22 09.20 12:29
Nowszy wpis Starszy wpis

Był taki mecz: Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 0:2

W naszej podróży przez jagiellońskie dzieje dotarliśmy do sezonu 2012/2013, w którym "Żółto-Czerwoni" finiszowali na 10. miejscu w klasyfikacji. Dzisiaj jednak nie o tym, a o historycznym, bo pierwszym, zwycięstwie białostoczan nad Lechem Poznań na terenie rywali, do którego doszło w październiku 2012 roku. Zapraszamy.

Tradycyjnie zaczynamy od przypomnienia zeszłotygodniowego tekstu, w którym wspominaliśmy naszą premierową przygodę z europejskimi pucharami. Doszło do niej latem 2010 roku, kiedy mierzyliśmy się z greckim Arisem Saloniki w dwumeczu rozgrywanym w ramach 3. rundy kwalifikacji do Ligi Europy. Przystąpiliśmy do tych zmagań z pozycji zdobywcy Pucharu Polski, ale również debiutanta na arenie międzynarodowej. Wypadliśmy całkiem nieźle, przegrywając u siebie 1:2 i remisując na wyjeździe 2:2. Taki wynik oczywiście premiował Greków, ale pokazał, że nawet z faworyzowanym rywalem "Duma Podlasia" może toczyć wyrównane boje.

Czwartek, 5 sierpnia 2010 roku, godzina 19:45. Stadion im. Kleantisa Wikielidisa w Salonikach, na którym są już jedenastki gospodarzy, Arisu, oraz gości, Jagiellonii Białystok. Na trybunach greckiego obiektu około 19 tysięcy fantycznych kibiców "Bogów Wojny", którzy są gotowi urządzić piekło przyjezdnym z odległej Polski. Trzeba zatem skupić się na kilku czynnikach. Po pierwsze i najważniejsze, na odrobieniu strat sprzed tygodnia. Po drugie, na ignorowaniu kibiców Arisu. Po trzecie, na walce z klasowym rywalem, który tanio skóry nie sprzeda. Niezły mętlik musieli mieć w głowach zawodnicy Jagi, którzy tamtego wieczora rywalizowali z zespołem z Grecji.

Wreszcie słychać pierwszy gwizdek. Zaczęli. Warto zwrócić uwagę na skład białostoczan, w którym zamieszał trochę trener Probierz. Na ławce usiedli m.in. Tomasz Frankowski i Jarosław Lato, a w pierwszym składzie znaleźli się El Mehdi Sidgy "Mido", Maciej Makuszewski czy Tadas Kijanskas. Dla ostatniego z wymienionych to spotkanie miało jeszcze większy ciężar niż dla pozostałych. Litwin debiutował w nim bowiem w żółto-czerwonej koszulce po transferze z Sudowy Mariampol.

W początkowych momentach meczu to białostoczanie mieli lepszą okazję do objęcia prowadzenia. Boczny defensor Jagi, Alexis Norambuena, oddał groźny strzał, który jednak przeszedł minialnie nad poprzeczką. Nieznacznie pomylił się również kilka minut później Marcin Burkhardt, który finalizował akcję Kamila Grosickiego i Tomasza Kupisza. W odpowiedzi Grzegorza Sandomierskiego postraszyli gospodarze. Na bramkę Jagiellonii uderzał Mehdi Nafti. Piłkę po tym strzale odbił nasz golkiper, ale na tyle niefortunnie, że dopadł do niej Danijel Cesarec. Na szczęście przy dobitce chorwackiego snajpera bramkarz zespołu ze stolicy Podlasia również był na posterunku i wygrał ten pojedynek. Niestety kilka chwil później górą był już Chorwat. W 19. minucie Cesarec dał Arisowi prowadzenie, z bliskiej odległości pakując futbolówkę do siatki bramki gości. Ta sytuacja nie podłamała Jagiellończyków, którzy szybko odpowiedzili na stratę bramki. W 26. minucie Marcin Burkhardt oddał strzał zza pola karnego, po którym piłka odbiła się jeszcze od Ronaldo i wpadła do bramki Michalisa Sifakisa. Było 1:1, co oznaczało, że przy ewentualnym jeszcze jednym trafieniu białostoczan możliwa będzie dogrywka.

