11 09.20 19:56
Nowszy wpis Starszy wpis

Nieskuteczność i tylko remis z Góralami

Remisem 2:2 zakończyła się piątkowa potyczka Jagiellonii Białystok z Podbeskidziem Bielsko-Biała w ramach 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Do przerwy przegrywaliśmy 0:2 po strzałach Kamila Bilińskiego i Michała Rzuchowskiego, a po zmianie stron wyrównaliśmy za sprawą trafień Jakova Puljicia i Jesusa Imaza.

W składzie Jagi zabrakło dziś kontuzjowanego Tomasa Prikryla, którego miejsce w jedenastce zajął Przemysław Mystkowski. Brakowało także narzekającego na uraz Bartka Wdowika, a na lewej stronie obrony mecz rozpoczął Bodvar Bodvarsson. To jedyne zmiany w porównaniu z ostatnią wyjazdową potyczką w Warszawie z Legią.

Od pierwszych minut piątkowej rywalizacji Jagiellończycy przejęli inicjatywę i na okazje bramkowe nie trzeba było długo czekać. W czwartej minucie sędzia Szymon Marciniak podyktował rzut wolny dla Jagi tuż przed polem karnym. Faulowany był Puljić. Po chwili spojenie słupka z poprzeczką uratowało Martina Polacka po uderzeniu Martina Pospisila.

W 12. minucie zagrozili goście. Akcję prawym skrzydłem przeprowadził Karol Danielak, który wbiegł w pole karne i uderzył w krótki róg bramki Pavelsa Steinborsa, ale nasz bramkarz był czujny. Niestety był to fragment gry, w którym nasz zespół był trochę rozkojarzony, szczególnie w tyłach. W 18. minucie Kamil Biliński urwał się naszym defensorom i w sytuacji sam na sam ze Steinborsem wpakował piłkę do naszej bramki. Przegrywaliśmy 0:1.

W 21. minucie nastąpiła wymuszona zmiana w Jagiellonii. Kontuzjowanego Ivana Runje zmienił Bogdan Tiru, a więc została przeprowadzona wymuszona roszada na środku defensywy. Zaraz potem były wyborne okazje Jagi. Najpierw Imaz wymanewrował defensorów gości, po czym oddał strzał lewą nogą, jednak Polacek znakomicie interweniował. Po chwili Puljić z kilku metrów fatalnie przestrzelił. Mieliśmy czego żałować. Podobnie było później.

W 28. minucie egzekwowaliśmy jeden z wielu w tej części meczu rzutów rożnych. Po centrze Pospisila w znakomitej sytuacji spudłował Błażej Augustyn, uderzając piłkę nad bramką Polacka.

Po pół godzinie gry znów piłkarze Jagi rwali sobie włosy z głowy. Powodem był fakt, że w słupek bramki gości trafił Pospisil po ładnym podaniu Imaza. W 36. minucie znowu nasi kibice nie dowierzali. Tym razem poprzeczka uratowała gości po uderzeniu głową Puljicia. Co za pech...

Dwie minuty później przegrywaliśmy już 0:2 po strzale głową po rzucie rożnym Michała Rzuchowskiego. Fortuna ewidentnie nie sprzyjała nam w tej cześci gry, do końca której wynik już nie uległ zmianie mimo usilnych starań Jagiellończyków o gola kontaktowego.

Druga połowa to zupełnie inny obraz naszej gry. Praktycznie z pierwszym gwizdkiem sędziego Marciniaka oznaczającym rozpoczęcie drugiej odsłony starcia na Stadionie Miejskim w Białymstoku podopieczni trenera Bogdana Zająca ruszyli do odrabiania strat. Walczyli, tworzyli okazje, a co najważniejsze, byli o wiele bardziej skuteczni po zmianie stron niż w początkowych 45 minutach.

Wysiłek dosyć szybko, bowiem już w 49. minucie, się opłacił. Dośrodkowanie z bocznego sektora boiska, po lewej ręce stojącego w bramce Podbeskidzia Polacka, które odnajduje Puljicia. Nasz chorwacki snajper oddaje strzał głową, który znajduje drogę do siatki bramki gości. Straty zmniejszone, jest kontakt, ale wciąż przegrywamy.

Niedługo, bowiem już dwie minuty później na tablicy wyników pojawił się rezultat remisowy. 2:2 zrobiło się w 51. minucie, a wszystko za sprawą niezwykle dzisiaj aktywnego, a w tamtym momencie także skutecznego, Jesusa Imaza. Nasz hiszpański magik wpakował piłkę do bramki Podbeskidzia z bliskiej odległości, czym wprawił w euforię kibiców na trybunach, ale jednocześnie rozgrzał ich oczekiwania na kolejne gole. Warto wspomnieć, że asystę przy tym trafieniu zanotował Olszewski.

