11 05.20 14:58
Nowszy wpis Starszy wpis

Grali w Jadze: Nemanja Mitrović

Mistrzostwo i wicemistrzostwo Słowenii, wicemistrzostwo Polski, finał Pucharu Polski, pobyt w akademii słynnego Interu Mediolan czy mecze w reprezentacji Słowenii. W dzisiejszym "Grali w Jadze" na tapet bierzemy karierę zawodnika, który Białystok opuścił niedawno, bo latem minionego roku. Przed Państwem Nemanja Mitrović.

Nemanja Mitrović to urodzony 15 października 1992 roku w Lublanie słoweński piłkarz, występujący na pozycji środkowego obrońcy. Swoją przygodę z futbolem rozpoczynał w zespole z niewielkiego miasta Kamnik, położonego około 20 kilometrów na północ od stolicy kraju. Tam szkolił się w sztuce piłkarstwa do 2001 roku, po czym zmienił akademię i zasilił młodzieżowy zespół NK Jarse, zlokalizowany w obszarze aglomeracji Lublana, a konkretniej w jej północno-wschodniej części. Przebywał tam do 2003 roku, po czym postanowił skorzystać z oferty przedstawionej mu przez działaczy jednego z najbardziej znanych i najstarszy zespołów na Słowenii, NK Domzale. Ten klub, mający swoją siedzibę w oddalonym od Lublany o 12 kilometrów mieście Domzale, został założony w 1921 roku. Podczas swojej blisko 100-letniej historii dwukrotnie zdobył tytuł mistrza Słowenii i raz był wicemistrzem. Dodatkowo wielokrotnie reprezentował Słowenię w międzynarodowych rozgrywkach klubowych. Gołym okiem widać zatem, że Nemanja trafił do uznanej marki, nie tylko na krajowym podwórku. W Domzale spędził sześć lat, pomiędzy 2002 a 2008 rokiem, przechodząc przez kolejne szczeble hierachii młodzieżowej piłki. Już wtedy kolejni jego trenerzy dostrzegali i doceniali jego talent. Wysoki, mierzący 193 cm stoper z pewnością mógł wzbudzać postrach samą swoją posturą wśród próbujących sforsować szyki obronne jego zespołu. Ponadto wyróżniał się bardzo dobrym zmysłem czytania gry, umiał się odpowiednio ustawić. Te cechy rozwinęły się u Mitrovicia jeszcze później, dzięki pobytowi we Włoszech, ale o tym za chwilę. Od zawsze grał bardzo odpowiedzialnie taktycznie, pilnował formacji i stosował się do poleceń trenerów. Do tego dokładał również dyscyplinę także poza boiskiem - ciężko pracował na treningach, zawsze realizując wytyczne szkoleniowców. Prowadził bardzo sportowy tryb życia, pilnował diety. To w pełni profesjonalne podejście do futbolu pozwoliło mu zajść naprawdę wysoko. Ale po kolei, teraz wróćmy do opowieści o jego klubowej karierze.

Mamy 2008 rok. Nemanja Mitrović po raz kolejny zmienia akademię klubową, tym razem jednak wyjeżdżając daleko poza obszar metropolitarny Lublany. Przenosi się bowiem do położonego nad Morzem Adriatyckim miasta portowego Koper. Co ciekawe w tym liczącym niespełna 25 tysięcy mieszkańców mieście jako urzędowych używa się nie jednego, a dwóch języków - słoweńskiego i włoskiego. Dzieje się tak ze względu na obecność znacznej mniejszości włoskiej w miasteczku. Taki stan rzeczy okazał się być nie bez znaczenia dla bohatera tego tekstu, ponieważ zyskał on swoiste przetarcie przed wyjazdem na Półwysep Apeniński. Zanim jednak do tego dochoszło przez rok uczęszczał do klubowej akademii FC Koper. Jest to klub równie znany, utytułowany i wiekowy jak NK Domzale - założony w 1920 roku, mistrz Słowenii z sezonu 2009/2010 i czterokrotny zdobywca Pucharu Słowenii. Oczywiście również wielokrotny reprezentant swojego kraju na arenie międzynarodowej, ale także dom dla wielu znanych w świecie piłkarzy. Z tego zlokalizowanego w portowym mieście ośrodka futbolowego w świat wyruszył chociażby Zlatko Dedić. Barw FC Koper bronili również zawodnicy dobrze znani z występów w Polsce, jak Matej Pucko z Korony Kielce, Denis Popović (kiedyś Wisła Kraków), Miroslav Covilo (kiedyś Cracovia) czy zdobywca nagrody dla najlepszego zawodnika Ekstraklasy w ubiegłym sezonie Joel Valencia (kiedyś Piast Gliwice). FC Koper jest również swego rodzaju przystankiem dla wielu młodych piłkarzy ze Słowenii w podróży na zachód, w kierunku Italii. Nie inaczej był w wypadku Mitrovicia. Mający bardzo dobrze przeanalizowany rynek słoweński skautowie klubów z Serie A zarekomendowali jego zakontraktowanie swoim szefom. Wśród wielu zainteresowanych była jedna nazwa, wobec której nie sposób przejść obojętnie. Nemanja też nie potrafił i przystał na ofertę wspomnianej drużyny. Tym klubem był słynny Inter Mediolan.

