18 05.20 12:23
Nowszy wpis Starszy wpis

Grali w Jadze: Karol Świderski

Mistrz Grecji, zdobywca Pucharu Grecji, dwukrotny wicemistrz Polski, brązowy medalista mistrzostw Polski, uczestnik mistrzostw Europy U-21, czyli po prostu Karol Świderski w "Grali w Jadze". Zapraszamy do lektury.

Karol Świderski to urodzony 23 stycznia 1997 roku w wielkopolskim Rawiczu polski piłkarz, występujący na pozycji napastnika. Przygodę z piłką rozpoczynał w klubie ze swojego rodzinnego miasta, Rawii Rawicz. Szkolił się tam do 2012 roku, kiedy zdecydował się opuścić Wielkopolskę. Zgłosił się po niego UKS SMS Łódź. Założona 18 października 1997 roku łódzka szkoła mistrzostwa sportowego jest uznaną marką na krajowym rynku w zakresie kształcenia i szlifowania piłkarskich diamentów z całej Polski. Pobyt w tym ośrodku zaliczyło wielu zawodników, którzy w późniejszym okresie występowali na boiskach Ekstraklasy oraz niższych lig. Wśród absolwentów znajduje się również kilku byłych i obecnych Jagiellończyków, m.in. Krzysztof Baran czy Maciej Makuszewski. Znajdziemy pośród nich także takie nazwiska jak Przemysław Płacheta, Mateusz Cholewiak, Błażej Augustyn czy Tomasz Jodłowiec. Jak na dłoni widać zatem, w jak prestiżowym miejscu znalazł się wtedy przyszły piłkarz Jagiellonii. Wyśmienite warunki szkoleniowe umożliwiły mu doskonalenie cech piłkarskich, z których znany był w późniejszym okresie. Grę młodego snajper już wtedy charakteryzowało bardzo dobre "czucie" gry, pozwalające znajdować się zawsze w odpowiednim miejscu i czasie. Świderski dysponował ponadto dobrym tempem i przyspieszeniem. Generalnie był, i wciąż jest, zawodnikiem bardzo dynamiczny, co w połączeniu z dobrym balansem ciała i niezłym dryblingiem często pozwalało mu stwarzać przewagę w ataku i manewrować pomiędzy obrońcami rywala. Wszystkie te umiejętności urodzony w Rawiczu zawodnik z czasem rozwinął, doskonaląc się także w innych askeptach sztuki piłkarstwa. Karol nie jest napastnikiem tylko do wykańczania akcji. Często cofa się po piłkę, potrafi pomóc kolegom z zespołu w rozegraniu akcji. Całkiem dobrze odnajduje się również w grze kombinacyjnej, przy szybkich podaniach. Nie jest zatem typową "9", która jedynie czeka w polu karnym na celne podanie, chociaż oczywiście w takiej roli również dobrze się odnajduje. Nieźle porusza się także bez piłki, stwarzając swoim partnerom z linii pomocy miejsce do wejścia w formację ataku, ściągając na siebie uwagę defensorów gości.

