07 11.20 20:02
Nowszy wpis Starszy wpis

Zając: Musimy wziąć się w garść

- Jesteśmy niezadowoleni z tego, co się dzisiaj wydarzyło. Przyjeżdżaliśmy tutaj z nadzieją odwrócenia złej karty. Chcieliśmy przywieźć z Krakowa punkty. Niestety, końcówka meczu spowodowała to, że znowu schodzimy jako pokonani - powiedział na konferencji pomeczowej po przegranym 1:3 meczu z Cracovią szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, Bogdan Zając.

Z czego wynikała absencja kapitana Jagi, Tarasa Romanczuka? - Taras zgłosił niedyspozycję, stan podgorączkowy. Nie chcieliśmy ryzykować zdrowia jego i zespołu. Zdrowie jest najważniejsze, stąd taka decyzja. 

- Wejście Błażeja Augustyna w 90. minucie miało podwyższyć grę, przenieść jej ciężar, strącać piłki. Takie było założenie, jeżeli chodzi o jego grę. Co do Szymona Sobczaka, to nie wiem skąd te ciągłe pytania. Szymon walczy o miejsce w kadrze meczowej, o miejsce w "jedenastce". Zalicza minuty po to, żeby budować formę, iść do przodu i bić się o miejsce w kadrze na następne spotkanie. Na tym to polega w piłce. Każdy zawodnik musi udowodnić, że należy mu się miejsce, to nic złego. Każdy zawodnik tak do tego podchodzi. Czekamy na Szymona. Będzie bił się o miejsce w kadrze meczowej, a potem o wejście na boisko i pomóc zespołowi - mówił trener Zając.

Jak opiekun Jagiellończyków postrzega okres swojej kadencji? - To są wzloty i upadki. Graliśmy bardzo dobre mecze, ale również takie, które kończyły się porażką. Przez pryzmat wyniku nie będę się biczował. Tak jak w piłce, są słabsze i lepsze momenty. Na pewno trzy mecze wyjazdowe pokazały, że przed nami dużo pracy, na tym się skupiamy. Jest to proces. Próbujemy budować. We wcześniejszych meczach udawało się przechylać ich szale na naszą korzyść. Niestety, w poprzednich meczach były to błędy własne, a w tym meczu Cracovia wykorzystała w końcówce naszą niefrasobliwość, brak zdecydowania i strzeliła nam gole, które zdecydowały o porażce.

- Na pewno nie można mówić o przypadku, gdy przegrywasz trzeci mecz z rzędu. W meczu z Cracovią przeważały fragmenty, w których oba zespoły były bardzo blisko siebie, dominowała gra w powietrzu, a mało widzieliśmy zagrań typowo piłkarskich. Zespoły grały agresywnie, dużo było przerywanych i zarazem mało składnych akcji.

- Wiedzieliśmy, że musimy postawić się przeciwnikowi, i przez większość czasu to robiliśmy. W końcówce nasz brak koncentracji i niefrasobliwość w działaniach defensywnych spowodował fakt, że przegraliśmy. Cracovia zdobyła bramkę na 2:1, a potem wskutek naszego odkrycia się trafiła także po raz trzeci.

Kolejne pytanie dotyczyło problemów z konstruowaniem akcji ofensywnych przez Jagiellonię. Jak szkoleniowiec się do niego odniósł? - Byłbym w stanie jednak wskazać kilka akcji ofensywnych, ale nie zamierzam na siłę polemizować wobec takich stawianych tez, nie szukam usprawiedliwień. Jest jak jest. Za nami trudne mecze i nasza grą doprowadziliśmy do tego, że znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Będziemy robić wszystko, żeby z tej trudnej sytuacji wyjść i to jest czas na pracę. Musimy odbić się po tych trzech porażkach, bo to nie jest dobry moment dla zespołu. W takich chwilach trzeba jednak ścisnąć cztery litery i wziąć się w garść. Nie zamierzamy narzekać tylko wziąć się do roboty. Musimy zrobić wszystko, żeby poprawić sytuację punktową po dwóch tygodniach przerwy. Będziemy walczyć o zwycięstwo w każdym meczu – zapewnił.

Jak trenerowi układa się dotychczasowa współpraca z prezesem Cezarym Kuleszą? Takie pytanie zaadresował do szkoleniowca Jagi jeden z dziennikarzy. - Jestem w bardzo dobrych relacjach z prezesem Kuleszą. Co tydzień rozmawiamy, wymieniamy się poglądami na temat przeszłości i przyszłości tego zespołu. To normalny proces w pracy i we współpracy, więc nie doszukiwałbym się tutaj jakichś niedomowień – wyjaśnił.

Ostatnie pytanie dotyczyło przeprowadzanych analiz szkoleniowych przez sztab Jagiellonii i jakie one miały do tej pory przełożenie na grę drużyny. - W wielu meczach potrafiliśmy zagrać bardzo dobrze, ale te ostatnie z powodu zmian w składzie nie ułożyły się po naszej myśli. Ciężko pracujemy nad wieloma fragmentami gry, a te ostatnie mecze też powodowały, że było dużo roszad w składzie i nie wpływały one dobrze na naszą płynność gry. To jednak żadne usprawiedliwienie i zdajemy sobie z tego sprawę. Musimy wziąć się w garść i czekać na kolejne spotkania – zakończył trener Zając.