To trafienie nie przyszło jednak przed przerwą. Po 45 minutach na tablicy wyników widniał rezultat remisowy. Drugą odsłonę meczu Jaga rozpoczęła w nieco zmodyfikowanym ustawieniu. Trener Probierz zdecydował się wykorzystać jedną z dostępnych zmian i posłał do boju Mladena Kascelana, który zmienił "Mido". Krótko po wznowieniu gry, w 50. minucie, "Żółto-Czerwoni" przeprowadzili drugą zmianę. Na placu gry zameldował się Tomasz Frankowski, który zastąpił Macie Makuszewskiego. W 61. minucie przed szansą stanął Kamil Grosicki, jednak piłka po uderzeniu szczecinianina nie leciała w światło bramki. Na szczęście w 66. minucie przyszedł moment wielkiej radości. Po krótce - rzut wolny, Marcin Burkhardt, strzał bezpośredni i jest prowadzenie. 2:1 dla Jagi w Salonikach! Białostoczanie próbowali nie wypuścić majaczącego na firmamencie zwycięstwa z rąk, ale przyszła 72. minuta i prawdziwe nieszczęście. W polu karnym Jagiellonii Andrius Skerla w nieprzepisowy sposób powstrzymuje Koke, wobec czego sędzia decyduje się przyznać rzut karny gospodarzom. Do ustawionej na 11 metrze piłki podchodzi Danijel Cesarec, który nie myli się. Pokonuje Grzegorza Sandomierskiego i wyrównuje stan rywalizacji. 2:2, które promuje Aris do gry w następnej rundzie. Niestety, nie udało się Jagiellończykom strzelić trzeciego gola i musieli pogodzić się z porażką.

Pełną treść tekstu znajdziecie TUTAJ. Warto przeczytać i przypomnieć sobie tamte emocje.

Wróćmy jednak do omawianego w tej odsłonie "Był taki mecz" meczu. Historia spotkań Jagiellonii z Lechem jest w tym momencie bardzo długa i obszerna. Nieco mniej pokaźna, choć również niezwykle ciekawa, była przed niespełna ośmioma laty, kiedy miały miejsce przedstawione w ninejszym tekście wydarzenia. Do października 2012 roku bilans ligowej rywalizacji białostocko-poznańskiej prezentował się następująco:

26.08.1987r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)
02.04.1988r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 1:0 (0:0)
05.11.1988r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)
17.06.1989r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 1:4 (0:2)
03.09.1989r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 1:1 (0:1)
08.04.1990r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 3:0 (2:0)
03.10.1992r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 5:0 (1:0)
08.05.1993r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 0:5 (0:2)
03.11.2007r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 4:2 (2:2)
02.05.2008r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 6:1 (1:1)
17.08.2008r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 0:3 (0:2)
08.03.2009r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)
12.09.2009r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 2:3 (2:2)
21.03.2010r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0 (1:0)
29.08.2010r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 2:0 (0:0)
19.03.2011r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0 (0:0)
16.09.2011r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 4:1 (1:1)
17.03.2012r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 2:0 (1:0).

Do tego dochodzi jeszcze pięć spotkań rozegranych w zmaganiach innych niż najwyższa polska liga:

I liga (dawna II liga):
24.10.2001r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 1:1 (0:0)
24.04.2002r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)

Puchar Ligi, II runda:
26.07.2001r., Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 0:3 (0:1)
01.08.2001r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 1:2 (1:1)

Superpuchar Polski (o którym pisaliśmy TUTAJ):
01.08.2010r., Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 0:1 (0:0) w Płocku.

Ogółem 23 mecze, których bilans to sześć zwycięstw Jagi, dwa remisy i aż 15 wygranych "Kolejorza". Nie trzeba wnikliwej analizy, żeby zobaczyć, że Lech był przeciwnikiem, który, mówiąc kolokwialnie, ewidentnie białostoczanom nie leżał. Do tego swoiste fatum ciążące nad Jagiellończykami, którzy bardzo długo czekali na swoje pierwsze ligowe zwycięstwo nad poznaniakami na wyjeździe. Przed październikiem taki rezultat miał miejsce tylko raz, w sierpniu 2001 roku. Było to jednak spotkanie rozgrywane w ramach II rundy Pucharu Ligi, nie mecz ligowy. Na taki Jagiellończycy musieli trochę poczekać.

