01 06.20 10:55
Nowszy wpis Starszy wpis

27. Kolejka PKO BP Ekstraklasy - podsumowanie

Pasjonujące Derby Trójmiasta, wysoka wygrana urzędujących mistrzów Polski oraz nasze trzy punkty, zdobyte dzień po setnej rocznicy powstania Jagiellonii po golu w ostatnich minutach meczu autorstwa wychowanka, który chwile wcześniej pojawił się na murawie. Działo się w zakończonej wczoraj 27. kolejce PKO BP Ekstraklasy, pierwszej po przymusowej przerwie w graniu. Zapraszamy do lektury podsumowania zmagań na boiskach naszej rodzimej elity.

Wszystko zaczęło się w piątek, 29 maja na stadionie we Wrocławiu, gdzie miejscowy Śląsk podejmował Raków Częstochowa. Mecz rozpoczął się o godzinie 18:00 i był pierwszym na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce rozegranym po przymusowej przerwie, spowodowanej koronawirusem. Był też pierwszym, w którym na trybunach zabrakło kibiców. W pierwszej połowie kibice zgromadzeni przed telewizorami nie oglądali bramek. Również podczas drugiej odsłony gry długo musieli czekać na trafienia. Pierwsze przyszło siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Jego autorem został Felicio Brown Forbes, dla którego jest to siódma bramka w tym sezonie i który pozostaje najskuteczniejszym zawodnikiem częstochowian w rozgrywkach. Niedługo jednak goście cieszyli się z prowadzenia, bowiem około ośmiu minut później wyrównującego gola strzelił pomocnik gospodarzy, Michał Chrapek. Więcej bramek nie było i starcie zakończyło się remisem 1:1. Wobec takiego rezultatu oba zespoły utrzymały swoje ligowe pozycje sprzed startu kolejki. Śląsk wciąż jest trzeci (43 punkty), a Raków pozostaje dziewiąty (37 "oczek").

Drugim piątkowym meczem mogli cieszyć się sympatycy Pogoni Szczecin i Zagłębia Lubin. Ich ulubień na murawie modernizowanego stadionu w Szczecinie pojawili się punktualnie o godzinie 20:30. Dosyć szybko okazało się kto na początek restartu zmagań znajduje się w lepszej dyspozycji. W takowej bez wątpienia są "Miedziowi", którzy gładko wygrali 3:0. Gole dla piłkarzy trenera Martina Seveli zdobywali wypożyczony zimą ze Slovana Bratysława serbski pomocnik Dejan Drazić (7. minuta), najskuteczniejszy obecnie gracz lubinian (12 goli w sezonie) słoweński skrzydłowy Damjan Bohar (27. minuta) oraz wychowanek klubu, 18-letni Bartosz Białek (42. minuta). Ten ostatni był zresztą bardzo aktywny, ponieważ oprócz gola może sobie również do konta dopisać asystę przy bramce Drazicia. Jak zatem widać bramki padał w pierwszej odsłonie tego starcia. Dzięki tej zdecydowanej wygranej piłkarze z Dolnego Śląska mogą rozsiąść się na 10. pozycji (36 punktów), natomiast "Portowcy" muszą wrócić do prezentowanej onegdaj rewelacyjnej formy, jeśli nie chcą zacząć oglądać się za plecy. Obecnie gracze trenera Kosty Runjaicia piastują szóstą pozycję z 41. "oczkami".

Weekendowe granie w Ekstraklasie kontyowaliśmy w sobotę. Tego dnia oczy entuzjastów naszej ligi skupione były na trzech miastach - Łodzi, Gliwicach i Poznaniu. Wszystko zaczęło się w pierwszym z wymienionych, gdzie miejscowy ŁKS podejmował gości z Zabrza, czyli Górnika. Był to debiut w roli pierwszego trenera "Rycerzy Wiosny" Wojciecha Stawowego, który zastąpił na tym stanowisku Kazimierza Moskala. Debiut z pewnością nie potoczył się po myśli byłego opiekuna Cracovii, który musiał pogodzić się z porażką. Minimalną co prawda, bo w rozmiarach 0:1, ale jednak. Dodatkowo tym bardziej bolesną, jeśli weźmiemy pod uwagę, w jak niefortunnym położeniu są obecnie łodzianie. Zamykają oni bowiem tabelę Ekstraklasy, mając na koncie raptem 20 punktów i stratę rzędu 11 "oczek" do ostatniej bezpiecznej pozycji. Co do piłkarzy trenera Marcina Brosza to z pewnością moga się cieszyć z trzech punktów, zapewnionych w 36. minucie przez greckiego piłkarza, Giorgosa Giakoumakisa. Obecnie zabrzanie są na 11. pozycji (36 punktów), oddali się od strefy spadkowej, a do górnej ósemki tracą już tylko cztery "oczka".

