20 05.20 15:23
Nowszy wpis Starszy wpis

Grali w Jadze: Guti

Mistrzostwo brazylijskiej Serie B, dwukrotne wicemistrzostwo Polski, występy na poziomie ekstraklasy piłkarskiej w Kraju Kawy. Tak, po krótce, można by opisać dotychczasową karierę Gutiego, byłego zawodnika Jagiellonii. Jego sylwetkę przybliżamy dzisiaj w ramach "Grali w Jadze". Zapraszamy.

Gutieri Tomelin, bo tak brzmi pełne imię i nazwisko tego zawodnika, to urodzony 29 czerwca 1991 roku w Sao Bento do Sul brazylijski piłkarz, występujący na pozycji środkowego obrońcy. Posiada również włoski paszport. Miejscowość, w której przyszedł na świat położona jest na południu Brazylii, w stanie Santa Catarina. Jest to nieduże miasto, liczące około 75 tysięcy mieszkańców, które słynie z produkcji mebli. Na szczęście to nie z tą dziedziną życia swoją przyszłość postanowił związać mierzący 189 cm stoper. Wybrał piłkę nożną. Stolicą stanu Santa Catarina jest liczące ponad 400 tysięcy mieszkańców miasto Florianopolis, w którym swoją siedzibę ma jeden z najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych klubów piłkarskich z tego regionu Kraju Kawy, czyli Figueirense Futebol Clube. Drugim zlokalizowanym w tym mieście klubem jest Avai FC. Aspirujący obrońca zdecydował się jednak na dołączenie do pierwszego ze wspomnianych zespołów. Swoją przygodę z piłką rozpoczynał w akademii "Figueiry", gdzie szkolił się do 2011 roku, kiedy został włączony do kadry pierwszego zespołu. Oczywiście treningi w juniorskich zespołach tego klubu wiązały się z koniecznością przenosin, bowiem stolica stanu jest oddalona od jego rodzinnej miejscowości o około 250 kilometrów. Nie mógł jednak narzekać, przynajmniej na okoliczności przyrody. Florianopolis jest położone na wyspach, posiada wiele przepięknych miejsc, jest kierunkiem podróży wielu turystów. Zresztą miasto z turystyki żyje, co oczywiście nie jest dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że znajdują się tu 42 plaże, laguny i wodospady. Najsłynniejszymi spośród nich jest Laguna Conceição (otoczona górami, posiada kanałowe połączenie z oceanem) czy plaże takie jak Joaquina, Ingleses oraz Armação. Jeżeli nie wierzycie na słowo, sami możecie sprawdzić jak wyglądają te miejsca.

Skupmy się na powrót na clue tego tekstu, czyli karierze klubowej Gutiego. Stoper dołączył do akademii Figueirense i przystąpił do treningów z nowymi kolegami. Jak wspomnieliśmy, szkolił się w młodzieżowych sekcjach do stycznia 2011 roku, kiedy to jego talent znalazł uznanie w oczach członków sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu, którzy zdecydowali się włączyć go do "jedynki". Pobyt w akademii może z pewnością uznać za udany, bowiem udało mu się rozwinąć atuty, z których w trakcie dalszej kariery był znany szerszej publiczności. Silny, wysoki, przy tym zwrotny i dysponujący dobrą techniką. Niezłe wyprowadzenie piłki, czucie gry, odnajdywanie się w grze na małej przestrzeni. Wyszkolenie w kierunku technicznego grania nie jest zresztą czymś nowym, jeżeli chodzi o brazylijskiego piłkarza. Zawodnicy z tego południowoamerykańskiego kraju wyróżniają się na tle innych właśnie w tym aspekcie. Guti dokładał do tego jeszcze odpowiedzialną grę w defensywie i realizowanie założeń taktycznych. Dla każdego trenera taki środkowy obrońca to skarb. Nie inaczej myśleli szkoleniowcy "Figueiry", którzy postanowili tym skarbem się zająć w najlepszy ze znanych sobie sposobów, czyli premiując go grą w "jedynce". Trafił tam, jak wspomnieliśmy, na początku 2011 roku, czyli licząc sobie niecałe 20 wiosen. Co ważne zmagania w lidze brazyliskiej toczą się systemem wiosna-jesień. Oznacza to, że Guti do szerokiej kadry pierwszego zespołu Figueirense, rywalizującego wtedy w najwyższej klasie rozgrywkowej w Brazylii, Serie A, został włączony przed startem sezonu, a nie w jego trakcie. Chodzi o kampanię 2011, rozpoczętą 21 maja, a zakończoną 4 grudnia. Mistrzem zostało wtedy Corinthians, z ligą pożegnały się Atletico Paranaense, Ceara, America Mineiro oraz Avai, a ekipa ze stanu Santa Catarina finiszowała jako siódma, co dawało graczom Figueiry możliwość gry w drugiej rundzie Copa Sudamericana, edycja 2012. Jest to odpowiednik organizowanej przez UEFA Ligi Europy. Był to niewątpliwie dobry wynik piłkarzy "Alvinegro", ale udział w tym sukcesie Gutiego był  żaden, bowiem nie podniósł się z ławki rezerwowych nawet na chwilę, przeważnie jednak siedząc tylko na trybunach.

