31 05.20 17:38
Nowszy wpis Starszy wpis

Zdobyliśmy Kraków!

Blisko trzymiesięczna przerwa, wymuszona pandemią koronawirusa nie wybiła nas z rytmu! Pokonaliśmy w delegacji Cracovię 1:0 w meczu 27. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Jedyną bramkę dla „Żółto-Czerwonych” zdobył w samej końcówce, chwilę po zameldowaniu się na placu gry, Przemysław Mystkowski.

Mecz z Cracovią był pierwszym rozgrywanym przez "Żółto-Czerwonych" po przymusowej przerwie, spowodowanej epidemią koronawirusa. Również dla naszych rywali był to premierowy występ po trwającym niespełna trzy miesiące rozbracie z piłką, wobec czego nikt nie wiedział, czego można się spodziewać po tym meczu, o czym mówił zresztą w wywiadach przedmeczowych trener Iwajło Petew. Wobec tego obie ekipy ostrzyły sobie zęby na wygraną, ale nikt tak naprawdę nie wiedział, w jakie są dyspozycji.

Spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanych ataków graczy "Dumy Podlasia". To właśnie białostoczanie, przez początkowe 20 minut rywalizacji, raz za razem próbowali sforsować szyki obronne rywali. Okazji stworzyli sobie kilka, spośród których pierwszą i najlepszą w 4. minucie. Wtedy to, grający w tym starciu na lewym skrzydle Bartek Bida, popędził swoją stroną boiska. Na koniec rajdu złamał grę do środka i oddał strzał w światło bramki. Piłka uderzona była po ziemi, ale jednak zbyt lekko, by sprawić większe problemy Michalowi Peskoviciowi. Słowak złapał futbolówkę.

Tak jak wspomnieliśmy, początkowe 20 minut to okres dominacji zawodników ze stolicy Podlasia. Oprócz Bidy swojego szczęścia próbowali Martin Pospisil, którego uderzenie przeszło nad poprzeczką, oraz Jakov Puljić, zatrzymywany jednak wielokrtonie przez defensorów krakowian.

Po 20. minucie role się odwróciły i to podopieczni trenera Michała Probierza przeszli do ofensywy. Próbował choćby van Amersfoort, którego strzał "wypluł" przed siebie Dejan Iliev. Do piłki dopadł wtedy Michał Rakoczy, którego dobitka wylądowała na słupku. W tym momencie gre przerwano, bowiem sędzia asystent podniósł chorągiewkę, co oznacza oczywiście pozycję spaloną. W tzw. międzyczasie dwóch zawodników, z obu stron barykady, obejrzało po żółtej kartce. Ukarani zostali Sergiu Hanca z Cracovii i nasz kapitan, Taras Romanczuk. Co ciekawe, w obu wypadkach były to ósme żółte kartki w sezonie, co oznacza, że żaden z tych graczy nie wystąpi w najbliższym meczu PKO BP Ekstraklasy.

Poza karami indywiduwalnymi byliśmy w pierwszej odsłonie meczu świadkami kilku godnych odnotowania zdarzeń. W 26. minucie okres chwilowej przewagi gospodarzy starał się przełamać Jesus Imaz, który, idąc śladami młodszego kolegi, próbował uderzenia zza granicy pola karnego. Niestety, strzał okazał się niecelny. W kolejnych minutach gra się wyrównała, aż wreszcie przyszedł feralny rzut rożny. Nie chodzi o sam jego przebieg, bo nie dał nam gola, ale o to, co działo się w trakcie dośrodkowania. Otóż atakujący "Pasów", Pelle van Amersfoort, wyskakując do piłki wykonał niezamierzony gest ręką, którą trafił w twarz naszego stopera, Bogadana Tiru. Sędzia momentalnie przerwał grę, zauważywszy krew na twarzy Rumuna. Potrzebna była pomoc medyczna oraz konieczne było opuszczenie placu gry przez byłego zawodnika FC Viitorul Konstanca. Jak się niestety okazało, permanentne. 26-latek musiał na stałe opuścić boisko, a w jego miejscu pojawił się Andrej Kadlec. To doprowadziło do niemałych roszad w bloku obronnym - Jakub Wójcicki przeszedł na lewą stronę, do środka przesunięto dotychczas grającego po lewej Zorana Arsenicia, a nowy gracz, czyli Kadlec właśnie, wylądował na swojej nominalnej, prawej obronie.

W końcówce pierwszej połowy było już raczej spokojnie, i to po obu stronach. Tenże spokój zmącono tylko raz. Uczynili to gospodarze tego starcia. Dwukrotnie strzelali na bramkę strzeżoną przez macedońskiego golkipera. Nasz bramkarz raz piłkę wypiąstkował, ale niestety na tyle niefortunnie, że ta trafiła na głowę zawodnika Cracovii, który oddał strzał. Iliewa już w świetle bramki nie było, więc musiał go zastąpić jeden z naszych obrońców, który wybił zmierzającą do siatki futbolówkę tuż sprzed linii bramkowej. Wciąż był zatem 0:0 i z takim też wynikiem piłkarze schodzili do szatni na przerwę. W gorszym od innych nastroju mógł być Zoran Arsenić, który krótko przed końcem początkowyh 45 minut obejrzał żółtą kartkę.