Drugie sobotnie starcie można było podziwiać, jeśli o 17:30 włączyło się mecz Piast Gliwice kontra Wisła Kraków. To było spotkanie, na które wielu kibiców ostrzyło sobie zęby. Oto mistrz Polski, drużyna poukładana i zorganizowana, regularnie punktująca, mierzy się z grającą bardzo ładnie dla oka, nieco szaloną Wisłą. Wierzono, że będzie można się tym widowiskiem emocjonować. Ale chyba nikt nie pomyślał, że te emocje będą tak skrajne od oczekiwań. Otóż podopieczni trenera Waldemara Fornalika wygrali wysoko, 4:0, grając zdecydowanie i konsekwentnie. Wielkie strzelanie przy ul. Okrzei rozpoczął już w pierwszej minucie Jorge Felix. Jego śladami poszedł superstrzelec Piasta, Piotr Parzyszek, który dwukrotnie ukąsił rywala - w 11. i 64. minucie. Dzieła zniszczenia dokończył Patryk Tuszyński, pokonując bramkarza "Białej Gwiazdy" na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Co ciekawe, tym zwycięstem gliwiczanie wyrównali klubowy rekord najwyższej wygranej w ich wykonaniu na poziomie Ekstraklasy. Taki rezultat spowodował umocnienie się piłkarzy ze Śląska na pozycji wicelidera rozgrywek (46 punktów), który do Legii, czyli obecnego lidera, traci osiem "oczek". Z kolei Wisła znowu niebezpiecznie przybliżyła się strefy spadkowej. Piłkarze trenera Skowronka mają na koncie 31 punktów, co daje jedynie dwa "oczka" komfortu w porównaniu do Korony Kielce, zajmującej 14. miejsce, pierwsze spadkowe.

W sobotę jako ostatni swój mecz mogli rozegrać piłkarze Lecha Poznań, którzy w hitowym starciu naszej ligi okazali się gorsi od Legii Warszawa. Porażka odniesiona jednym golem. Jego autorem był Tomas Pekhart, który wykorzystał błąd holenderskiego golkipera "Kolejorza", Mickeya van der Haarta, i skierował futbolówkę do siatki bramki gospodarzy. Cała sytuacja miała miejsce w 17. minucie. Dla rosłego, 194 cm, czeskiego snajpera było to już drugie trafienie podczas przygody ze stołecznym klubem. Wobec porażki w meczu z "Wojskowymi" podopieczni trenera Dariusza Żurawia oddalili się od strefy medalowej. Obecnie zajmują piąte miejsce, na koncie mając 42 punkty. Z kolei piłkarze z Warszawy powiększyli swoją przewagę na resztą stawki, wyłączając Piasta, do 11. punktów. Obecnie lider ma na koncie 54 "oczka".

Niedziela to ostatni dzień rywalizacji w tej kolejce, ale z pewności nie najmniej ciekawy. Gwarancją miały być m.in. rozgrywane o 17:30 Derby Trójmiasta, czyli pojedynek Lechii Gdańsk z Arką Gdynia. Tak też się stało, w tym właśnie meczu padło najwięcej goli spośród wszystkich spotkań tej kolejki. Ale po kolei, zacznijmy od najwcześniej rozgrywanego meczu. O 12:30 pierwszy gwizdek usłyszeli zgromadzeni na płockim stadionie im. Kazimierza Górskiego piłkarze miejscowej Wisły oraz ich rywale tamtego dnia, zawodnicy Korony Kielce. Poziom meczu z pewnością sprawił nie lada radość kibicom, zwłaszcza tym z Kielc oraz postronnym. W wykonaniu piłkarzy trenera Macieja Bartoszka był to bowiem koncertowy występ, okraszony czterema golami. Do momentu rozegrania tego meczu "Koroniarze" jeśli wygrywali, to do zera. Ponadto w tym sezonie, grając na wyjazdach, strzelili ogółem pięć goli, a tu, w jednym tylko meczu, aż cztery. Dodatkowo odrobili straty i wyszli na prowadzenie, co też się raczej kielczanom nie zdarza. Pierwsi bowiem bramkę zdobyli gospodarze, już w 15. minucie. Wtedy, po błędzie defensywy, bramkarza gości pokonał młodziutki Dawid Kocyła, dla którego była to pierwsza w karierze bramka w Ekstraklasie. Później inicjatywa zdecydowanie należała już jednak do gości, którzy czterokrotnie pokonywali Thomasa Dahne. Niemiec musiał skapitulować przy uderzeniach Adnana Kovacevicia (31. minuta), Marcina Cebuli (34. minuta), Petteriego Forsella (68. minuta) i Jacka Kiełba (88. minuta). Pięć goli łącznie, jeden po stronie "Nafciarzy" i cztery po stronie "Żółto-Krwistych", co oznacza porażkę piłkarzy trenera Sobolewskiego 1:4. Wobec tego wyniku Korona znacząco przybliżyła się do 13. miejsca, dającego utrzymanie. Obecnie kielczanie mogą się pochawlić dorobkiem 29 punktów. Z kolei płocczanie spadli na 12. pozycję, na koncie mając 36 "oczek".