Wróćmy jednak do przebiegu kariery klubowej mierzącego 184 cm zawodnika. Mamy 2012 rok. Karol Świderski wyjeżdża z rodzinnego Rawicza na stałe, a wszystko w związku z piłką. Trafia do Łodzi, gdzie dołącza do szkoły mistrzostwa sportowego, UKS SMS Łódź. Przedstawiciele tej placówki już wcześniej obserwowali poczyniania młodego gracza, aż wreszcie podjęli decyzję o jego pozyskaniu. W Łodzi spędza dwa lata, podczas których czyni regularne postępy i przebija się do rywalizującego w Centralnej Lidze Juniorów wyjściowego składu łódzkiej drużyny. Udaje mu się to dosyć szybko. Po włączeniu do drużyny juniorów starszych łodzian Karol dosyć szybko staje się jej filarem. Prezentuje się z bardzo dobrej strony, dostając wiele szans do zaprezentowania swoich umiejętności. Zwłaszcza drugi i zarazem ostatni sezon spędzony w stolicy województwa łódzkiego był dla niego owocny i w jego wykonaniu bardzo dobry. Wystąpił wtedy w 19 spotkaniach na przestrzeni całego sezonu, zdobywając w tym czasie 16 bramek, dzięki czemu należał do najskuteczniejszych strzelców rozgrywek. Drużyna UKS SMS Łódź rywalizowała wówczas w tej samej grupie Centralnej Ligi Juniorów co młodzi Jagiellończycy. Właśnie w ten sposób nowemu pracodawcy zaprezentował się Świderski. Trenerzy białostockiej ekipy byli pod wrażeniem umiejętności wówczas 17-letniego gracza i zarekomendowali próbę jego pozyskania władzom klubu ze stolicy Podlasia. Strony usiadły zatem do rozmów i dosyć szybko osiągnęły porozumienie. Tym samym latem 2014 roku snajper zakończył łódzki rozdział swojej kariery, a rozpoczął jej żółto-czerwony etap. Z Jagiellonią związał się trzyletnim kontraktem.

Po podpisaniu umowy z Klubem, swoje pierwsze piłkarskie szlify młody napastnik zbierał występując w rezerwach Jagi. Oczywiście od początku swojego pobytu na Podlasiu jego talent zauważyli i docenili członkowie sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny "Dumy Podlasia", dzięki czemu był również dosyć częstym gościem na treningach "jedynki". Jego obecność w pierwszym zespole nie ograniczała się tylko do trenowania. Dosyć szybko bowiem doczekał się debiutu w Ekstraklasie, który był dla niego wyjątkowy pod kilkoma względami. Po pierwsze, był to jego pierwszy występ w seniorskiej piłce w ogóle. Po drugie, była to także premierowa gra w Ekstraklasia. Po trzecie, był to dla niego debiut w Jagiellonii, a po czwarte debiut przed białostocką publicznością. Wszystko to naraz! Do tego poczwórnie premierowego występu doszło 23 sierpnia 2014 roku, w meczu 6. kolejki Ekstraklasy. Podopieczni trenera Michała Probierza podejmowali wtedy na swoim obiekcie zawodników Śląska Wrocław. Spotkanie zakończyło się niestety porażką białostoczan 1:3, a bohater tego tekstu na murawie spędził tylko kilka chwil, zmieniając tuż przed końcowym gwizdkiem Macieja Gajosa. Można zatem polemizować na temat tego, czy ten debiut był udany, niemniej z pewnością była to dla młodego Polaka chwila wyjątkowa. Na kolejny występ w pierwszej drużynie białostoczan przyszło Świderskiemu trochę poczekać, aż do 1 marca 2015 roku. W międzyczasie zdarzyło mu się kilkurotnie usiąść na ławce rezerowowych, jednak nie podniósł się z niej na więcej niż kilka minut, podczas których rozgrzewał się w przy linii boczej. Niemniej wspomnianego 1 marca wreszcie przyszła jego pora i tym razem mógł zaznać znacznie więcej ruchu. Jagiellonia grała wtedy z Koroną Kielce w ramach 22. kolejki najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Karol wyszedł wówczas w podstawowym składzie, na boisku przebywał przez pierwszą cześć gry. W przerwie został zmieniony przez swojego immienika, Karola Mackiewicza. Jaga tamto starcie niestety przegrała 1:2. Tym razem jednak na ponowną szansę do gry nie musiał czekać już tak długo, bowiem jedynie cztery mecze. Po raz trzeci w sezonie 2014/2015 na boisku pojawił się w spotkaniu 27. serii gier, w którym przeciwnikiem białostoczan była Pogoń Szczecin (porażka 0:2). Ogółem w tamtym sezonie, przypomnijmy debiutanckim Świderskiego, nie tylko w roli Jagiellończyka, ale także w seniorskiej piłce, wychowanek Rawii Rawicz wystąpił w siedmiu meczach seniorskiej drużyny Jagi, w których zdobył jedną bramkę i zanotował dwie asysty. Wspomniany gol był jego premierowym trafieniem w Jagiellonii i na boiskach Ekstraklasy. Strzelił go w 80. minucie wyjazdowego spotkania 36. serii gier z Pogonią Szczecin po asyście Niki Dzalamidze. Piłkarze trenera Probierza tamten mecz wygrali 3:1. Na koniec sezonu białostoczanie zajęli trzecie miejsce w tabeli, tym samym zdobyli brązowe medale mistrzostw Polski. Wówczas był to największy sukces w historii jagiellońskich gier w Ekstraklasie, w którym swój udział miał młodziutki wtedy zawodnik.