Zanim o samym spotkaniu to słów kilka o rywalu. Lech Poznań był w tamtym okresie, podobnie zresztą jak i obecnie, jedną z czołowych polskich drużyn, która co roku liczyła się w walce o najwyższe laury na krajowym podwórku. Poprzedni sezon zespół z Wielkopolski zakończył na 4. miejscu w tabeli, co wiązało się z możliwością gry w eliminacjach Ligi Europy. Lechici rywalizację na arenie międznarodowej rozpoczęli od 1. rundy eliminacji, w której spotkali się z kazachskim Żetysu Tałdykorgan, który wyeliminowali. Następnie przeszli azerski Xäzär Länkäran, ale w 3. rundzie nie dali razy szwedzkiem AIK Solna, przegrywając dwumecz 1:3. W lidze szło im o wiele lepiej. Do momentu odniesienia porażki z Jagiellonią tylko raz okazali się słabsi od rywali, ulegając w 6. kolejce Lechii Gdańsk. Poza tym meczem prezentowali się z naprawdę dobrej strony, konsekwentnie gromadząc na swoim koncie kolejne punkty i pnąc się w klasyfikacji. Nie ma się co dziwić, patrząc na kadrę, którą w tamtym momencie dysponował trener Mariusz Rumak. W niebieskiej koszulce po boiskach najlepszej ligi świata biegali choćby późniejszy zawodnik angielskiej Aston Villi Aleksandar Tonev, przyszli reprezentanci Polski, Marcin Kamiński i Tomasz Kędziora, czy zasłużeni i cenieni ligowcy, jak Bartosz Ślusarski, Rafał Murawski czy Łukasz Trałka. Mocna i konkretna drużyna, która mogła budzić respekt w rywalach.

Moment poświęćmy jeszcze samej Jagiellonii. Białostoczanie, prowadzeni wówczas przez trenera Tomasza Hajtę, do meczu z Lechem przystępowali z pozycji 11. drużyny w tabeli, która przez osiem kolejek zgromadziła na swoim koncie osiem punktów. Jaga nie grała ani źle, ani dobrze. "Żółto-Czerwoni" regularnie punktowali, ale przeważnie były to remisy. Dość powiedzieć, że do momentu wygranej nad Lechem "Duma Podlasia" odnotowała tylko jedno zwycięstwo. Piłkarze ze stolicy Podlasia wygrali w inaugurującym ich kampanię meczu 1. kolejki z Podbeskidzie Bielsko-Biała (2:1 po golach Dawida Plizgi i Alexisa Norambueny). Później było pięć remisów i dwie porażki. Średni rezultat, dlatego też dziwić nie może, że to raczej gospodarze byli stawiani w roli faworytów. Co do personaliów Jagiellonii, to w tamtym czasie w koszulce z "jotką" na piersi po murawach najlepszych stadionów w Polsce biegali m.in. wówczas pukający do bram wielkiej piłki Michał Pazdan, zasłużony dla reprezentacji i obyty z grą na najwyższym poziomie za granicą Ebi Smolarek, legendarny pomocnik Jagi Rafał Grzyb czy jeden z najlepszych napastników w historii naszego klubu, Tomasz Frankowski. Do tego grona należy dodać jeszcze m.in. Damiana Kądziora, Macieja Gajosa, Nikę Dzalamidze czy Dawida Plizgę. Nie było się czego wstydzić.

Sobota, 27 października 2012 roku, godzina 18:00. Na murawie Stadionu Poznań już czekają zawodnicy miejscowego Lecha i goście z Białegostoku, drużyna Jagiellonii. Już za chwilę sędzia Daniel Stefański z Bydgoszczy zagwiżdże po raz pierwszy tego późnego popołudnia, czym da sygnał zawodnikom obu ekip do rozpoczęcia rywalizacji. Ponad 21 tysięcy ludzi zgromadzonych na trybunach obiektu zlokalizowanego w stolicy Wielkopolski czeka w napięciu na początek meczu. Wreszcie słychać dźwięk gwizdka arbitra. Grają. Zaczęło się w najgorszy z możliwych sposobów, patrząc z perspektywy gospodarzy, i najlepszy, patrząc z perspektywy gości. W 4. minucie Jaga miała rzut wolny, po nieprzepisowej interwencji Luisa Henriqueza, niemal na linii pola karnego Lecha. Do futbolówki podszedł Dawid Plizga, który uderzył na bramkę Jasmina Buricia. Piłka w trakcie lotu otarła się o jednego z zawodników, zmieniła tor lotu, zmyliła bośniackiego golkipera "Kolejorza" i spadła pod nogi Michała Pazdan, który dosłownie wepchnął ją do siatki. Bardzo szybko zrobiło się 1:0 dla białostoczan.

