17 10.20 21:58
Nowszy wpis Starszy wpis

Zając: Zdecydowały umiejętności

- Zwycięstwo cieszy. Determinacja, wola walki od pierwszego gwizdka sędziego, to pomogło nam dzisiaj w zwycięstwie, ale nie ma co ukrywać, że zdecydowały umiejętności - powiedział na konferencji po wygranym 2:1 meczu z Lechem Poznań szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, Bogdan Zając.

- Bramki, które dzisiaj zdobywaliśmy, padły po dobrej grze. Pierwszy to stały fragment gry, który szczęśliwie się dla nas ułożył, otworzyliśmy mecz. Później graliśmy swoję piłkę. Próbowaliśmy wysoko atakować Lecha, co w wielu momentach się udawało i powodowało, że mieliśmy futbolówkę. W pierwszej połowie można było to kilka razy jeszcze lepiej rozwiązać. Gdyby nasze ostatnie podania były dokładniejsze, losy tego starcia mogliśmy rozstrzygnąć już do przerwy. W drugiej połowie również było wiele dobrych fragmentów. Przejście, w trakcie którego próbowaliśmy podchodzić wyżej. Później było zejście do niskiego pressingu, w czym czuliśmy się dobrze. Nie pozwoliliśmy Lechowi wykreować czystych sytuacji bramkowych. Były może dwie groźne sytuacje, przy których świetnie bronił Pavels. Można zatem powiedzieć, że udało się zrealizować plan, który założyliśmy sobie na to spotkanie. Odnieśliśmy zwycięstwo, ale wiemy, że było też trochę mankamentów w naszej grze. Przeprowadzimy analizę tego meczu. Z takim rywalem jak Lech musimy mieć w pewnych momentach więcej rozwagi i spokoju, bo niewiele brakowało, a w końcówce mogło się to inaczej skończyć - tymi słowami trener Zając podsumował występ Jagiellonii w dzisiejszym meczu.

- Każda wygrana ma swoje znaczenie. Niemniej przed spotkaniem powiedziałem zawodnikom, że ten mecz pokaże, w jakim kierunku podążamy. Odnieśliśmy zwycięstwo z czołowym zespołem naszej ligi, a w mojej opinii z najlepszym, topowym zespołem w Polsce. To pokazuje, że obrany przez nas kierunek jest dobrym. Wiele jeszcze pracy przed nami. Pojawiają się wciąż mankamenty w naszej grze, pojawiają się słabe fragmenty, ale chcemy grać swoją piłkę, próbujemy to robić. W jednym meczu wychodzi to lepiej, w innym gorzej, ale suma sumarum idziemy w dobrym kierunku - mówił szkoleniowiec "Dumy Podlasia".

Na pomeczowej konferencji pojawiło się również wiele pytań adresowanych do trenera Zająca.

Z jakich aspektów gry w wykonaniu swoich podopiecznych trener Zając jest zadowolony najbardziej, a nad czym Jagiellonia, zdaniem opiekuna białostoczan, musi jeszcze popracować? - Jestem zadowolony z tego, że w wielu fragmentach dobrze pograliśmy w piłkę. Przy takim zespole, kiedy potrafimy rozegrać, wymienić kilka podań, co później powoduje stworzenie zagrożenia, trzeba to zaliczyć na plus. Dzisiaj było wiele fragmentów, kiedy bardzo dobrze doskoczyliśmy do rywali, stosowaliśmy pressing, udało się odzyskać piłkę, ale brakowało rozwagi i spokoju przy rozegraniu kluczowych, ostatnich podań. Mieliśmy zdecydowaną przewagę po wielu przechwytach i można to było dobrze sfinalizować. Jest nad czym pracować. Niemniej to jest już historia. Żyjemy następnym spotkaniem i od jutra przygotowujemy się już do spotkania ze Śląskiem - stwierdził 47-letni szkoleniowiec.

Czy dzisiejsze spotkanie trener Zając ocenia jako najlepsze pod jego wodzą od momentu objęcia roli szkoleniowca "Żółto-Czerwonych"? - W każdym meczu mamy wiele bardzo dobrych fragmentów. Uważam, że gdybyśmy nasze spotkania z Wisłą czy Podbeskidziem zakończyli zwycięstwami wszyscy pialiby z zachwytu. Brakowało wygranej, skuteczności i na każdy z tych meczów patrzyliśmy poprzez pryzmat wyniku, jak bardzo było źle. Podążamy swoją drogą, mamy swoje założenia, nad pewnymi elementami pracujemy w tygodniu, później wychodzimy na boisko i staramy się je realizować. Akurat dzisiaj pokazaliśmy dobrą organizację gry. Wiemy, że Lech to zespół dobrze operujący piłką, ma znakomitych zawodników w środku pola, musieliśmy zostawić na boisku więcej zdrowia od przeciwnika, wybiegać więcej kilometrów od przeciwnika, grać bardzo agresywnie na zawodnika z piłką i to się w wielu fragmentach udało. Nie ma co jednak ukrywać, że przeciwnik też kilka razy prześlizgnął się przez naszą środkową strefę i było gorąco. Nasza linia defensywna stanęła na wyskości zadania, postawiła twardą ścianę nie do przebicia. Nawet jak były jakieś mankamenty, to w trudnym momencie potrafiliśmy się wybronić. To też trzeba zapisać na plus zespołu, że były trudne chwile, z których potrafiliśmy wyjść obronną ręką - mówił opiekun Jagiellończyków.