Dzięki swoim bardzo dobrym występom w sezonie 2014/2015 Karol Świderski został w następnej kampanii na stałe włączony do kadry pierwszej drużyny Jagiellonii. Co więcej nie był w tej drużynie jedynie rezerwowym, a raczej podstawowym zawodnikiem. W trakcie tamtego sezonu, 2015/2016, wystąpił w 31 meczach ligowych białostoczan, spośród których 14 razy wychodził w pierwszym składzie, a 17 razy był zmiennikiem. Jest to tyleż imponujące, jeśli spojrzymy na wiek piłkarza, który w chwili zakończenia zmagań miał 19 lat, a za sobą pełny sezon na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Co więcej, w trakcie tej kampanii nasz snajper nie tylko grał, ale również notował liczby. Strzelił w lidze cztery gole i dwukrotnie popisał się ostatnimi podaniami przy trafieniach kolegów z zespołu. Jagiellonia w tamtym sezonie finiszowała na 11. miejscu w tabeli. Do ligowej gry Karol dorzucił również jeden mecz w Pucharze Polski oraz komplet czterech występów w eliminacjach do Ligi Europy. Jagiellonia mogła przystąpić do tej rywalizacji ze względu na zajęcie w poprzedniej edycji rozgrywek Ekstraklasy trzeciego miejsca. Rywalem zawodników ze stolicy Podlasia byli piłkarze litewskiej Kruoji oraz cypryjskiej Omonii Nikozja. Jak zapewne dobrze pamiętacie, Jaga pierwszy dwumecz, rozgrywany z Litwinami, wygrała aż 9:0 (1:0 na wyjeździe i 8:0 u siebie), a bohater tego tekstu strzelił po golu w każdym ze spotkań. W zmaganiach z Cypryjczykami również dwukrotnie pojawił się na boisku, za każdym razem wchodząc z ławki rezerwowych. Nie pomógł jednak kolegom z zespołu w wywalczeniu awansu do kolejnej rundy eliminacji, bowiem Jagiellończycy przegrali 0:1 po golu Cilliana Sheridana. Tak właśnie, oczywiście po krótce, prezentowały się dokonania popularnego "Świdra" w sezonie 2015/2016.

Do następnej kampanii, 2016/2017, przystąpił już jako zawodnik ograny, wciąż jednak jeszcze młody. Nie utracił statusu piłkarza grającego często, jednak musiał się pogodzić z mniejszą liczbą minut spędzonych na murawie. Liczby dotyczące poprzedniej kampanii już znacie (zapomninalscy mogą je odnaleźć w poprzednim akapicie), a teraz dla porównanania liczby Karola z omawianego sezonu - 26 meczów w Ekstraklasie, z czego tylko osiem w wyjściowej jedenastce. W tym czasie strzelone dwa gole i zanotowane dwie asysty. To wynik znacznie gorszy o tego z wcześniej opisywanej kampanii. Do tego doszły dwa mecze w Pucharze Polski, w których "Świder" również może się pochwalić zdobyczą bramkową, dokładnie jednym golem. Niemniej jego dokonania z pewnością przyczyniły się do zdobycia przez "Żółto-Czerwonych" pierwszego w historii Klubu tytułu wicemistrza Polski na zakończenie sezonu 2016/2017. Był to największy sukces zawodników Jagiellonii w historii występów Klubu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Tym samym Karol miał znaczący wkład w największe klubowe sukcesy Jagiellonii na ekstraklasowych boiskach.

