17 10.20 21:58
Nowszy wpis Starszy wpis

Pierwsza wygrana w domu!

Przełamanie na swoim boisku i gol Tarasa Romanczuka w 200. występie w polskiej ekstraklasie! Działo się w sobotnim starciu z Lechem Poznań przy Słonecznej w ramach 7. kolejki ligowej! Żółto-Czerwoni pokonali "Kolejorza" 2:1. Poniżej podsumowanie tej rywalizacji.

Na wstępie relacji musimy przede wszystkim podkreślić, że bardzo ubolewamy nad faktem, iż ponownie przyszło nam obserwować ligową rywalizację przy pustych trybunach. Brakuje nam Was, drodzy Kibice. Miejmy nadzieję, że już niedługo ponownie zobaczymy się na stadionie. A jak radzili sobie nasi zawodnicy w sobotnim starciu?

Pierwsze minuty to odważna i zdecydowana gra Jagiellończyków i na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w drugiej minucie po dośrodkowaniu w nasze pole karne z rzutu rożnego do futbolówki najwyżej wyskoczył nasz kapitan - Taras Romanczuk, który strzałem głową pokonał strzegącego dostępu do bramki Lecha Filipa Bednarka. Co ważne, dla pomocnika Jagiellonii był to gol w jubileuszowym - 200. występie na boiskach polskiej ekstraklasy! Gratulujemy naszemu zawodnikowi. Była to 27. oficjalna bramka Tarasa w barwach naszego klubu, a 22. w ekstraklasie.

Ciekawostka. Na przedmeczowej rozgrzewce kontuzji doznał kapitan Lecha - obrońca Thomas Rogne. W jego miejsce w ostatniej chwili do składu wskoczył Tomasz Dejewski i to on w parze Lubomirem Satką współtworzył środek defensywy gości.

Po golu Żółto-Czerwonych solidnie do pracy zabrali się lechici. W dziewiątej minucie składną akcję Kolejorza zakończył ładnym strzałem lewą nogą Kamiński w krótki róg Pavelsa Steinborsa. Łotysz nie zdążył zareagować. Wydawało się, że będzie remis, jednak po konsultacji VAR sędzia Jarosław Przybył nie uznał bramki. Mogliśmy odetchnąć.

Tuż przed upływem pierwszego kwadransa mogliśmy podwyższyć rezultat. Jesus Imaz uderzył jednak minimalnie obok słupka bramki lechitów. Potem z narożnika pola karnego mocno uderzył Maciej Makuszewski, ale czujność w bramce przyjezdnych zachował Bednarek.

Lech przeważał, ale nie potrafił w kolejnych minutach stworzyć dogodnych szans do strzelenia gola. W 27. minucie nastąpiła znakomita kontra Jagiellończyków. Po centrze Imaza nieczysto trafił w piłkę debiutujący dziś w pierwszym zespole Jagi - Fernan Lopez, choć było blisko do bramki.

W 37. minucie po krótko rozegranym stałym fragmencie, Lopez ładnie obsłużył Imaza, a Jesus ostro i płasko zacentrował w pole bramkowe gości. Bednarek jednak był czujny i złapał piłkę.

W 40. minucie zaobserwowaliśmy prawdziwy bilard w polu karnym Jagi. Uderzał Tiba, piłka odbiła się od jednego z zawodników, po czym poprawił Ishak, ale na szczęście skiksował.

W 43. minucie Jagiellończycy przeprowadzili piękną akcję. Makuszewski piętą odegrał piłkę do nadbiegającego Tarasa. Nasz kapitan uderzył ładnie, technicznie, ale minimalnie obok słupka bramki lechitów. Do końca pierwszej odsłony wynik nie uległ zmianie. Prowadziliśmy 1:0.

Drugą połowę rozpoczęliśmy od roszady w składzie. W przerwie trener Zając zdecydował się na zdjęcie z boiska dzisiejszego debiutanta, Fernana Lopeza. W miejsce Hiszpana na murawie stadionu przy Słonecznej zameldował się Fedor Cernych.

Pierwsza groźna sytuacja po zmianie stron przyszła w 49. minucie i była to okazja gości. Lech mógł doprowadzić do wyrównania. "Kolejorz" miał rzut wolny w okolicach 18. metra na wprost bramki Jagi. Egzekwował go Dani Ramirez, który zdecydował się na bezpośrednie uderzenie. Lepszy w tym pojedynku okazał się jednak nasz golkiper, Pavels Steinbors, który sparował futbolówkę za linię końcową.

Kolejne minuty to okazja Krawca (ponownie dobrze zachował się Steinbors) oraz sytuacja z 55. minuty, kiedy fenomenalną interwencją we własnej "szesnastce" popisał się Ivan Runje. Chorwacki stoper Jagi w ostatniej chwili zablokował strzał Jakuba Kamińskiego.

W 62. minucie ładną centrą popisał się Tymoteusz Puchacz, który dokładnym podaniem obsłużył Mikaela Ishaka. Szwed otrzymał piłkę na głowę, oddał strzał, ale to uderzenie okazało się niecelne i przeszło obok bramki strzeżonej przez Steinborsa. Kilka chwil później jeden z bohaterów tej akcji, Puchacz, został zmieniony przez Michała Skórasia.