Do drużyny młodzieżowej "Beneamaty" Nemanja dołączył na początku 2009 roku. Jego pobyt w mediolańskim klubie trwał rok. Dokładniej rzecz ujmując zawodnikiem młodzieżowych drużyn ówczesnego mistrza Włoch był przez półtora sezonu, ale ostatnie pół roku, wiosnę 2010 roku, spędził na wypożyczeniu w zespole Primavery innego klubu z Italii, Sassuolo. Jeżeli zaś chodzi o sam czas spędzony w "Nerazzurri" to z pewnością nie można spisać go na straty. Mógł wówczas trenować i grać z takimi piłkarzami jak jego rodacy, bramkarz Vid Belec oraz pomocnik Rene Krhin, Marko Arnautović czy Cristiano Biraghi. Miał również okazję podpatrywać treningi pierwszego zespołu, w których uczestniczyły gwiazdy tamtej ekipy, na czele z Mario Balotellim, Wesley'em Sneijderem czy Javierem Zanettim. Sami przyznacie, że już tylko będąc bacznym obserwatorem można się od takich osobistości wiele nauczyć, a co dopiero mając okazję do wspólnych treningów. Wiadomo jednak, że najważniejsza jest gra, a tej popularny "Mitro" nie miał zagwarantowanej w Interze. W związku z tym postanowiono wypożyczyć stopera do US Sassuolo. Jak wspomnielismy, tam spędził wiosenną odsłonę rozgrywek 2009/2010, notując sześć występów w zespole Primavery tego klubu oraz trzy w rozgrywkach Viareggio Cup. Jego debiut przypadł na spotkanie 19. kolejki z rówieśnikami z Parmy, przegrane 2:3. Na ogół rozegranych spotkań tylko raz musiał pogodzić się z rolą zmiennika, ale nawet wtedy na murawie spędził całą drugą połowę. Razem z kolegami uzbierali w trakcie tamtej kampanii 23 punkty, który to wynik wystarczył do zajęcia 11. miejsca w tabeli Primavera A. Po krótce może jeszcze wyjaśnijmy, że ta liga jest najwyższą możliwą dla zespołów juniorskich we Włoszech.

Po okresie spędzonym w Sassuolo urodzony w Lublanie piłkarz wrócił do Mediolanu, jednak nie zagrzał tam zbyt długo miejsca. Postanowiono o ponownej konieczności zakończenia współpracy, jednak teraz permanentnie. Mimo wszystko Nemanja nie miał powodów do rozpaczy, bowiem jego talent dostrzegli i doecnili działacze Bolognii, którzy zaproponowali mu angaż. Tym samym, po przystaniu na tę ofertę, Mitrović zaliczył poby w już siódmy klub w trakcie swojej kariery juniorskiej. W stolicy regionu Emilia-Romania słoweński defensor zjawił się w sierpniu 2010 roku, przed startem sezonu 2010/2011. Miał wówczas niespełna 18 lat. Razem z kolegami przystąpił do rozgrywek Primavera A, które okazały się dla niego niezwykle udane pod względem liczby występów. Rozegrał 17 spotkań na 26 możliwych, wszystkie zaczynając w podstawowym składzie. Swoimi występami pomógł drużynie w zajęciu 9. miejsca na koniec zmagań. Kolejny sezon był jeszcze lepszy, ponieważ przyniósł rosłemu obrońcy 20 gier na 26 możliwych (wszystkie w pierwszym składzie), oraz 6. miejsce w rozgrywkach Primavery B. Mimo dobrych rezultatów oraz niezłej formy w młodzieżowych drużynach latem 2012 roku Nemanja opuścił Bolognę, a także słoneczną Italię. Jego pobyt w tym kraju przyniósł mu z pewnością wiele cennych doświadczeń oraz rozwinął go piłkarsko. Pozwolił na nabranie jeszcze większej odpowiedzialności taktycznej, na jeszcze lepsze rozumienie gry oraz na poprawienie takich aspektów bronienia, jak chociażby ustawiane się. Pokazał mu także, że warto podchodzić do swojego zawodu profesjonalnie w każdym calu, którą to drogę w późniejszym okresie kontynuował.