Sezon 2017/2018 rozpoczął się w Białymstoku od ważnej zmiany. Z klubu odszedł dotychczasowy trener, autor największych sukcesów Jagiellonii Michał Probierz, którego zastąpił na stanowisku szkoleniowca pochodzący z Dolnego Śląska Ireneusz Mamrot. Roszada na stołku trenerskim nie zmieniła pozycji Karola w składzie "Dumy Podlasia", bowiem wciąż był zawodnikiem pierwszego wyboru, teraz nawet jeszcze częściej, ale po kolei. Jesteśmy przed startem rywalizacji w ramach kampanii 2017/2018, która będzie dla Świderskiego czwartą w roli piłkarza Jagiellonii Białystok. Zanim zawodnicy ze stolicy Podlasia przystąpią do zmagań ligowych czeka ich możliwość skonsumowania sukcesu z poprzedniego sezonu, jakim jest gra w europejskich pucharach. Dokładnie w eliminacjach Ligi Europy, do których przystępują od 1. rundy. Jak zapewne pamiętacie, przeciwnikiem zawodników prowadzonych przez trenera Ireneusza Mamrota na tym etapie rywalizacji była gruzińska drużyna Dinamo Batumi. Podlasianie rozprawili się z Gruzinami 5:0 w dwumeczu (1:0 w delegacji i 4:0 na swoim terenie), ale udział w tej wiktorii Karola był żaden, bowiem nawet na chwilę nie pojawił się na murawie. Ba, nie było go nawet w kadrze meczowej! Ten stan rzeczy uległ zmianie w kolejnej, 2. rundzie, kiedy białostoczanie trafili na azerski klub FK Qabala. Wówczas bohater tego tekstu wystąpił w meczu rewanżowym, spędzając na murawie 14. minut. Niestety, nie pomógł kolegom w odniesieniu sukcesu. Jagiellończycy zostali pokonani 0:2, co w połączeniu z rezultatem pierwszego meczu (1:1), oznaczało porażkę 1:3 i odpadnięcie z europejskich zmagań. Jeżeli zaś chodzi o rywalizację w lidze, to Jagiellonia w tamtym sezonie obroniła tytuł wicemistrza, gromadząc na swoim koncie 67 punktów. Strata do mistrza, którym została Legia Warszawa, była niewielka - wynosiła bowiem trzy punkty. Udział Karola w tym sukcesie był znaczący, bowiem wystąpił w 32 meczach na 37 możliwych. W większości z nich (21 gier) przypadła mu jednak rola "jokera", czyli zawodnika wchodzącego z ławki. Udało mu się w trakcie tamtej kampanii pięciokrotnie pokonać golkipera rywali i dwukrotnie zanotować kluczowe podanie przy bramce kolegi z zespołu. Jak się później okazało, sezon 2017/2018 był ostatnią pełną kampanią Karola w Białymstoku.