W 63. minucie znowu próbował Ishak. Napastnik "Kolejorza" przegrał starcie z Ivanem Runje, który w dzisiejszym meczu świetnie prezentował się w bloku defensywnym Jagi. W odpowiedzi w 65. minucie kontratak Jagi. Imaz obsłużył Prikryla, ale Czech uderzył zbyt lekko by zaskoczyć Bednarka.

Wreszcie nadeszła 68. minuta i świetna kontra Jagi, którą wzorcowo wykończył Makuszewski. Było zatem 2:0 dla gospodarzy i jawiący się przed meczem w opinii wielu jako niespodzianka wynik, dający zwycięstwo "Dumie Podlasia" jeszcze bardziej się przybliżył.

Po strzeleniu drugiej bramki na zmianę sytuacji zareagował trener Bogdan Zając, który zdecydował się na przeprowadzenie dwóch zmian. Boisko opuścili Tomek Prikryl i strzelec drugiej z jagiellońskich bramek, Maciek Makuszewski. W ich miejsce na placu gry pojawili się Przemek Mystkowski i Kris Twardek. Dla Twardka dzisiejszy występ był debiutem w barwach Jagi. Dodatkowo jego występ był pierwszym meczem rozegranym przez Kanadyjczyka w koszulce z "jotką" na piersi.

Kolejne minuty to zdecydowane ataki Lecha, które jednak rozbijały się o skuteczną i do bólu pragmatyczną defensywę gospodarzy. Widząc co się dzieje trener gości, Dariusz Żuraw, zdecydował się na podwójną zmianę. W bój posłał napastnika, Nikę Kaczarawę, i ofensywnego pomocnika, Filipa Marchwińskiego, którzy zmienili Jakuba Kamińskiego i Daniego Ramireza.

W 80. minucie zamieszanie w polu karnym Jagiellonii, które zakończył gwizdek arbitra. Sędzia Przybył, po wideoweryfikacji VAR, zdecydował się odgwizdać rzut karny dla gości. Do ustawionej na 11 metrze przed jagiellońską bramką piłki podszedł Jakub Moder, który pewnym strzałem pokonał Pavelsa Steinborsa. Lech złapał kontakt i zrobiło się nerwowo.

W 84. minucie znowu zadrżały serca wszystkich kibiców Jagiellonii Białystok. Wtedy bowiem strzałem głową popisał się Pedro Tiba. Zapędy ofensywne Portugalczyka ukrócił jednak Pavels Steinbors, który kapitalną interwencją oddalił zagrożenie.

Groźnie było jeszcze przed końcem meczu parokrotnie, choćby w 89. minucie, kiedy do interwencji zmuszony był Romanczuk, który bezbłędnie oddalił niebezpieczeństwo, ale nie były to wybitne okazje strzeleckie. W międzyczasie trener Zając wprowadził na boisko kolejnego obrońcę, Błażeja Augustyna, który zmienił Jesusa Imaza.

Defensor miał pomóc w utrzymaniu korzystnego rezultatu i tak też się stało. Na koniec meczu rezultat widniejący na tablicy wyników pokazywał na zwycięstwo gospodarzy w rozmiarze 2:1. Jest to pierwsze domowe zwycięstwo Jagi w tym sezonie, trzecie w tym roku. W tym meczu debiutował w żółto-czerwonych barwach Fernan Lopez i Kris Twardek. Dla Tarasa Romanczuka był to 200. występ w barwach Jagi na poziomie Ekstraklasy, czym dołączył do jednoosobowego do tej pory elitarnego grona Jagiellończyków, którym ta sztuka się udała, tworzonego dotąd jedynie przez Rafała Grzyba. Dodatkowo nasz kapitan strzelił dzisiaj gola, czym stał się jedynym piłkarzem Jagi, który w barwach naszego klubu zdobywał bramki w siedmiu sezonach z rzędu.

17 października 2020, 20:00 - Białystok (Stadion Miejski)
Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 2:1 (1:0)
Taras Romanczuk 2', Maciej Makuszewski 68' - Jakub Moder 82' (k)

Jagiellonia: 1. Pavels Steinbors - 38. Paweł Olszewski, 17. Ivan Runje, 25. Bogdan Tiru, 19. Bodvar Bodvarsson - 14. Tomas Prikryl (70, 15. Kris Twardek), 26. Martin Pospíšil, 6. Taras Romanczuk, 23. Fernán Ferreiroa (46, 13. Fedor Černych), 10. Maciej Makuszewski (70, 8. Przemysław Mystkowski) - 11. Jesús Imaz (90, 3. Błażej Augustyn).

Lech: 35. Filip Bednarek - 44. Alan Czerwiński, 37. Lubomír Satka, 13. Tomasz Dejewski, 3. Wasyl Kraweć - 27. Tymoteusz Puchacz (62, 21. Michał Skóraś), 15. Jakub Moder, 25. Pedro Tiba, 10. Dani Ramírez (77, 11. Filip Marchwiński), 38. Jakub Kamiński (77, 14. Nika Kaczarawa) - 9. Mikael Ishak.

żółte kartki: Runje, Šteinbors - Puchacz, Kamiński.

sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Mecz bez udziału publiczności.