29 06.20 08:12
Nowszy wpis Starszy wpis

Dalej od pucharów, czyli w prasie o Jadze

Poniedziałkowa prasówka w całości skupia się na meczu Jagiellonii z Lechią Gdańsk. "Żółto-Czerwoni" przegrywając z lechistami oddalili się od strefy gwarantującej udział w Lidze Europy.

Super Express
Druga połowa zadecydowała. - Na pierwszego gola przyszło nam jednak trochę poczekać. Dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy Jakov Puljić zdołał wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie 1:0. Trener Piotr Stokowiec w szatni zareagował dość impulsywnie. Od początku drugiej połowy na boisku pojawili się Kenny Saief i Łukasz Zwoliński. Szkoleniowiec Lechii miał jednak nosa! Zwoliński okazał się bowiem bohaterem przyjezdnych. To on strzelił dwa gole, które pozwoliły wyjść na prowadzenie, a tego lechiści nie oddali już do końcowego gwizdka.

Gazeta Wyborcza
Jaga nie wykorzystała szansy. - Przed niedzielnym pojedynkiem w Białymstoku Jagiellonia plasowała się na szóstej pozycji w tabeli. Lechia miała o punkt więcej i była piąta. Obie drużyny liczyły na poprawę swej lokaty, a tym samym wywalczenie przepustki do europejskich pucharów. Awans do kwalifikacji Ligi Europy może dać nawet czwarte miejsce, ale pod warunkiem, że zdobywca Pucharu Polski zakończy sezon na podium.

Puchary coraz dalej. - Piłkarze Jagiellonii Białystok przegrali w niedzielę 1:2 na własnym stadionie z Lechią Gdańsk. Białostoczanie pozostają na szóstej pozycji w tabeli. Awans do europejskich pucharów oddalił się. Przed niedzielnym pojedynkiem w Białymstoku Jagiellonia plasowała się na szóstej pozycji w tabeli. Lechia miała o punkt więcej i była piąta. Obie drużyny liczyły na poprawę swej lokaty, a tym samym wywalczenie przepustki do europejskich pucharów. Awans do kwalifikacji Ligi Europy może dać nawet czwarte miejsce, ale pod warunkiem, że zdobywca Pucharu Polski zakończy sezon na podium.

Kurier Poranny
Jedna połowa to za mało. - Trener Żółto-Czerwonych Iwajło Petew zaskoczył ustalając wyjściowy skład. Oto bowiem od pierwszej minuty zagrał Jesus Imaz, który wcześniejsze mecze, co tu mówić, nie miał najlepsze. Przez całą pierwszą połowę Imaz mocno pracował i był bardzo widoczny stając się współautorem bramki w ostatniej z trzech doliczonych minut przez sędziego do pierwszej połowy. Białostoczanie przeprowadzili wtedy koncertową akcję. Maciej Makuszewski, który był motorem niemal wszystkich ofensywnych akcji gospodarzy, zagrał na prawym skrzydle właśnie do Imaza, który niemal już z linii końcowej dośrodkował w pole karne Lechii. Piłka przeleciała nad obrońcami docierając wprost na głowę Jakova Puljica. Chorwat idealnie przymierzył i nie dał szans Kuciakowi. (...) Dwie minuty, po rozpoczęciu gry w drugiej połowie, Lechia doprowadziła już do wyrównania. Ze Gomes idealnie dośrodkował w pole karne Jagiellonii, a tu dostawił nogę Zwoliński. Węglarzowi nie udało się wybić piłki. (...) Podmęczona Jagiellonia nie potrafiła zatrzymać szybkiego napastnika Lechii, który co raz to nękał Węglarza.

Przegląd Sportowy
Miłe złego początki. - Na dzień dobry, o swojej skuteczności przypomniał Jesus Imaz, lecz radość błyskawicznie zgasił sędzia liniowy sygnalizując spalonego. Hiszpan i tak pokazał się w najważniejszej akcji pierwszej odsłony. Trzeba było na nią poczekać aż do ostatnich sekund. Maciej Makuszewski sprytnie podał do Imaza, a on tak precyzyjnie zagrał na głowę Jakova Puljicia, że tym razem Kuciak był bez szans, by pospieszyć z ratunkiem. (...) po przerwie goście z Wybrzeża wyszli w przemeblowanym dwoma zmianami składzie i zmiennik kompletnie bezproduktywnego Macieja Gajosa – Łukasz Zwoliński pięknym wolejem nie dał szans Damianowi Węglarzowi. Ten cios zamroczył jedenastkę Petewa. Nawet nie osłabił impetu Jagi, a zupełnie go zniszczył. Piotr Stokowiec mógł być dumny przede wszystkim ze swojego nosa, bo zmiany, które przeprowadził w przerwie (oprócz Zwolińskiego na boisku pokazał się i to z bardzo dobrej strony Kenny Saief) odmieniły jego zespół. Na tyle, że wygrał i w przeciwieństwie do gospodarzy może myśleć o spotkaniu z piłkarską Europą.