W kolejnym sezonie, 2018/2019, w roli zawodnika Jagiellonii Świderski występował tylko jesienią, rozgrywając przez ten czas 17 spotkań w Ekstraklasie, z czego 11 w wyjściowym składzie. Oznacza to odwrócenie trendu z poprzednich lat i wreszcie wejście do pierwszej jedenastki. W trakcie jesiennej odsłony zmagań wówczas 21-letni piłkarz zdobył osiem goli i zanotował jedną asystę. Do tego ligowego dorobku dorzucił trzy mecze w Pucharze Polski (jeden gol) i trzy gry w eliminacjach do Ligi Europy. Jeżeli chodzi o zmagania w pierwszych z wymienionych pucharowych rozgrywek, to mimo braku występów wiosną, dorobek Karola z jesieni w znaczącym stopniu pomógł Jagiellończykom w awansie do rozgrywanego na Stadionie Narodowym finału (porażka 0:1 z Lechią Gdańsk). Co do eliminacji Ligi Europy, to tutaj piłkarze trenera Mamrota zostali zatrzymani w 3. rundzie przez zawodników belgijskiego KAA Gent, wcześniej eliminując portugalskie Rio Ave po szalonym dwumeczu (1:0 w Białymstoku i 4:4 na wyjeździe). Na arenie międzynarodowej dorobek "Świdra" nie był już tak okazały, bowiem, jak wspomnieliśmy, wystąpił tylko w trzech meczach, za każdym razem wchodząc z ławki, i nie pomógł kolegom w promocji do dalszej fazy rywalizacji. Wracając do ligi, to tutaj pochodzący z Wielkopolski gracz był podstawowym zawodnikiem. Zanotował wtedy swoją najlepszą rundę podczas swojego pobytu w Białymstoku, zarówno jeśli chodzi o zdobycze bramkowe, jak i liczbę rozegranych meczów. Nic więc dziwnego, że zwróciły się ku niemu zagraniczne kluby, które zaczęły sondować możliwość pozyskania wciąż przecież jeszcze młodego napastnika. Wśród nich pojawił się także grecki potentat, PAOK Saloniki, który okazał się najbardziej konkretny. Grecy doszli do porozumienia z włodarzami Jagi oraz z samym zawodnikiem i w styczniu 2019 roku ogłosili jego pozyskanie na zasadzie transferu definitywnego. Tym samym Karol po czterech i pół roku opuścił Białystok. W tym czasie rozegrał w koszulce z "jotką" na piersi 128 spotkań (Ekstraklasa, eliminacje Ligi Europy oraz Puchar Polski), w których zdobył 25 bramek i zanotował dziewięć asyst. Czas spędzony w Jagiellonii pozwolił mu poczynić zauważalny progres. Stał się zawodnikiem bardzo dobrym, którego usługami zainteresowały się zagraniczne zespoły. Będąc piłkarzem "Dumy Podlasia" był również powoływany do młodzieżowej reprezentacji Polski i może poświęćmy teraz chwilę na ten właśnie rozdział jego kariery.

Jeżeli chodzi o występy w reprezentacji Polski, to na debiut w seniorskiej kadrze "Świder" wciąż jeszcze czeka. Mimo swojej bardzo dobrej gry w klubie, nie było mu jeszcze dane pojawić się na zgrupowaniu prowadzonej obecnie przez trenera Jerzego Brzęczka drużynie. Jednym z powodów, można domniemywać, że głównym, jest fakt olbrzymiej konkurencji w kadrze w formacji ofensywnej. Ostatnimi czasy obrodziło bowiem w polskim futbolu w bardzo dobre "dziewiątki". Pozycja Roberta Lewndowskiego jest niepodważalna, a przecież poza zawodnikiem Bayernu Monachium są jeszcze inni piłkarze, jak chociażby Arkadiusz Milik, Krzysztof Piątek, Dawid Kownacki, Mariusz Stępiński, Adam Buksa czy Jarosław Niezgoda. W odwodzie pozostają jeszcze chociażby Kamil Wilczek, Kacper Przybyłko czy nieco zapomniany i ostatnio nie grający w klubie Łukasz Teodorczyk. Naszemu byłemu zawodnikowi nie pozostaje zatem nic innego, jak ciężko pracować na treningach, dobrze prezentować się podczas meczów i cierpliwie czekać na telefon od selekcjonera. Niemniej, przecież reprezentacja Polski to nie tylko drużyna seniorska. To także młodzieżowe zespoły, w których bilans występów Karol ma już o wiele bardziej okazały. Urodzony w Rawiczu zawodnik miał okazję przywdziewać biało-czerwoną koszulkę w meczach reprezentacji do lat 18, 19, 20 i 21. Z ostatnią z wymienionych kategorii wiekowych awansował na ubiegłoroczne Mistrzostwa Europy, podczas których podpieczni trenera Czesława Michniewicza, mimo dwóch zwycięstw (3:2 z Belgią i 1:0 z Włoch), nie wyszli z grupy A. Wszystko przez bolesną porażkę 0:5 na koniec rywalizacji grupowej, odniesioną z Hiszpanią. To właśnie w tym meczu swój jedyny występ na arenie europejskiego czempionatu zanotował Karol. Spędził wtedy na boisku 35 minut, wchodząc za Adama Buksę. Z pozostałymi kategoriami wiekowymi nie notował aż takich sukcesów, ale udało mu się uzbierać odpowiednio pięć, siedem i trzy występy.