Pierwsze spotkania w seniorskiej piłce zanotował w kolejnym sezonie, 2012. Wystąpił wtedy w ośmiu meczach Serie A w barwach "Furacão". Jego debiut przypadł na wyjazdowe starcie ze Sport Club de Recife, rozgrywane 11 sierpnia 2012 roku w ramach 16. kolejki. Spotkanie zakończyło się wygraną drużyny Gutiego 1:0 po golu Aloisio z 56. minuty. Bohater niniejszego tekstu wyszedł wtedy w pierwszym składzie i na murawie spędził pełny wymiar gry. Do końca sezonu rozegrał jeszcze siedem spotkań, z czego sześć jako członek wyjściowej jedenastki. Ogółem w kadrze meczowej figurował 16 razy. Nie udało mu się na przestrzeni swoich występów wpisać do protokołu meczowego jako autor gola bądź asysty. Nie pomógł również za bardzo swoim kolegom. Wystarczy powiedzieć, że z Gutim na boisku gracze "Máquina do Estreito" zanotowali bilans jednego wspomnianego zwycięstwa, jednego remisu i aż sześciu porażek. Ogółem w tamtym sezonie prezentowali się wprost tragicznie - zdobyli tylko 30 punktów w 38 kolejkach, notując bilans siedmiu zwycięstw, dziewięciu remisów i aż 22 porażek. Zajęli ostatnie miejsce w tabeli, ze stratą aż 15 punktów do ostatniej bezpiecznej lokaty, 16., którą zajęła Portugesa. Warto przypomnieć, że w Campeonato Brasileiro Série A występuje 20 zespołów, a spadają cztery ostatnie. W sezonie 2012 w tym gronie znalazło się Figueirense. W ciągu roku z siódmej siły ligi i uczestnika rywalizacji międzynarodowej piłkarze z południa Brazylii stali się spadkowiczami.