Po zakończeniu swojego pobytu we Włoszech Nemanja rozpoczął poszukiwana klubu. Na bezrobociu pozostawał przez niecałe pół roku, po którym to okresie postanowił wrócić do ojczyzny. Tam związał się umową z klubem ze stolicy kraju, NK Olimpja Lublana. Miał wówczas 21 lat, więc był łakomym kąskiem na rynku transferowym. Młody, mający już dosyć spory bagaż doświadczeń, utalentowany piłkarz przyciągał uwagę zespołów z najwyższej ligi słoweńskiej. Wyścig o jego podpis wygrała właśnie Olimpja, w barwach której debiutował w seniorskiej piłce. Miało to miejsce w sezonie 2012/2013, w pierwszym spotkaniu dwumeczu Pucharu Słowenii, w którym stołeczna ekipa mierzyła się z NK Maribor. Na ten mecz, rozgrywany 27 lutego 2013 roku, Nemanja wyszedł w podstawowym składzie, na boisku przebywał przez pełny wymiar gry, ale nie pomógł kolegom, którzy ulegli 1:3. "Mitro" wystąpił także w starciu rewanżowym, zakończonym wygraną Olimpji, ale w wymiarze "zaledwie" 1:0, co w ostatecznym rozrachunku nie pozwoliło na awans do dalszej fazy zmagań. Jeżeli zaś chodzi o rozgrywki ligowe, to w pierwszy kolejkach po podpisani kontraktu musiał się pogodzić z rolą rezerwowego. Swój pierwszy występ zanotował na wyjeździe, podczas zwycięskiego 4:1 nad NK Triglav, zmieniając w 89. minucie Djordje Ivelję. W kolejnym starciu zasiadł z powrotem na ławce, ale tylko na jedno spotkanie, bowiem od kolejki 25. ominął tylko dwa spotkania, w każdym z pozostałych wychodząc w podstawowym składzie. W jednym z tych meczów zanotował również swojego premierowego gola, nie tylko w barwach NK Olimpja Lublana, ale także podczas całego seniorskiego rozdziału kariery. Było to ładne trafienie po uderzeniu głową, na 1:0, po asyście Damjana Trifkovicia, w domowym meczu 34. serii gier z NK Aluminji Kidricevo. Jego występy wydatnie pomogły kolegom w zajęciu na koniec zmagań drugiego miejsca w tabeli, co oczywiście oznaczało prawo gry w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.