Druga połowę lepiej rozpoczęli zawodnicy Cracovii. Najpierw pojedynek z Dejanem Iliewem wygrał Pelle van Amersfoort, który po składnej akcji z bliska skierował piłkę do bramki. Na szczęście jednak arbiter słusznie odgwizdał spalonego. Jaga nie grała już tak odważnie, jak w pierwszej części meczu. To rywale chętniej przedostawali się pod nasze pole karne. Z małymi przerwami na nieśmiałe wypady Jagiellończyków. W 58. minucie Iliew bardzo dobrym wyjściem z bramki uprzedził Lopesa, wybijając piłkę na aut. Zaraz potem piłka po raz drugi znalazła drogę do strzeżonej przez niego bramki. Tym razem pojedynek z Macedończykiem wygrał Lopes, ale i w tym przypadku sędzia liniowy wskazał pozycję spaloną Portugalczyka. Mogliśmy odetchnąć.

Po niemrawym początku drugiej połowy obudziliśmy się po godzinie gry. Puljić otrzymał znakomite prostopadłe podanie od Bartka Bidy, Chorwat wyszedł na pozycję sam na sam, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany. W 66. minucie znów w natarciu były jednak Pasy. Wdowiak wycofał piłkę do Amersfoorta, ale strzał Holendra został zablokowany przez naszych defensorów. Chwilę później ponownie było bardzo niebezpiecznie w naszym polu karnym. Po centrze z rzutu rożnego do przewrotki składał się jeden z zawodników Cracovii, ale zażegnaliśmy ostatecznie niebezpieczeństwo. trener Iwajło Petew widząc, że gospodarze przejmują kontrolę nad meczem, zdecydował się wzmocnić środkową strefę boiska, wprowadzając w miejsce Jesusa Imaza Ariela Borysiuka. Po wejściu pomocnika, miejscowi już nie tak łatwo przedzierali się pod nasze pole karne, jak wcześniej. Z małym wyjątkiem. W 83. minucie Iliew popisał się kolejną, dobrą interwencją. Pojedynek sam na sam z Macedończykiem przegrał Mateusz Wdowiak.

W 86. minucie doszło do ostatniej zmiany w naszym zespole. W miejsce Puljicia pojawił się nasz wychowanek - Przemysław Mystkowski.  Jak się okazało, była to pokerowa zagrywka trenera Jagiellonii. Zaledwie dwie minuty po wejściu na boisko "Mystek" zdobył bramkę! Został bohaterem! Po centrze Wójcickiego, Bida zgrał futbolówkę do drugiego z naszych młodzieżowców, a Przemek niczym rasowy snajper z zimną krwią pokonał Peskovicia!

Do ostatnich minut Pasy próbowały chociaż wyrównać, ale ich próby ataków kończyły się fiaskiem. Nasz blok obronny nie popełniał błędów, a ponadto w samej końcówce staraliśmy się długo utrzymywać się przy piłce, co wychodziło nam dość dobrze. Ostatecznie, po bardzo zaciętym meczu, w którym dominowała walka, ostatecznie rzutem na taśmę zwyciężyliśmy! Tym samym jesteśmy już coraz bliżej strefy gwarantującej grę w europejskich pucharach. Wygraliśmy trzeci mecz z rzędu!

Cracovia - Jagiellonia Białystok 0:1 (0:0).

Bramka: Mystkowski 88'

Cracovia: 40. Michal Pesković - 2. Cornel Rapa, 85. Dawid Jablonsky, 39. Michał Helik, 87. Diego Ferraresso, 5. Janusz Gol, 8. Milan Dimun (58' Mateusz Wdowiak), 25. Michał Rakoczy (58' Sebastian Lusiusz) 10. Pelle van Amersfoort, 4. Sergiu Hanca, 21. Rafael Lopes

Rezerwowi: 31. Lukas Hrosso, 6. Sylwester Lusiusz, 7. Thiago Rodrigues, 34. Ołeksij Dytjatjew, 99. Tomas Vestenicky, 97. Daniel Pik, 77. Sebastian Strózik, 22. Florian Loshaj, 11. Mateusz Wdowiak.

Trener: Michał Probierz.

Jagiellonia: 1. Dejan Iliew - 7. Jakub Wójcicki, 17. Ivan Runje, 25. Bogdan Tiru (37' Andrej Kadlec), 15. Zoran Arsenić, 6. Taras Romanczuk, 26. Martin Pospisil, 9. Maciej Makuszewski, 11. Jesus Imaz (70' Ariel Borysiuk), 31. Bartosz Bida, 21. Jakov Puljić (86' Przemysław Mystkowski).

Rezerwowi: 96. Damian Węglarz, 2. Andrej Kadlec, 16. Przemysław Mystkowski, 5. Dawid Szymonowicz, 8. Ariel Borysiuk, 14. Tomas Prikryl, 27. Bartłomiej Wdowik, 35. Karol Struski, 38. Paweł Olszewski.

Trener: Iwajło Petew