Ze względu na ten rezultat kolejny sezon, czyli 2013, rozpoczęli już zatem w Serie B, czyli na zapleczu brazylijskiej ekstraklasy. Na drugim szczeblu rozgrywkowym Guti otrzymał dokładnie tyle samo szans do gry, co sezon wcześniej poziom wyżej, czyli osiem. Nie strzelił żadnego gola, nie zanotował również asysty. Jeżeli chodzi o dokładny przegląd występów, to urodzony w Sao Bento do Sul piłkarz 23 razy pojawił się w kadrze meczowej, rozgrywając wspomniane osiem spotkań, z czego siedem w roli gracza wyjściowej jedenastki. Razem z kolegami z drużyny na koniec sezonu mógł cieszyć się z zajęcia czwartego miejsca, za plecami mistrza Palmeiras i kolejno Chapecoense oraz Sport Recife. Ta pozycja wystarczyła do uzyskania promocji i zakończenia rocznej banicji na drugim poziomie rozgrywkowym. Niestety, po zakończeniu sezonu 2013 włodarze klubu doszli do wniosku, że konieczne są roszady w kadrze, a ich ofiarą padł m.in. Guti. Zdecydowano o konieczności rozstania, na początek na warunkach tymczasowych. Mowa oczywiście o wypożyczeniu, w tym wypadku krótkoterminowym. Brazylijczyk opuścił klub ze stanu Santa Catarina w styczniu 2014 roku, tuż po awansie "Figueiry" do Campeonato Brasileiro Série A. Na trzy miesiące przeniósł się do położonego w stanie Rio de Janeiro miasta Duque de Caixas, gdzie miał występować w miejscowym klubie. Plany rozbiegły się jednak nieco z rzeczywistością, bowiem podczas niespełna trzymiesięcznego pobytu w tym klubie nie wystąpił w ani jednym meczu. W związku z tym wrócił do swojej alma mater, gdzie jednak nie zagrzał długo miejsca. W połowie kwietnia zdecydował się opuścić Figueirense Futebol Clube, tym razem na stałe. Na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się do innego klubu ze stanu Santa Catarina, Joinville Esporte Clube. Tym samym zakończył swoją wieloletnią przygodę z klubem, w którym się wychował.

Mamy zatem kwiecień 2014 roku. Guti jest bohaterem transferu definitywnego z Figueirense do Joinville Esporte Clube. Nowy klub przyszłego wówczas zawodnika Jagi jest zlokalizowany w mieście Joinville, położonym w tym samym stanie co Florianopolis. Nie jest co prawda stolicą stanu, ale jest największym miastem Santa Catariny, zamieszkiwanym przez 600 tysięcy ludzi. Cechuje się jednym z wyższych poziomów życia wśród największych miast Brazylii. Ponadto można tam spotkać dużo osób pochodzenia niemieckiego oraz szwedzkiego. Nazwa miasta została nadana na cześć Franciszka Orleańskiego, francuskiego księcia Joinville, który był zięciem ostatniego cesarza Brazylii, Piotra II Brazylijskiego. Przenosiny do tego miasta wiązały się dla Gutiego z koniecznością przeprowadzki o około 190 kilometrów na północ. W nowym miejscu odnalazł się dosyć szybko. Ekipa z Joinville rywalizowała wtedy na zapleczu brazylijskiej ekstraklasy, czyli w dobrze Gutiemu znanej Serie B. Była czołową ekipą rywalizującą na tym poziomie rozgrywkowym, o czym świadczy wygranie ligi na koniec sezonu. "JEC" zgormadzili na swoim koncie 70 "oczek" i o punkt wyprzedzili finiszujących na drugim miejscu piłkarzy Ponte Preta. Udział nowego obrońcy "Jamfoot" w tym sukcesie był znaczący - 30 razy był obecny w kadrze meczowej, rozgerał 17 spotkań, spośród których 15-krotnie był członkiem wyjściowej jedenastki. Wyraźnie, dzięki zmianie miejsca zatrudnienia, odżył i trenerzy oraz ludzie odpowiedzialni za politykę transferową Joinville Esporte Clube mogli być zadowoleni.