O drugim z niedzielnych spotkań napisaliśmy już wiele. Mecz Cracovii z Jagiellonią, zakończony wygraną "Żółto-Czerwonych" 1:0 po golu Przemysława Mystkowskiego w 88. minucie. Co ciekawe, nasz wychowanek na murawie pojawił się ledwie kilka chwil wcześniej. Pełny tekst podsumowujący to starcie znajdziecie TUTAJ.

Na sam koniec przyjrzyjmy się ostatniemu spotkaniu z kolejki oznaczonej numerem 27. Lechia Gdańsk kontra Arka Gdynia, czyli Derby Trójmiasta. Jak opisać to spotkanie? Debiut w roli szkoleniowca Arki byłego trenera Jagi, Ireneusza Mamrota, cztery rzuty karne, kilkukrotne odwracanie losów spotkania i siedem goli. Ależ się działo! Strzelanie rozpoczęło się już po zmianie stron. Jako pierwsi prowadzenie objęli w 50. minucie gospodarze, za sprawą wykorzystanego przez Flavio Paixao rzutu karnego. Po dziewięciu minutach goście wyrównali, również po wykorzystanym rzucie karnym. Dusana Kuciaka pewnym uderzeniem pokonał Marko Vejinović. W 71. minucie kolejna bramka, znowu Arka, tym razem Adam Marciniak po golu, wyjątkowo w tym meczu, z gry. Nie minęło sześć minut i wyrównanie. Znowu Flavio Paixao, który okazał się katem "Arkowców", zresztą nie tylko w tym meczu. Portugalczykowi ogólnie bardzo dobrze gra się przeciwko gdynianom. 77. minuta i remis 2:2. Koniec emocji? Nic podobnego! 82. minuta, Marko Vejinović i 3:2 dla Arki. 87. minuta, Łukasz Zwoliński i 3:3. W międzyczasie gola strzelił jeszcze Conrado, ale ostatecznie nie zaliczono trafienia. Zdawało się, że mecz zakończy się remisem, aż tu nagle przyszedł doliczony czas gry, czwarty w meczu rzut karny. Pewnie wykorzystał go Flavio Paixao, który ustrzelił hattricka. Trzy punkty dla Lechii, Arka wciąż bez wygranej nad odwiecznymi rywalami w Ekstraklasie. Gdańszczanie zajmują obecnie siódme miejsce w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 41. punktów, a piłkarze trenera Mamrota w tabeli znajdują się na 15. pozycji, na koncie mając 25 "oczek".

Poniżej prezentujemy wszystkie wyniki minionej kolejki Ekstraklasy oraz aktualną tabelę rozgrywek.

27. kolejka PKO BP Ekstraklasy

29 maja (piątek):
Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa 1:1;
Pogoń Szczecin - Zagłębie Lubin 0:3.

30 maja (sobota):
ŁKS Łódź - Górnik Zabrze 0:1;
Piast Gliwice - Wisła Kraków 4:0;
Lech Poznań - Legia Warszawa 0:1.

31 maja (niedziela):
Wisła Płock - Korona Kielce 1:4;
Cracovia - Jagiellonia Białystok 0:1;
Lechia Gdańsk - Arka Gdynia 4:3.

Arhelan
Energo
Mlekovita
Benmar
Leroy Merlin
AW Narzędzia
Jaga taxi
Rabet
Kamienna Grota
Biacomex
Globart print
Magic gym
Humana Medica OMEDA
Coca cola
Betex
123 Okulary
PCRT
KPKM
Firma Centrum
Rogowski Development
Yuniversal Podlaski
Galeria Zielone Wzgórze
Chilli Pizza
FirstWeb
Helios
WSFiZ
Luca
Olympic Sport
Mitel