białystok, z którą parafował umowę w styczniu 2012 roku.

Na Podlasiu spędził Bandrowski dwa i pół roku, od stycznia 2012 do czerwca 2014. W tym czasie wystąpił łącznie w 42 spotkaniach Jagi na wszystkich frontach (Ekstraklasa i Puchar Polski). Swój debiut zaliczył w spotkaniu 19. kolejki sezonu 2011/2012, kiedy spędził 90 minut na boisku w Krakowie, gdzie Jagiellonia zremisowała 0:0 z miejscową Cracovią. Ogółem wiosna 2012 roku była dla niego bardzo udana, ponieważ od meczu w stolicy Małopolski nie opuścił ani jednego spotkania, rozgrywając 992 minuty. Kolejna kampania, 2012/2013, to w jego wykonaniu 17 spotkań w Ekstraklasie, z czego 12 w pierwszym składzie, oraz cztery w Pucharze Polski, z czego trzy w pierwszym składzie. Białostoczanie w tamtym sezonie zajęli 10. miejsce w tabeli z dorobkiem 37 punktów, a sam Bandrowski miał prawo czuć się rozczarowany. Grał nieźle, ale z pewnością nie pokazywał pełni swoich umiejętności. Duży wpływ na to, miała na pewno wspomniana kontuzja. Ze względu na wahania formy oraz słabszą dyspozycje sezon 2013/2014 okazał się dla Tomka ostatnim w Jagiellonii i zarazem ostatnim w karierze. Wystąpił podczas niego w ośmiu meczach Ekstraklasy w żółto-czerownych barwach, do których dorzucił jeden występ w Pucharze Polski. Swój ostatni mecz na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce rozegrał 8 listopada 2014 roku. Było to domowe, remisowe spotkanie z Zawiszą Bydgoszcz (1:1), w którym Bandrowski na boisku przebywał przez 14 minut. Jeżeli zaś chodzi o jego ostatni mecz w Jadze oraz w całej karierze, to było to również starcie z bydgoskim Zawiszą, tyleże tym razem rozrgywane w ramach pierwszego meczu półfinału Pucharu Polski. Jaga tamto spotkanie przegrała 0:2, a Tomek na boisku przebywał do 55. minuty, kiedy zmienił go Adam Dźwigała. Jak wspomnieliśmy okazało się to być jego ostatnie spotkanie w Jagiellonii oraz ostatnie podczas profesjonalnej kariery piłkarskiej. Latem 2014 roku jego kontrakt z "Dumą Podlasia" wygasł, a wobec braku odpowiednich opcji oraz, przede wszystkim, wracających i wciąż doskwierających problemów zdrowotnych Bandrowski zdecydował się w wieku 29 lat zakończyć karierę.

Tomek, jeszcze raz dziękujemy Ci za grę w Jadze! Dobrze było móc Cię oglądać w barwach naszego klubu!