Dzięki uzyskaniu promocji od sezonu 2015 klub z największego miasta stanu Santa Catarina, oczywiście z Gutim w składzie, mógł cieszyć się z gry w brazylijskiej elicie futbolu. Piłkarze "JEC" byli kopciuszkiem pośród możnych i niestety nie udźwignęli presji rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Na koniec sezonu zajęli ostatnie, 20. miejsce w tabeli, z dorobkiem 31 punktów i bilansem siedmiu zwycięstw, 10 remisów i aż 21 porażek. Mimo słabej postawy drużyny cieszyć mógł się bohater tego tekstu. Oczywiście nie pomógł swoim kolegom w wywalczeniu utrzymania, ale grał bardzo dużo. Właściwie pierwszy raz podczas swojej kariery zagrał pełny sezon, podczas którego był absolutnie podstawowym zawodnikiem Joinville. Wystąpił w 34 meczach, z czego 33-krotnie w roli piłkarza wychodzącego w podstawowej jedenastce. W kadrze był obecny 35 razy. Można zatem łatwo policzyć, że opuścił jednynie cztery mecze - dwa razy nie było go w kadrze meczowej, raz przesiedział spotkanie na ławce rezerwowych, a raz musiał pauzować za żółte kartki. Poza duża liczbą minut spędzanych na murawie mógł się również cieszyć z pierwszej podczas seniorskiej kariery zdobytej bramki. Gola strzelił w wygranym 2:0 starciu z Avai FC, rozgrywanym 2 sierpnia 2015 roku w ramach 16. kolejki. Trafienie z główki na 2:0 po asyście Marcelo Costy. Niestety, jak wspomnieliśmy, jego występy nie uchroniły zespołu od spadku. Przyciągnęły za to uwagę innych drużyn, które zaczęły bacznie obserwować poczynania wówczas 24-letniego defensora. Coraz więcej spekulowano o jego potencjalnym odejściu z klubu. Wydawało się to tym bardziej prawdopodobne, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że po spadku klub ze stanu Santa Catarina musiał szukać dodatkowych środków do utrzymania, a te mogła zapewnić sprzedaż obrońcy. Koniec końców tak się właśnie stało - Guti odszedł z Joinville Esporte Clube po niespełna dwóch latach i rozegraniu 51 spotkań ligowych (jeden gol). Jego nowym pracodawcą okazała się Jagiellonia Białystok, z którą związał się w styczniu 2016 roku.

Jagiellonia była dla brazylijskiego stopera pierwszym klubem zagranicznym. Była to z jego perspektywy kompletna zmiana otoczenia. Nagle znalazł się na innym kontynencie, oddalony od domu o ponad 11 tysięcy kilometrów. Niemniej, od razu zakasał rękawy i wziął się do roboty. Praktycznie z miejsca stał się podstawowym obrońca "Żółto-Czerwonych", rozgrywając w trakcie swojej pierwszej rundy spędzonej na Podlasiu, czyli wiosny 2015/2016, 12 meczów na 16 możliwych, każdy w pełnym wymiarze czasu. Trener Probierz często desygnował go do gry, a stoper odwdzięczał się za zaufanie zaangażowaniem i dobrymi występami. Swoją postawą na boisku przyczynił się do zajęcia przez Jagiellonia 11. miejsca w ostatecznej tabeli Ekstraklasy. Dzięki temu "Duma Podlasia" ze spokojem mogła przystąpić do letnich przygotowań przed startem sezonu 2016/2017.

Kampania 2016/2017 rozpoczęła się, patrząc z pozycji środkowego obrońcy, od małego trzęsienia ziemi. W Białymstoku przybył mu bowiem poważny konkurent do gry, jakim bez wątpienia był pozyskany na zasadzie transferu definitywnego z cypryjskiej Omonii Nikozja chorwacki gracz, Ivan Runje. Nawiasem mówiąc przypominamy, że wciąż trwa internetowe głosowanie na jedenastkę stulecia Jagiellonii, do której nominowany jest m.in. Ivan. Swoje głosy możecie oddawać w osobny artykule na naszej stronie, do którego link znajdziecie TUTAJ. Wracając do Gutiego, to przybycie nowego obrońcy nie załamało jego hartu. Wciąż chciał walczyć o miejsce w składzie i miał ku temu argumenty. Ostatecznie wyszło jak wyszło, czyli wprost wyśmienicie, bowiem spełnił się jeden spośród możliwych scenariuszy, ten najbardziej kolorowy. Brazylijczyk i Chorwat stworzyli jeden z najlepszych w lidze duetów obrońców, a ich skuteczność w defensywie imponowała zarówno ekspertom jak i kibicom. W parze z Runje były piłkarz Figueirense rozegrał pełny sezon, podczas którego wystąpił w 34 ligowych meczach Jagi na 37 możliwych, w każdym wychodząc w wyjściowej jedenastce i spędzając na boisku pełny wymiar czasu. Dzięki jego wzorowej grze, oraz oczywiście postawie całego zespołu, Jagiellończycy mogli cieszyć się z zajęcia drugiego miejsca w lidze na koniec sezonu i sięgnięcia po pierwszy w historii klubu tytuł wicemistrza Polski. W trakcie sezonu 2016/2017 Guti strzelił również pierwszego w trakcie pobytu w Jagiellonii gola. Miało to miejsce w rozgrywanym 12 grudnia wyjazdowym meczu 19. kolejki z Arką Gdynia. To trafienie było bardzo ważne, bowiem w ostatecznym rozrachunku pozwoliło podopiecznym trenera Probierza na wygraną 3:2.

