27 07.20 11:52
Nowszy wpis Starszy wpis

Oświadczenie Klubu ws. wywiadu udzielonego przez Sebastiana Rajalakso

        W niedzielę w serwisie Twitter pojawiły się przetłumaczone fragmenty wywiadu naszego byłego zawodnika Sebastiana Rajalakso, który po kilku latach od opuszczenia Żółto-Czerwonych postanowił opowiedzieć o „przygodach” jakie spotkały go w naszym Klubie. Postanowiliśmy skomentować rewelacje, które wprowadziły sporo ożywienia w niedzielne popołudnie, a które przybliżył polskim kibicom Piotr Piotrowicz, który od lat związany jest ze szwedzkim futbolem.

Od początku do końca Sebastian Rajalakso mocno mija się z prawdą, wprowadzając czytających w błąd, a jednocześnie przedstawiając nasz Klub w bardzo złym świetle. Były zawodnik uskarża się na metody treningowe prowadzonego wówczas przez Piotra Stokowca zespołu, który bardzo zabiegał o pozyskanie szwedzkiego pomocnika po niezłym w jego wykonaniu sparingu z Arką Gdynia. Treningi w trakcie zimowego okresu przygotowawczego nazywa „chorymi”. Każdy chyba doskonale zdaje sobie sprawę z charakterystyki okresów przygotowawczych i wysokich obciążeń wiążących się z tym okresem. Zawodnicy przede wszystkim, przynajmniej tak nam się wydawało.

Stwierdza również, że zmiana na stanowisku pierwszego trenera Jagiellonii Białystok była bezpośrednią przyczyną tego, że trafił on do zespołu rezerw. Otóż chcielibyśmy przypomnieć, że trener Stokowiec również delegował zawodnika do drugiego zespołu, chociażby na mecz z Warmią Grajewo.

Już wspomniane dwa fragmenty pokazują, że nie mamy do czynienia z poważnym człowiekiem, który na opowiedzenie swojej historii czekał kilka lat. Niezaprzeczalny jest fakt, że po zmianie na stanowisku trenera Jagiellonii Białystok i powrocie Michała Probierza zawodnik nie zagrał już w pierwszym zespole Żółto-Czerwonych. Cały czas jednak sztab szkoleniowy próbował „odzyskać” piłkarza na swoje potrzeby, tak by mógł on jeszcze pomóc pierwszej drużynie w końcówce sezonu, w której czekała nas walka między innymi o finał Pucharu Polski.

Bardzo zabawny jest też fragment, w którym trener Probierz miałby podzielić zespół na mówiących i tych niemówiących po polsku. Skoro wszyscy nie znający naszego języka od razu, zdaniem Sebastiana Rajalakso, trafili do zespołu rezerw, to w jaki sposób wyjaśnić zestawienie wyjściowej jedenastki chociażby na mecz półfinału pucharu Polski z Zawiszą Bydgoszcz? W pierwszym składzie znaleźli się między innymi Bekim Balaj, Dani Quintana czy Roberts Savalnieks. Gdyby wierzyć rewelacjom Sebastiana Rajalakso, taka sytuacja nie mogła mieć miejsca. Nieznajomość polskiej mowy nie przeszkodziła w rozegraniu niemal wszystkich spotkań do końca sezonu, a także rozpoczęciu nowego Daniemu Quintanie. Może zatem nie o znajomość języka chodziło trenerowi, a o umiejętności piłkarskie?

Próby doprowadzenia do formy szwedzkiego pomocnika spełzły na niczym. Nie pomogły także treningi indywidualne, które jak widzimy również nie przypadły do gustu byłemu zawodnikowi naszego zespołu. Rozumiemy, że nie wszyscy mają predyspozycje do ciężkiej pracy, ale bez niej często  nie możemy liczyć na jakiekolwiek pozytywne efekty podejmowanych przedsięwzięć.

Najlepsze fragmenty wywiadu, do którego się odnosimy, to bezapelacyjnie jednoosobowa gra w berka, żonglerka niewidzialną piłką, a także igrzyska śmierci, jakie zgotowali Sebatianowi Rajalakso oszczepnicy i dyskobole na stadionie lekkoatletycznym, na którym zawodnik nigdy się nie pojawił, chyba, że był fanem królowej sportu i w wolnym czasie przebywał na terenie obiektu, by podpatrywać trenujących tam sportowców, ale w sposoby spędzania wolnego czasu nie ingerujemy.

Widząc sytuację zawodnika i jego podejście do obowiązków Klub kilkukrotnie próbował porozumieć się z nim w kwestii obustronnego porozumienia przy rozwiązaniu wiążącej umowy. Takie rozwiązanie wydawało się najodpowiedniejszym zarówno dla samego zawodnika, jak i Klubu.

Początkowo podjęcie walki o powrót do odpowiedniej dyspozycji przyjęliśmy z wielką radością. Mieliśmy wrażenie, że mamy do czynienia z profesjonalistą, który chwilowo znajduje się w dołku. Próby pomocy, dodatkowe treningi, powrót do gry przez drugi zespół, to wszystko nie przyniosło jednak efektu i ostatecznie Sebastian Rajalakso w maju 2014 roku opuścił nasz Klub.

Reasumując. Wywiad, który ukazał się w kwietniu w szwedzkim „Aftonbladet” zawiera więcej nieprawdy, niż prawdy. Do zweryfikowania większości tych rewelacji wystarczy porównanie słów Szweda z zapisami wyników drużyny rezerw czy też składami pierwszego zespołu na mecze, w których sam zainteresowany już nie łapał się do składu.