Wobec takiego obrotu spraw i objecia prowadzenia "Żółto-Czerwoni" zaczęli grać zachowawczo. Wycofali się na własną połowę, gdzie głęboko bronili się przed atakami Lechitów. Robili to bardzo skutecznie, w czym zresztą pomagali podopieczni trenera Mariusza Rumaka, którzy popełniali wiele błędów w fazie ofensywnej i nie potrafili przemianować swojej optycznej przewagi na faktyczne korzyści, czyli na gole. Jagiellończycy z kolei z rzadka przeprowadzali kontrataki, które jednak nie kończyły się podwyższeniem prowadzenia. Tuż przed przerwą doszło do wymuszonej zmiany w zespole gospodarzy. Murawę, z powodu urazu, opuścił Bartosz Ślusarski, którego zastąpił Gergő Lovrencsics. Mogło to oznaczać kłopoty dla jagiellońskiej defensywy. Węgier znany był z nieszablonowych zagrań i ciekawych rozwiązań akcji toczonej pod bramką rywala. Na nasze szczęście skutecznie pilnowali go obrońcy Jagiellonii, którzy do przerwy dowieźli przysłowiowe "zero z tyłu". Trzeba jednak wspomnieć o sytuacji tuż sprzed przerwy, kiedy blisko gola był Manuel Arboleda. Skończyło się jednak tylko na strachu i obie ekipy do szatni schodziły przy prowadzeniu gości.

Pierwsza połowa nie obfitowała w okazje i wszyscy zgromadzeni na poznańskim obiekcie mieli nadzieję, że po przerwie rozgrzeją ich emocje przyniesione grą piłkarzy. A rozgrzewać było co, bowiem tamta sobota była w stolicy Wielkopolski niezwykle mroźna, nawet jak na październik. Po zmianie stron faktycznie nastąpiła zmiana gry gospodarzy. Akcji było więcej, były bardziej składne, ale nie przynosiły korzyści. Świetny mecze grali defensorzy Jagi, którzy umiejętnie się przesuwali i skutecznie rozbijali marzenia Lechitów o wyrównaniu. W międzyczasie oczywiście zawodnicy trenera Tomasza Hajty przeprowadzali kontrataki. Po jednym z nich mogli się cieszyć z trafienia. W 71. minucie ładnym strzałem popisał się Alexis Norambuena, który ucieszył kibiców z Podlasia i uciszył dopingujących z Poznania. Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Jagiellonii nad Lechem w meczu ligowym powoli stawało się faktem, ale trzeba było jeszcze dowieźć prowadzenia 2:0 do końca. Udało się, choć nie bez problemów. Gracze w niebieskich strojach mieli swoje okazje, spośród których najgroźniejszą stowrzył sobie Piotr Reiss. Napastnik, który na murawie pojawił się w 73. minucie zmieniając Aleksandara Tonewa, kilka minut przed końcem popisał się ładnym uderzeniem, po którym piłka omal nie wpadła do bramki. Zmierzała w samo okienko, ale ostatecznie tam nie trafiła. Skończyło się na 2:0 dla Jagi, trzech punktach, które pojechały do Białegostoku, radości zawodników i pierwszym wyjazdowym zwycięstwem nad Lechem w lidze w historii.

9. kolejka T-Mobile Ekstraklasy sezonu 2012/2013

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1), 27 października 2012 r.

Stadion: Stadion Poznań.

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: 21 487 widzów.

Gole: Michał Pazdan 4'; Alexis Norambuena 70'.

Skład Lecha Poznań: Jasmin Burić - Luis Henriquez, Manuel Arboleda, Marcin Kamiński, Hubert Wołąkiewicz (Tomasz Kędziora 62'), Łukasz Trałka, Rafał Murawski, Aleksandar Tonew (Piotr Reiss 73'), Mateusz Możdżeń, Vojo Ubiparip, Bartosz Ślusarski (Gergő Lovrencsics 39').

Trener Lecha: Mariusz Rumak.

Skład Jagiellonii Białystok: Jakub Słowik - Alexis Norambuena, Ugochukwu "Ugo" Ukah, Michał Pazdan, Filip Modelski, Rafał Grzyb, Tomasz Bandrowski, Dawid Plizga, Nika Dzalamidze (Łukasz Tymiński 52'), Tomasz Kupisz (Luka Pejović 90'), Tomasz Frankowski (Tomasz Zahorski 74').

Trener Jagiellonii: Tomasz Hajto.