Piłkarze Olimpji do rywalizacji na arenie międzynarodowej przystąpili w ramach 2. rundy kwalifikacji do Ligi Europy. Tam zmierzyli się ze słowacką MSK Zilina, którą u siebie w pierwszym meczu pokonali 3:1, ale z którą w drugim spotkaniu, rozgrywanym na terenie rywala, przegrali 0:2. Niestety taki wynik sprawił, że Słoweńcy musieli pożegnać się z europejskimi zmaganiami, a to ze względu na gola zdobytego przez Słowaków na wyjeździe. Nemanja wystąpił w obu tych spotkaniach, w pierwszym wchodząc z ławki w połowie. W tamtym momencie, w sezonie 2013/2014, sympatyczny Słoweniec był już w zupełności podstawowym piłkarzem stołecznej drużyny, o czym świadczą liczby - wspomniane dwa mecze w eliminacjach do Ligi Europy, pięć spotkań w Pucharze Słowenii oraz 24 na 36 możliwych gier w ramach Prva Liga (jedna asysta). Niestety, za dużą liczbą rozegranych spotkań nie przyszły wyniki. Olimpja w tamtym sezonie wypadła bardzo słabo, zajmując dopiero 7. miejsce z 42 punktami. Był to zatem spadek, w porównaniu do poprzedniej kampanii, aż o pięć miejsc, co w 10-zespołowiej lidze jest wynikiem dramatycznym. Nieco lepiej poszło w krajowym Pucharze, jednak tam również ekipa prowadzona przez trenera Milorada Kosanovicia musiała uznać wyższość rywali. Konkretnie ekipy NK Maribor, która wygrała z nimi w półfinale. Piłkarzom ze stolicy nie pozostało więc nic innego, jak zakasać rękawy i wziąć się do roboty w okresie przygotowawczym, żeby w kolejnej kampanii, 2014/2015, poprawić swój rezultat. Niestety, nie do końca się to udało. Olimpja co prawda finiszowała jako czwarta, ale nie załapała się na miejsca premiowane grą w Europie. Niemniej jednak, sezon 2014/2015 był udany dla bohatera niniejszego tekstu. O ile uważny czytelnik może zarzucić, że stosowanie przydomka "podstawowym zawodnik w sezonie 2013/2014" w kontekście gracza rozgrywającego 24 na 36 możliwych spotkań jest trochę na wyrost, o tyle w wypadku tej kampanii można tak powiedzieć bez żadnych wątpliwości. Powód? 34 rozegrane mecze (na 36 możliwych), wszystkie w pełnym wymiarze czasowym. W tym czasie wybitny, jak na środkowego obrońcę, wynik strzelecki, bowiem aż cztery gole (w tym dwie w jednym meczu!) i jedna asysta. Można zatem zaryzykować tezę, że to właśnie ten sezon, 2014/2015, był dla Mitrovicia przełomowy. To właśnie wtedy pokazał pełnię swoich umiejętności piłkarskich i stał się już nie tylko solidnym, ale także wyróżniającym się obrońcą w lidze. Wyróżniał się na tyle, że od razu praktycznie pojawiły się plotki o zainteresowaniu innych klubów. Nemanja jednak przystąpił do kolejnego sezonu ponownie jako piłkarz Olimpji. Była to już jego trzecia pełna kampania w stołecznej drużynie.

Sezon 2015/2016 był zarówno dla Nemanji, jak i dla jego kolegów, wprost rewelacyjny. Tym razem bowiem, do liczby 32 występów w lidze w wykonaniu Mitrovicia (trzy asysty), doszła także dobra pozycja drużyny w lidze na koniec rywalizacji. Olimpja zajęła bowiem pierwsze miejsce, sięgając po tytuł Mistrza Słowenii z sześciopunktową przewagą nad odwiecznym rywalem NK Maribor. Jak sami widzicie, wkład Mitrovicia w ten tytuł był ogromny, stoper był wtedy absolutnie podstawowym piłkarzem swojej drużyny. Żeby jeszcze bardziej podkreślić wagę tego osiągnięcia trzeba wspomnieć o tym, że był to pierwszy tytuł zdobyty przez stołecznych piłkarzy od sezonu 1994/1995, który dodatkowo przerywał hegemonię NK Maribor, ostatnimi laty seryjnie sięgającego po to trofeum. Zatem radość wynikająca z wygrania ligi była jeszcze większa. Tym bardziej, że zdobyte trofeum pozwalało piłkarzom z Lublany na start w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. I to nie w eliminacjach Ligi Europy, a w eliminacjach najlepszej klubowej ligi świata, Ligi Mistrzów. Niestety, jak to zwykle w takich sytuacjach, życie napisało kompletnie inny scenariusz. To znaczy Olimpja wystąpiła w eliminacjach do tych elitarnych zmagań (odpadła już w 2. rundzie, kiedy w dwumeczu lepsi okazali się Słowacy z AS Trencin), ale "Mitro" nie mógł pomóc kolegom w tej rywalizacji. Pod koniec mistrzowskiej kampanii doznał bowiem poważnego urazu, który wyłączył go z gry na około 250 dni! Ominął w tym czasie 26 spotkań, w tym te na arenie międzynarodowej. Do pełni sprawności wrócił dopiero po koniec lutego 2017 roku. Swój pierwszy mecz po tym koszmarnym urazie rozegrał w ramach 22. kolejki ligowej rywalizacji, pierwszej po zimowej przerwie. Olimpja wtedy przegrała 0:1 z NK Maribor. Do końca sezonu Nemanja wystąpił jeszcz w 12 meczach, wszystkie rozgrywając od pierwszej minuty, poza kadrą będąc tylko dwukrotnie, ze względu na uraz nogi, na szczęście niezbyt groźny. Piłkarze z Lublany sezon 2016/2017 zakończyli ponownie na podium, ale tym razem nie na najwyższym jego stopniu, bowiem na mecie zameldowali się jako trzeci.