Na sam koniec wróćmy do klubowej kariery Karola. Zatrzymaliśmy się na styczniu 2019 roku i zmianie klubu. Świderski przeniósł się wtedy z Jagiellonii do Grecji, gdzie związał się umową z jedną z najmocniejszych drużyn tamtejszej ekstraklasy, PAOK-iem Saloniki, gdzie gra do dziś. Od momentu przenosin zdołał wystąpić w 45 meczach swojej drużyny (grecka Super League 1, eliminacje Ligi Mistrzów i Ligi Europy, Puchar Grecji), w których 19-krotnie pokonywał golkipera drużyny przeciwnej oraz trzykrotnie asystował. W Grecji jest od prawie półtora roku i zdążył już zaznać smaku tytułu mistrzowskiego, po który razem z kolegami sięgnął w poprzednim sezonie. Co więcej, nie było to jedyne trofeum PAKO-u w ubiegłej kampanii. Gracze z Salonik zdobyli także wtedy Puchar Grecji, pokonując w finale AEK Ateny 1:0. Dzięki tym sukcesom mogli cieszyć się z gry w eliminacjach Ligi Mistrzów przed tym sezonem. Niestety, nie udało im się jednak zawojować tych rozgrywek i uzyskać promocji do fazy grupowej. Lepszy, w 3. rundzie eliminacji, okazał się bowiem holenderski Ajax Amsterdam (2:2 i 2:3). Wobec tego podopieczni trenera Abela Ferreiry przystąpili do walki o wejście do fazy grupowej Ligi Europy. Niestety, tutaj również musieli pogodzić się z porażką. Odpadli w ostatniej, 4. rundzie eliminacji, w której lepsi, ze względu na gole strzelone na wyjeździe, okazali się słowaccy zawodnicy ze Slovana Bratysława (porażka 0:1 na wyjeździe i wygrana 3:2 u siebie). Jeżeli chodzi o obecny sezon w lidze, to Karol jest podstawowym zawodnikiem swojego klubu. Do tej pory rozegrano 26. kolejek, a Świderski był w kadrze na mecz każdej z nich. Zagrał 24 razy, 19-krotnie wychodząc w podstawowym składzie i pięciokrotnie wchodząc z ławki. Zdobył w tym czasie 10 goli, do czego dorzucił jedną asystę. Obecnie jest na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców, ex-aequo z Argentyńczykiem Jeronimo Barralesem z Asteras Tripolis. Z kolei jego klub, przed zawieszeniem rozgrywek, znajdował się na drugim miejscu w lidze, ze stratą siedmiu punktów do liderującego Olympiakosu Pireus. Karolowi zatem wiedzie się w Grecji bardzo dobrze, zresztą nie tylko na boisku. 23 grudnia przyszło na świat jego pierwsze dziecko, synek Antoni. Jeszcze raz gratulujemy!

Karol, dzięki za grę w Jagiellonii! To była przyjemność móc przypomnieć sobie Twoje występy w żółto-czerwonej koszulce!