56. minuta to kolejna okazja bramkowa "Żóto-Czerownych", przed którą stanął Maciek Makuszewski. Popularny "Maki" oddał płaski i mocny strzał z odległości. Piłka niestety nie była posłana w światło bramki "Górali" i minęła jej słupek.

W 60. minucie na pierwsze roszady personalne w szeregach zespołu z Bielska-Białej zdecydował się trener Krzysztof Brede. Szkoleniowiec Podbeskidzia posłał w bój Maksymiliana Sitka i Bartosz Jarocha, którzy zmienili odpowiednio Szymona Mroczkę i Łukasza Sierpinę. Te zmiany miały podziałać jak orzeźwiający prysznic na zawodników drużyny gości, którzy w drugiej połowie radzili sobie średnio w poczynaniach ofensywnych. Zamysł okazał się słuszny. "Górale" zaczęli stwarzać więcej zagrożenia pod naszą bramką, czego dowodem okazje Aleksandra Komora (65. minuta) i Rafała Figla (68. minuta). Należy zaznaczyć fantastyczną postawę w naszej bramce Pavelsa Steinborsa, który przy obu próbach pokazał niemałą próbkę swoich umiejętności.

69. minuta to zmiany w obu ekipach. Po jagiellońskiej stronie Bartosz Bida zastąpił Przemka Mystkowskiego, a w drużynie z województwa śląskiego za Figla wszedł Kocsis.

W 72. minucie przed szansą na drugiego gola stanął Jakov Puljić. Chorwacki snajper oddał uderzenie głową, niestety niecelne. W 79. minucie Podbeskidzie odpowiedziało uderzeniem Tomasza Nowaka, ale po raz trzeci po zmianie stron ze świetnej strony w jagiellońskiej bramce pokazał się nasz łotewski golkiper. Goście ponownie stanęli przed sytuacją bramkową w 82. minucie, kiedy niecelnie próbował Karol Danielak.

W 84. minucie trener Zając zdecydował się przeprowadzić dwie ostatnie zmiany w Jagiellonii. Na placu gry pojawili się Ariel Borysiuk i Andrej Kadlec, którzy zmienili odpowiednio Maćka Makuszewskiego i Martina Pospisila. Podwójna zmiana również w Podbeskidziu, gdzie z murawą pożegnali się Karol Danielak i Tomasz Nowak, których zastąpili Mateusz Marzec i Desley Ubbink.

Końcówka meczu to dwa niecelne strzały, po obu stronach. W ekipie gości próbował Bartosz Jaroch, a w naszej drużynie Jakov Puljić. Zwłaszcza okazja snajpera Jagi była bardzo dobra, ale niestety nie udało się Chorwatowi po raz drugi dzisiejszego wieczora pokonać Martina Polacka.

Skończyło się zatem na remisie 2:2. Dzięki takiemu wynikowi każda z drużyn może sobie dopisać do dorobku jeden punkt. Jagiellończycy mogą czuć niedosyt, ale z pewnością odmiana ich gry w przerwie może imponować. Zabrakło postawienia przysłowiowej kropki nad i.

3. kolejka PKO BP Ekstraklasy

Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 (0:2).
Bramki: Jakov Puljić 49', Jesús Imaz 51' - Kamil Biliński 18', Michał Rzuchowski 37'

Jagiellonia: 1. Pāvels Šteinbors - 38. Paweł Olszewski, 17. Ivan Runje (21' 25. Bogdan Tiru), 3. Błażej Augustyn, 19. Bodvar Böðvarsson - 10. Maciej Makuszewski (84' 16. Ariel Borysiuk), 26. Martin Pospíšil (84' 2. Andrej Kadlec), 6. Taras Romanczuk, 11. Jesús Imaz, 8. Przemysław Mystkowski (69' 31. Bartosz Bida) - 21. Jakov Puljić.

Podbeskidzie: 1. Martin Polaček - 16. Szymon Mroczko (60' 50. Maksymilian Sitek), 3. Aleksander Komor, 4. Milan Rundić, 22. Kacper Gach - 8. Karol Danielak (87' 17. Mateusz Marzec), 19. Michał Rzuchowski, 7. Rafał Figiel (71' 21. Gergő Kocsis), 6. Tomasz Nowak (87' 10. Desley Ubbink), 11. Łukasz Sierpina (60' 25. Bartosz Jaroch) - 9. Kamil Biliński.

żółte kartki: Figiel, Rundić.

sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
widzów: 5065.