Co było kluczem do dzisiejszej wygranej? - Cała linia defensywna stanęła na wysokości zadania. Mało było sytuacji, kiedy Lech dochodził do sytuacji strzeleckich. To pokazuje, że blok obronny funkcjonował dzisiaj naprawdę dobrze. Zarówno Ivan jak i Bogdan świetnie wyprzedzali i kasowali kombinacyjne akcje rywali. W końcówce wszedł Błażej, który na pewno pomógł zespołowi, wzmocnił linię defensywną. Jestem zadowolony z gry obronnej zespołu w wielu fragmentach. Były momenty, kiedy Lech spychał nas do niskiego pressingu, ale my potrafiliśmy w nim dobrze funkcjonować i wypychać przeciwnika, co pozwoliło unikać zagrożenia bezpośrednio pod naszą bramką.

Jak poważne są urazy Jakova Puljicia i Andreja Kadleca? Jak wygląda sytuacja Bartka Wdowika i Xaviera Dziekońskiego? - Jeżeli chodzi o Andreja, to myślę, że może to być kilkutygodniowa przerwa. Po pierwszych oględzinach wiadomo, że jest to uraz ścięgna, tkanka. Tutaj potrzeba czasu, nic nie przyspieszymy. Jeżeli chodzi o Jakova to myślę, że jeżeli wszystko pójdzie w dobrym kierunku, to w przyszłym tygodniu powinien wrócić do zajęć z zespołem. Myślę, że będzie brany pod uwagę przed następnym spotkaniem. Co do Xaviera i Bartka, to trenują już zespołem. Są progresywnie wprowadzani. Z każdym dniem będziemy wiedzieli więcej na temat tego, w jakim kierunku to idzie. Z dnia na dzień jest coraz lepiej i czekamy, żeby weszli na pełne obciążenia.

Czy trener Zając uczulał swoich podopiecznych na stałe elementy gry, przy których, zdaniem pytającego, Lech miał w ostatnich spotkaniach spore problemy? - Nie, absolutnie nie. Mamy swoje sposoby wykonywania stałych fragmentów gry, nad którymi pracujemy od początku sezonu. Do każdego meczu przygotowujemy się podobnie, taką samą wagę przywiązujemy do tego aspektu przed każdym spotkaniem, w tygodniu wykonujemy pewną pracę. Teraz mieliśmy dłuższy okres. Popracowaliśmy nad stałymi fragmentami gry, było na to więcej czasu. Trzeba też przyznać, że troszeczkę szczęśliwie ta piłka akurat spadła, ale na tym to polega, żeby będąc pod bramką przeciwnika w decydującym momencie trafić. W poprzednich meczach te stałe fragmenty wykonywaliśmy dobrze, ale w ostatniej fazie brakowało precyzji przy finalizacji. Akurat dzisiaj ten aspekt ustawił mecz, przez co później było łatwiej grać.

Kolejne z pytań dotyczyło dzisiejszych debiutantów, Fernana Lopeza i Krisa Twardka. Czy trener Zając jest zadowolony z ich występu? - Tak, jestem zadowolony. Mieli swoje zadania w tym meczu, wykonali je, a zwłaszcza kiedy zespół zwycięża, jest to dobrze postrzegane. Potrzebują jeszcze troszeczkę czasu na adaptację, ale są w reżimie treningowym. Grali na dobrym poziomie treningowym, jeżeli chodzi o motorykę. Teraz pozostają aspekty piłkarskie. Wdrażają się w automatyzmy funkcjonowania zespołu, nasze schematy. Będą się rozwijać i dadzą jeszcze dużo radości temu zespołowi, a przede wszystkim kibicom.

Na sam koniec konferencji trener Zając zwrócił się bezpośrednio do towarzyszącego mu kapitana Jagi, Tarasa Romanczuka. - Chciałbym pogratulować Tarasowi jubileuszu i życzyć mu kolejnych 200 meczów w barwach Jagiellonii - zakończył.