Sezon 2016/2017 był ostatnim Mitrovicia w Olimpji. W kolejnej kampanii zdołał wystąpić jeszcze w dwóch meczach swojej drużyny w ramach eliminacji do Ligi Europy. Podopieczni trenera Igora Biscana przystąpili wtedy do zmagań od 1. rundy eliminacji, w której zmierzyli się z fińskim zespołem Vaasan Palloseura. Niestety musieli uznać wyższość klubu z Finlandii, który oba spotkania wygrała w stosunku 1:0. Po tym meczu słoweńscy zawodnicy odpadli z rywlizacji, a sam Mitrović mógł skupić się na zmianie pracodawcy. Już wcześniej wielokrotnie mówiono o zainteresowaniu usługami rosłego stopera ze strony zagranicznych drużyn, ale teraz plotki przerodziły się w konkretne kroki podjęte przez działaczy zarówno klubu pozyskującego jak i dotychczasowego pracodawcy.

Po Nemanję zgłosiła się Jagiellonia Białystok, która wówczas była świeżo po wywalczeniu pierwszego w historii naszego klubu tytułu wicemistrza Polski. W zespole doszło do wielu przetasowań personalnych, na czele ze zmianą szkoleniowca. Z Białymstokiem pożegnał się dotychczasowy trener Jagi, Michał Probierz, którego na stanowisku zastąpił Ireneusz Mamrot. Poza zmianami w sztabie doszło również do kliku ruchów na rynku transferowym, w tym właśnie do przyjścia Mitrovicia, który podpisał czteroletni kontrakt. Był to jego drugi w życiu piłkarskim zagraniczny wyjazd, ale pierwszy w trakcie seniorskiej kariery. W stolicy Podlasia urodzony w Lublanie zawodnik zjawił się w sierpniu 2017 roku. Praktycznie z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem Jagiellonii, rozgrywając w trakcie całego sezonu 2017/2018 24 spotkania. W praktycznie każdym z nich pełnił rolę zawodnika wyjściowego składu, jedynie pięć razy będąc na ławce rezerwowych i raz nie figurując w kadrze meczowej. Pamiętać należy, że Nemanja nie mógł wystąpić we wszystkich meczach Jagiellonii w tamtym sezonie, bowiem w Białymstoku pojawił się już po siedmiu seriach gier. Jego debiut przypadł na mecz 8. kolejki, w którym Jaga, grając w delegacji, mierzyła się z Cracovią. "Mitro" wybiegł wtedy w podstawowym składzie, na boisku spędził pełne 90 minut, a samo starcie zakończyło się remisem 1:1. Kolejny mecz również rozegrał w pełnym wymiarze czasowym, po czym w 10. kolejce usiadł na ławce rezerwowych i spędził tam następne cztery spotkania. Do wyjściowej jedenastki wrócił w 15. serii gier i miejsca nie oddał już do końca sezonu, nie występując jedynie w wyjazdowym meczu z Lechem Poznań, w którym nie pojawił się w kadrze meczowej. W trakcie swojego pierwszego sezonu w roli zawodnika Jagiellonii zdołał również strzelić jednego gola, co miało miejsce w wygranym 2:0 spotkaniu 26. kolejki z Wisłą Kraków. Swoimi występami w znaczącym stopniu przyczynił się do obrony wicemistrzostwa Polski przez białostoczan, którzy ligę skończyli z 67 punktami, mając trzy "oczka" straty do mistrza, Legii Warszawa.

