11 09.20 19:57
Nowszy wpis Starszy wpis

Zając: Czujemy ogromny niedosyt

- Zabrakło wszystkiego, zarówno skuteczności jak i dłuższej dominacji oraz kontroli nad meczem. Czujemy ogromny niedosyt i sportową złość - powiedział na konferencji pomeczowej szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, Bogdan Zając.

- Stracić dwa punkty w takim meczu to trudne do przełknięcia. Żal mi chłopców, ale nie pozwolę, żeby teraz spuszczali głowy. Uważam, że to było dobre spotkanie, wiele fantastycznych akcji. Brakowało troszeczkę dokładności przy finalizacji, ale to jest piłka. Będziemy pracować nad tym, aby było lepiej - mówił opiekun Jagiellończyków.

Czy po pierwszej połowie, w której Jaga wyraźnie przeważała, ale przegrywała, trudno było trenerowi Zającowi utrzymać w piłkarzach motywację, z którą wyszli na mecz? - Absolutnie nie. W przerwie powiedziałem chłopakom, że jeszcze wygramy to spotkanie. Musimy strzelić kilka goli, w pierwszej połowie stworzyliśmy wiele okazji, więc kontynuujemy naszą grę. Mieliśmy piłkę meczową. Szkoda, że nie było uderzenia w światło bramki. To jest piłka, to jest zmęczenie. W takim momencie zawodnicy mają sporo w nogach. Tak się wydarzyło, to już jest historia.

Czym był spowodowany gorszy okres gry Jagiellonii w końcówce spotkania? - Z pewnością wpływ na to miał zarówno aspekt fizyczny jak i mentalny. To był bardzo intesywny mecz, bardzo dużo wybieganych kilometrów, obydwa zespoły grały na wysokiej intesywności, więc pojawił się kryzys. Najważniejszą kwestią jest to, kto potrafi te momenty zmęczenia przeciwnika wykorzystać. Atakowały oba zespoły, chciały zdobyć zwycięską bramkę, było też dużo błędów. Wiemy, jakie błędy popełniliśmy, jednak cały czas dążyliśmy do wygranej. Trzeba dostosowywać się do sytuacji panującej na boisku. Mieliśmy piłkę meczową i naprawdę bardzo żal tej sytuacji.

Jak poważne są urazy Tomasa Prikryla i Bartłomieja Wdowika? Dlaczego na ławce rezerwowych zabrakło Macieja Masa i Mateusza Wyjadłowskiego? - To wynika z wielu czynników, takich jak dyspozycja, treningi, strategia na mecz, organizacja gry i zajęć treningowych. Nie muszę się przed nikimi tłumaczyć z tego, kto jest w kadrze meczowej, kto wychodzi w pierwszej jedenastce, a jeżeli ktoś o to pyta, odpowiadam w ten sposób. To są moje decyzje i to później ja jestem z tego rozliczany. Nie będę się tłumaczył.

Z czego wynikała tak późna, zdaniem pytającego dziennikarza, zmiana Maćka Makuszewskiego? - Liczyliśmy na Maćka, który ma dużo jakości, że w końcowej fazie meczu zrobi jedną lub dwie akcje, po których będziemy mogli zdobyć zwycięską bramkę. Nie udało się, dlatego wpuściliśmy rezerwowego zawodnika. Ta zmiana pokazała, że niewiele zabrakło, żeby to rezerwowy stworzył tę sytuację. Bartek doszedł do dobrej sytuacji, ale akurat zawodnik gości nastawił głowę i być może wybronił bramkę - zakończył trener Zając.