Kolejny sezon, 2017/2018, były zawodnik Joinville zakończył również z sukcesem, jakim bez wątpienia była obrona tytułu wicemistrzowskiego, tym razem pod wodzą nowego trenera "Żółto-Czerwonych", Ireneusza Mamrota. Nie pełnił już jednak tak kluczowej roli w białostockiej drużynie, występując jedynie w 17 spotkaniach w Ekstraklasie. Większość rozegrał w pierwszej połowie sezonu, bowiem wiosną musiał się pogodzić z rolą zmiennika dla nowoprzybyłego na Podlasie Nemanji Mitrovicia. Swoją drogą sylwetkę tego zawodnika również niedawno przybliżaliśmy Wam w "Grali w Jadze". Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał, znajdzie ten tekst pod tym LINKIEM. Wracając do Gutiego, to stracił on miejsce w składzie, ale i tak zdołał rozegrać wspomniane 17 meczów w Ekstraklasie. Do tego doszedł mecz w Pucharze Polski oraz komplet spotkań w fazie eliminacji do Ligi Europy. Jaga mierzyła się wtedy z Dinamem Batumi i FK Qabalą. Guti zdołał nawet strzelić jednego z goli w wygranym 4:0 drugim meczu z Gruzinami, ale w starciu z Azerami już nie pomógł wydatnie zespołowi w awansie. Jaga z europejskimi pucharami się pożegnała, ale dobrze grała w lidze. Tam drugie miejsce, drugi raz z rzędu, ale niezbyt zadowalający sezon, patrząc z perspektywy bohatera tego tekstu. Mała liczba minut skłoniła go do odejścia, co też uczynił po dwóch i pół roku na Podlasiu. W tym czasie zdołał z Jagiellonią dwukrotnie sięgnąć po tytuł wicemistrza Polski, wystąpić w 70 meczach (Ekstraklasa, Puchar Polski, eliminacje Ligi Europy), w których zdobył dwa gole. Białostoccy fani futbolu z pewnością zapamiętali go jako piłkarza walecznego, mającego ambicje i ciężko pracującego.

Jak wspomnieliśmy, Guti opuścił Białystok po dwóch i pół roku. Opuścił także Polskę i na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się na południe Europy, do Chorwacji. Tam związał się umową z występującym lidze 1.HNL zespołem NK Osijek, gdzie gra do dziś. Jest to jego piąty klub w karierze i drugi w Europie. Podobnie jak w Jadze, tam również z miejsca stał się pierwszoplanowym piłkarzem. W trakcie premierowej kampanii w roli zawodnika NK Osijek, czyli sezonu 2018/2019, wystąpił w 33 meczach ligowych (gol i asysta), do czego dorzucił trzy mecze w Pucharze Chorwacji i jeden mecz w eliminacjach do Ligi Europy. Swoimi występami wydatnie pomógł zespołowi w zajęciu 3. miejsca w lidze na koniec sezonu, premiowanego oczywiście grą w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Niestety, w trakcie trwającej kampanii stracił status zawodnika podstawowego składu, przez co do tej pory rozegrał tylko sześć meczów, z czego cztery w wyjściowym składzie. Nie dane mu również było wystąpić na arenie międzynarodowej. Przed przerwaniem rozgrywek jego klub zajmował 5. miejsce z dorobkiem 42 punktów i stratą aż 23 "oczek" do lidera, którym jest Dinamo Zagrzeb.

Guti, jeszcze raz dzięki za Twoją grę w Jagiellonii! Miło był móc jeszcze raz przeżyć te cudowne chwile, które nam dostarczyłeś!