Dzięki temu sukcesowi w kolejnym sezonie, 2018/2019, Jagiellonia mogła cieszyć się z gry w europejskich pucharach. Piłkarze naszego klubu, z Mitroviciem na czele, przystąpili do rywalizacji na międzynarodowej arenie w ramach dwumeczu 2. rundy eliminacji Ligi Europy. Jaga pokonała wtedy portugalskie Rio Ave (1:0, 4:4), a Nemanja w obu meczach wystąpił w pełnym wymiarze czasowym. Nie inaczej było także w 3. rundzie, kiedy Słowieniec dwukrotnie wyszedł w podstawowym składzie na dwumecz z belgijskim KAA Gent, który jednak Jagiellończycy przegrali (0:1, 1:3). W lidze również szło mu nie najgorzej, bowiem zanotował 30 na 36 możliwych gier (jeden gol). Był piłkarzem wyjściowej jedenastki, który z rzadka siadał na ławce rezerwowych. Niestety, drugi sezon Mitrovicia na Podlasiu nie był dla niego i kolegów już tak udany jak pierwsza kampania z nim w składzie. Jagiellonia na mecie zameldowała się jako piąta i o włos minęła się z grą w Europie. O wiele lepiej poszło podopiecznym trenera Ireneusza Mamrota w Pucharze Polski, gdzie dotarli aż do finału. Tam niestety musieli pogodzić się z porażką 0:1 z Lechią Gdańsk. Niemniej, sam awans do finału to również spore osiągnięcie, w które wkład Mitrovicia był całkiem spory. Wystąpił bowiem w czterech spotkaniach po drodze na Narodowy, w każdym z nich grając od deski do deski.

W zasadzie na tych dwóch sezonach zakończyła się przygoda Nemanji Mitrovicia z Jagiellonia Białystok. Co prawda wystąpił jeszcze w trzech meczach sezonu 2019/2020, ale zaraz po tym strony się rozstały. Ogółem rosły stoper w Białymstoku spędził dwa pełne sezony, podczas których rozegrał 62 mecze. Razem z Jagiellonią mógł cieszyć się z wicemistrzostwa Polski w kampanii 2017/2018 oraz z awansu do finału Pucharu Polski w sezonie 2018/2019. Dodatkowo wystąpił w pamiętnym meczu z Rio Ave w ramach eliminacji do Ligi Europy. Można zatem śmiało zaryzykować, że jego pobyt w północno-wschodniej Polsce był okresem udanym. Obecnie jest zawodnikiem NK Maribor, do którego przeniósł się na zasadzie transferu definitywnego z Jagi przed startem obecnego sezonu. Liga słoweńska, podobnie jak przeważająca liczba lig na świecie, jest obecnie zawieszona. Do tej pory rozegrano 25 kolejek, po których Maribor znajduje się na 4. miejscu z dorobkiem 43 punktów. Bohater niniejszego tekstu zdołał wystąpić w 18 meczach ligowych swojej drużyny, do tego dorzucając jeden mecz w Pucharze Słowenii.

Na sam koniec tekstu, do czego już pewnie zdążyliście się przyzwyczaić, jeszcze krótko o reprezentacyjnej karierze Nemanji, który póki co ma na swoim koncie trzy mecze w seniorskiej reprezentacji Słowenii. Pierwsze powołanie na zgrupowanie narodowej kadry otrzymał w marcu 2018 roku, będąc zawodnikiem Jagiellonii. Słoweńcy rozgrywali wtedy dwa mecze towarzyskie, w których ich rywalem byli Białorusini i Czarnogórcy. Mitrović wystąpił w starciu z pierwszą z wymienionych reprezentacji, na boisko wychodząc w podstawowym składzie i spędzając na nim pełny wymiar gry. Padł wtedy wynik 0:2 dla Białorusi, ale najistotniejsze było to jak zaprezentował się sam zainteresowany. Musiał się pokazać nie najgorzej, ponieważ do Białegostoku przychodziły kolejne powołania, m.in. na mecze Ligi Narodów UEFA. To właśnie w ramach tych zmagań "Mitro" rozegrał dwa pozostałe mecze w narodowych barwach. Były to starcia z Norwegią (0:1) i Cyprem (1:1). W obu z nich w wyjściowej jedenastce znalazło się miejsce dla naszego byłego zawodnika. Od tamtej pory licznik jego występów w reprezentacji się zatrzymał, ale wciąż otrzymuje do niej powołania.

Nemanja, jeszcze raz bardzo dziękujemy za grę w Jagiellonii! Było wspaniale móc przypomnieć sobie tamte sukcesy!

Arhelan
Energo
Mlekovita
Benmar
Leroy Merlin
AW Narzędzia
Jaga taxi
Rabet
Kamienna Grota
Biacomex
Globart print
Magic gym
Humana Medica OMEDA
Coca cola
Betex
123 Okulary
PCRT
KPKM
Firma Centrum
Rogowski Development
Yuniversal Podlaski
Galeria Zielone Wzgórze
Chilli Pizza
FirstWeb
Helios
WSFiZ
Luca
Olympic Sport
Mitel